Początek spotkania z Leece dla zawodników Romy był bardzo zaskakujący, ale z czasem zawodnicy trenera Jose Mourinho zaczęli spisywać się coraz lepiej. Jednak nie na tyle, aby zainkasować trzy punkty w sobotni wieczór.
Już od pierwszych minut spotkania oglądaliśmy ciekawe widowisko, a oba zespoły szukały swoich szans na zdobycie bramki. W 5. minucie rywalizacji Antonio Gallo zdecydował się na strzał z dystansu, ale piłkę na rzut rożny dobrze sparował Rui Patricio. Portugalski bramkarz chwilę później był jednak już bezradny. Gabriel Strefezza dobrze dośrodkował futbolówkę w pole karne, gdzie dopadł do niej Federico Baschirotto i uderzeniem głową sensacyjnie wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Ostatecznie to trafienie zapisano jednak jako samobój autorstwa Rogera Ibaneza. Kilka minut później sam Strefezza mógł się zapisać na liście strzelców, ale trafił wprost w Chrisa Smallinga.
Roma, choć w pierwszym kwadransie gry była słabsza, to miała świetną okazję na wyrównanie. W 15. minucie Stephan El Shaarawy przegrał jednak pojedynek sam na sam z bramkarzem gospodarzy Wladimiro Falcone. Chwilę później gospodarze mieli już jednak poważne problemy, gdyż ręką w polu karnym zagrał Strefezza i sędzia podyktował rzut karny dla Romy. Na gola zamienił go Paulo Dybala, który pewnie uderzył w prawy dolny róg bramki.
Po wyrównaniu wyniku spotkania mecz nam się nieco wyrównał, choć to piłkarze Romy starali się przejąć inicjatywę i cierpliwie rozgrywali swoje akcje ofensywne. Jednak prawie 70-procentowe posiadanie piłki nie przyniosło żadnych korzyści. Zespół gospodarzy pozytywnie zaskakiwał swoją grą i w pierwszej połowie szukał swoich szans na gola po stałych fragmentach gry. W 42. minucie goście mogli wyjść na prowadzenie, ale strzał z ostrego kąta Abrahama wybronił Falcone. Angielski napastnik miał również swoją świetną okazję w doliczonym czasie gry, ale ponownie lepszy okazał się golkiper gospodarzy.
W pierwszych minutach drugiej połowy kolejną okazję na gola miał Abraham, ale strzał głową Anglika po dośrodkowaniu z rzutu wolnego po raz kolejny obronił Falcone. Kilka chwil później z rzutu wolnego uderzał Lorenzo Pellegrini, ale Włoch uderzył tuż obok prawego słupka bramki gospodarzy. Roma w drugiej części gry znacznie przeważała, a drugi gol dla rzymian wydawał się jedynie kwestią czasu.
W 66. minucie rywalizacji goście mieli kolejną szansę na gola, ale rozgrywający nieco słabsze zawody w sobotni wieczór Pellegrini uderzył z okolicy linii pola karnego wysoko nad bramką. Bardzo aktywny w drugiej części gry był też Dybala, który co chwila swoimi wrzutkami w pole karne rywala starał się kreować swoim kolegom okazje na zdobycie bramki. Jednak czas do końca spotkania biegł nieubłaganie, a podopieczni trenera Jose Mourinho nie potrafili wykorzystać swojej szansy, żeby wyjść na prowadzenie.
Zawodnicy Romy do ostatnich minut walczyli o zdobycie cennego kompletu punktów, który pozwoliłby im się zrównać z drugim w tabeli Interem. Gospodarze jednak umiejętnie się bronili i dowieźli cenny punkt do końca. Piłkarze Romy mają czego żałować, gdyż byli drużyną znacznie lepszą (zwłaszcza w drugiej połowie), ale byli bardzo nieskuteczni i z delegacji wyjeżdżają z zaledwie jednym punktem.
Sensacyjny plan w Turynie! Juve chce ściągnąć obrońcę Realu
Juventus ma problemy na boisku, ale poza nim szykuje ruch, który może odbić się echem w całej Europie. Luciano Spalletti celuje w zawodnika Realu Madryt.
Inter musi odrabiać straty po porażce, ale to nie wynik spędza sen z powiek kibicom. W Mediolanie wszyscy czekają na diagnozę kapitana, która może wywrócić plany na najbliższe tygodnie.