– Na początku graliśmy zbyt defensywnie, ale się podnieśliśmy w trudnym momencie i zrealizowaliśmy cel – oświadczył Jakub Rzeźniczak po wygranym przez Legię w finale Pucharu Polski
Prawy obrońca legionistów z powodu kontuzji nie zagrał w ostatnim ligowym meczu z Widzewem i jego udział w finałowym spotkaniu z Lechem był bardzo niepewny. Tak jak Ivicy Vrdoljaka, Dicksona Choto i Miroslava Radovicia. Później okazało się, że także Inakiego Astiza, którego jeszcze przed meczem męczył uraz żeber. Hiszpan zagrał w Bydgoszczy tylko jedną połowę. Później z boiska musiał zejść także Choto i w obronie musiał zagrać pomocnik Vrdoljak. W tej sytuacji ledwo wyleczony Rzeźniczak musiał wytrwać na boisku do końca dogrywki. Wytrwał i w serii karnych jeszcze zdobył gola. Po remisie 1:1 Legia pokonała Lecha po serii „jedenastek” 5:4.
– Dzięki bramce Dimitrije Injaca prowadził 1:0. Po straconej bramce zaczęliśmy wyżej grać pressingiem. Agresywna gra zapewniła nam gola i wiele sytuacji. Zostawiliśmy na boisku serce, a także wiele zdrowia. Zrealizowaliśmy swój cel – Puchar Polski. Bardzo się z tego cieszymy – mówił szczęśliwy Rzeźniczak.
Podopieczni Daniela Myśliwca odnieśli kolejne zwycięstwo w tym sezonie. W sobotę, o iście rosołowej porze, Piast Gliwice podjął Cracovię i wyszedł z tego starcia zwycięsko. Obejrzyj bramki i najciekawsze akcje spotkania.