W poniedziałek po raz pierwszy od 25 czerwca z całym zespołem Legii Warszawa trenował Maciej Rybus. Reprezentant Polski stłukł kostkę w starciu z Dejanem Kelharem podczas gry wewnętrznej.
Od czasu kontuzji „Ryba” trenował indywidualnie i przechodził rehabilitację. Drobny uraz nie przeszkodził mu na szczęście w wylocie na zgrupowanie w Windischgarsten. Już podczas niedzielnego treningu lewoskrzydłowy zapowiadał, że od poniedziałku powinien trenować na pełnych obrotach. Zgodnie z obietnicami, Maciek wykonywał dziś każde ćwiczenie i był jednym z najbardziej aktywnych zawodników.
– Mam nadzieję, że już do końca obozu będę trenował na pełnych obrotach. Wydawało mi się, że moja absencja potrwa kilka dni, a okazało się, że czeka mnie tydzień przerwy. Był to niegroźny uraz, ale niestety bardzo bolesny. Dziś nie trenowałem jeszcze na sto procent, ponieważ nie mogę kopać piłki lewą nogą. Gram co prawda z opatrunkiem i muszę przechodzić zabiegi. Odczuwam więc skutki urazu, ale nie mogę bezczynnie siedzieć, tylko muszę brać się do roboty, bo stracony tydzień to dużo. Muszę nadrobić zaległości – powiedział legia.com Maciej Rybus.