Maciej Rybus rozegrał siódmy mecz w obecnym sezonie Ligue 1. Lewonożny reprezentant Polski nie będzie go jednak dobrze wspominał. Lyon uległ w delegacji liderowi z Nicei (0:2).
Maciej Rybus ma pewne miejsce w składzie drużyny z Lyonu (foto: Łukasz Skwiot)
Lewonożnego pomocnik po powrocie ze zgrupowania reprezentacji Polski czekało kolejne starcie w Ligue 1. W piątek zespół z Lyonu wybrał się do Nicei, która była liderem francuskiej ekstraklasy. Zawdzięczała to w dużym stopniu bramkom Mario Balotellego, który przypomniał sobie, jak gra się w piłkę.
Rybus wyszedł na boisko w podstawowym składzie Olympique’u. Mecz jednak nie układał się po myśli gości. Już po pięciu minutach zawodnicy z Allianz Riviery wyszli na prowadzenie. Dośrodkowaną w pole karne piłkę zgrał głową Malang Sarr, a Paul Baysse postanowił nie zwlekać i od razu uderzył skutecznie na bramkę.
Problemy kiepsko spisującego się Lyonu zrobiły się jeszcze poważniejsze po 28 minutach. Wówczas z boiska został wyrzucony Nabil Fekir, choć wydaje się, że sędzia okazał się w tym przypadku przesadnie surowy.
W przerwie trener Bruno Genesio dokonał dwóch zmian w swojej drużynie. Na boisku pojawili się Rachid Ghezzal oraz Alexandre Lacazette. Trudno jednak, by cokolwiek w grze gości zmieniło się na plus. Grający w przewadze zawodnicy OGC Nice mieli więcej sił i mogli sobie spokojnie rozgrywać piłkę. Na kwadrans przed końcem Jean-Michael Seri trafił na 2:0 dla ekipy z Allianz Riviery. Spotkanie mogło się zakończyć jeszcze wyższym zwycięstwem ekipy z Lazurowego Wybrzeża, ale rzut karny zmarnował Balotelli.
Nicea umocniła się na pozycji lidera. Aktualnie Monaco ma do niej cztery punkty straty. Drużyna Rybusa, który dziś spisywał się bardzo przyzwoicie, pozostaje na piątej lokacie.