Tytułowa teza dotyczy Roberta Lewandowskiego, który już w najbliższym sezonie może przeskoczyć Klausa Fischera i zameldować się za plecami Gerda Muellera – najskuteczniejszego piłkarza w historii Bundesligi. Pytanie, czy podobnie rozumują w Dortmundzie patrząc na plecy wielkiego Bayernu? Już tylko kilka godzin dzieli nas od startu 58 sezonu Bundesligi. Piątek, 18 września, godzina 20.30 – los geht’s!
Flick i jego Bayern to faworyci do tytułu.
W przerwie wakacyjnej działo się sporo. Liga po odejściu dwóch młodych gwiazd drużyny narodowej – Timo Wernera i Kaia Havertza straciła trochę wizerunkowo. W Monachium chcą dalej niepodzielnie panować w kraju, w Dortmundzie liczą, że to właśnie będzie TEN sezon, Lipsk konsekwentnie chce budować swoją potęgę, a po jedenastu latach do grona najlepszych wróciła Arminia Bielefeld. Czas na krótkie podsumowanie tego co działo się w niemieckich klubach od ostatniego gwizdka poprzedniego sezonu.
Przed trenerem Bayernu Monachium trudne zadanie. Pierwszy sezon od początku jako główny szkoleniowiec, a oczekiwania po mistrzowskim tryplecie są ogromne. Nie dość, że ponowny krajowy dublet to rzecz obowiązkowa, to jeszcze styl gry ma być równie ofensywny jak dotychczas. Patrząc jednak na to jak Hansi Flick dogaduje się ze swoimi piłkarzami, jak wzajemnie się nakręcają i motywują, to zdecydowanie odpada argument o zmęczeniu materiału, a wszyscy są ewidentnie dalej głodni kolejnych sukcesów. Bayern systematycznie odmładza kadrę. Po powrocie do Interu Mediolan Ivana Perisicia i nieuchronnym odejściu Javiego Martineza w zespole jest tylko czterech piłkarzy z pola po trzydziestce – Boateng, Thiago, Thomas Mueller i Lewandowski, a ten pierwszy przy zdrowym Suele będzie tylko rezerwowym. Wciąż nie wiadomo co z Hiszpanem. Melodramat z Thiago ciągnie się i wiadomo, że nic nie wiadomo. Przedłużają się też rozmowy z Alabą. Najbardziej oczywiście elektryzuje transfer Leroya Sane i tego jak wkomponuje się w maszynkę Flicka. Przy optymalnej formie może być nie do zatrzymania na skrzydle. A gdy przypomnimy sobie, że po lewej stronie jest jeszcze rewelacja i objawienie poprzedniego sezonu Alphonso Davies, to możemy współczuć defensorom rywali. Podstawowe pytanie brzmi: czy Bayern może być jeszcze lepszy? Może. Przy odpowiedniej polityce transferowej i zaciągu świeżej, młodej krwi z własnej akademii hegemonia Bawarczyków może trwać lata całe.
Jeszcze się nie zaczął sezon a Borussia Dortmund odniosła już dwa arcyważne zwycięstwa. Jadon Sancho zostanie w klubie na kolejny sezon, a do gry po ciężkiej kontuzji wrócił Marco Reus. Lucien Favre ma powody do optymizmu. Ligowa runda wiosenna w wykonaniu BVB mogła się podobać, a sprowadzenie Cana było strzałem w dziesiątkę. Klub z Zagłębia Ruhry może nie szalał na rynku transferowym, a Bellingham z Birmingham to plan bardziej na przyszłość, ale już pozyskanie Meuniera i zabezpieczenie prawej obrony jest bardzo dobrym ruchem. W niedawnych meczach Ligi Narodów świetnie pokazał się znowu Erling Haaland. To może być jego sezon i można zaryzykować twierdzenie, że powinien zagrozić Lewandowskiemu w walce o kolejną armatkę dla najlepszego snajpera. W Dortmundzie wszyscy też tęsknie wyczekują listopada, kiedy w Bundeslidze będzie mogło zadebiutować ich cudowne dziecko – Youssoufa Moukoko.
Trzecie miejsce w lidze i półfinał Ligi Mistrzów – pierwszy sezon Juliana Nagelsmanna w RB Lipsk można zdecydowanie uznać za udany. A apetyt przecież rośnie w miarę jedzenia. Wprawdzie klub z Saksonii stracił Timo Wernera, lecz Nagelsmann ma wystarczająco dużo opcji. W ostatnich dniach klub porozumiał się z Manchesterem City w sprawie dalszego wypożyczenia Angelino, a także sprowadził z Herthy 18-letniego Lazara Samardzica uznawanego za ogromny talent, o którego biła się połowa Europy.
Do wielkiej czwórki aspiruje Borussia Moenchengladbach, ale wciąż musi walczyć o należne jej miejsce przy stole. Symptomatyczne, że od dłuższego czasu, w tajemnicy – jak donosił „Bild” – spotykali się działacze Bayernu, BVB, Lipska i Bayeru Leverkusen dyskutując między innymi o lidze i przyszłym podziale pieniędzy. Z Borussii nie zaproszono nikogo. Maxowi Eberlowi nie dość, że udało się utrzymać w całości skład, to jeszcze wzmocnił go wypożyczonymi Hannesem Wolfem i Valentino Lazaro. Do nowego sezonu drużyna Marco Rose przystępuje w bardzo dobrych nastrojach i szkoleniowiec może kontynuować znakomitą pracę.
Bayer Leverkusen stracił najwięcej z klubów czołówki. Odejście w jednym okienku Havertza i Kevina Vollanda? Ogromne ryzyko, które wprawdzie zapełniło klubową kasę, to jednocześnie wpędziło Petera Bosza w kłopoty. Na miejsce Vollanda przyszedł Patrick Schick, który po ostatnich słabszych sezonach w Serie A odbudował się na wypożyczeniu w Lipsku. W teorii bardzo dobra decyzja Werkself. Coraz więcej minut będzie zapewne dostawał Florian Wirtz – najlepszy niemiecki junior kadry U-17, który niedawno otrzymał złoty medal Fritza Waltera.
Po pełnym turbulencji poprzednim sezonie Schalke nie może liczyć na miękkie lądowanie. Problemy piętrzą się i piętrzą, a najbardziej uderza brak funduszy. Trener David Wagner po jednym ze sparingów na pytanie dziennikarzy o wzmocnienia pokazał tylko wymownie pustą kieszeń. Podsumowaniem sytuacji transferowej jest sprowadzenie za darmo 36-letniego Vedada Ibisevicia – chociaż akurat Bośniak może okazać się niezbędnym zastrzykiem doświadczenia, charakteru i parę bramek zapewnić. Z Herthy odchodził w nieciekawych okolicznościach – pamiętamy niesławny film w szatni, na którym łamano standardy higieny, a Ibisević głośno narzekał na obniżkę wynagrodzeń. W Gelsenkirchen nie dość, że zgodził się na ekstremalnie niski kontrakt (zaledwie 100 tysięcy euro – mniej niż średnia kontraktów w trzeciej lidze), to zdecydował się przeznaczyć wypłatę na cele charytatywne. Oczywiście ma zapewnione spore premie, ale gest należy docenić. W wywiadzie dla „Bilda” wyjaśniał czemu akurat Schalke i na takich warunkach. Ma po prostu ogromną motywację by wskoczyć na trzecie miejsce najskuteczniejszych obcokrajowców w historii Bundesligi, a do Giovane Elbera traci zaledwie sześć bramek. Koenigsblauen cały czas starają się o powrót Seada Kolasinaca z Arsenalu, lecz na przeszkodzie stoją oczywiście pieniądze. Rodak Ibisevicia zarabia w Londynie sporo i w grę wchodzi jedynie wypożyczenie z podziałem jego zarobków między Schalke i Arsenal. Gdyby się udało, to dyrektor sportowy Jochen Schneider zebrałby z pewnością sporo zasłużonych pochwał. Drużyna potrzebuje w szatni silnych osobowości, a taką ma właśnie Kolasinac, dodatkowo będący ulubieńcem kibiców. Wyjaśniła się przy okazji sprawa obsady bramki, Wagner zdecydował, że pierwszy w hierarchii będzie Ralf Faehrmann, który ostatni rok spędził na wypożyczeniach w angielskim Norwich City i norweskim Brann Bergen. Na co może liczyć Schalke w tym sezonie? Wydaje się, że nieunikniona jest zmiana trenera, którego bronią tylko działacze. Terminarz na początku rozgrywek ekipa z Zagłębia Ruhry ma jednak taki, że może wylądować na dnie tabeli. Nic więc dziwnego, że Wagner jest faworytem bukmacherów do zwolnienia pierwszego trenerskiego stołka.
Mówi się, że są tylko trzy pewne rzeczy – śmierć, podatki i Hoeness w Bundeslidze. Tym razem nie Uli, a jego bratanek Sebastian. Po wywalczeniu sensacyjnego mistrzostwa w trzeciej lidze z rezerwami Bayernu parol na niego zagięło Hoffenheim i właśnie tam został pierwszym trenerem. Po nieudanym eksperymencie z jego poprzednikiem Schreuderem, który notorycznie rotował pozycjami swoich piłkarzy, to może być całkiem miła odmiana. Zdekompletowano zespół Christianowi Streichowi. Freiburg stracił w jednym okienku Waldschmidta, Robina Kocha i Alexandra Schwolowa. Ale Streich jak to ma w zwyczaju – nie narzeka, a zakasuje rękawy i pracuje dalej. Po zakończonym sezonie wydawało się, że Union Berlin będzie skazany na pożarcie w kolejnym. Stołeczny klub zakontraktował jednak paru weteranów z Maxem Kruse na czele i jeśli tylko trenerowi Fischerowi uda się ich odpowiednio zmotywować, to mogą przetrwać kolejny rok wśród najlepszych. Im dalej w dół, tym mniej spektakularnych ruchów transferowych. W Werderze Brema z przymrużeniem oka najważniejszym wydarzeniem jest powrót na stałe Ailtona. Po 11 latach do Bundesligi wróciła Arminia Bielefeld – dla klubu wydarzenie ogromne. Ale przed beniaminkiem ciężki sezon, w którym czeka go wyczerpująca walka o utrzymanie. I stoi na prawie przegranej pozycji. Kadrowo prezentuje się zdecydowanie najsłabiej w stawce.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.