Juventus nie spełnia oczekiwań Cristiano Ronaldo. Zamiast inspirować Paulo Dybalę Portugalczyk wolałby współpracować z Robertem Lewandowskim.
Czyżby Juventus był tylko krótkim przystankiem CR7 w drodze po kolejne laury? (fot. Reuters)
A przynajmniej tak donosi portal „Don Balon”. Hiszpanie dotarli rzekomo do planów 34-latka, który dopiero co zaaklimatyzował się w Turynie, a już marzy o opuszczeniu Italii.
Decyzja Ronaldo o opuszczeniu Realu Madryt w 2018 roku wstrząsnęła całym piłkarskim – i nie tylko – światem. Po zdobyciu trzech pucharów Ligi Mistrzów z rzędu CR7 zapragnął nowych wyzwań, w czym spory udział miało nie przystanie Florentino Pereza na wymagania finansowe ówczesnego asa Królewskich. Ten powiedział więc adios i przeprowadził się do Turynu.
Włodarze Starej Damy liczyli, iż Portugalczyk pomoże im sięgnąć po upragnioną „uszatkę”. To, mimo niezmiennie dobrej dyspozycji atakującego w jego debiutanckim sezonie w biało-czarnych barwach, dotąd się nie powiodło. I choć w trakcie pobytu 34-latka na Allianz Stadium Juve zdobyło mistrzostwo, a także Puchar i Superpuchar Włoch, jeden z najlepszych zawodników w historii futbolu jest ponoć rozczarowany rozwojem projektu najpierw Massimiliano Allegriego, a teraz Maurizio Sarriego.
Zdaniem dziennikarzy „Don Balon” Ronaldo widzi zieleńszą trawę w Monachium, a konkretnie u boku Roberta Lewandowskiego. Gra z polskim napastnikiem ma być marzeniem byłego skrzydłowego Manchesteru United.
Czy Bayern doczeka się iście galaktycznego duetu w ataku? Na razie jawi się to bardziej jako scenariusz science-fiction, aniżeli realna możliwość. Tym bardziej, że Juventus zamierza przedłużyć z CR7 obowiązujący do 2022 roku kontrakt.
Bayern zdecydował ws. Harry’ego Kane’a. Rozmowy już trwają
Włodarze Bayernu Monachium są niezwykle zadowoleni ze współpracy z Harry’m Kane’em. Jego aktualny kontrakt wygasa za półtora roku, ale Bawarczycy już teraz chcą zapewnić sobie usługi Anglika na kolejne lata.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.