– Wydaje mi się, że jestem bardziej waleczny niż w polskiej lidze. W Niemczech trzeba biegać przez całe dziewięćdziesiąt minut. Wpłynęło to na poprawę moich cech motorycznych. Na pewno nabrałem też doświadczenia – mówił Jacek Dembiński podczas rozmowy z „Piłką Nożną” w 1998. Przypominamy ten wywiad w naszym cyklu #RetroPN.
Jacek Dembiński na zgrupowaniu reprezentacji (fot. Włodzimierz Sierakowski / 400mm.pl)
– Jak ocenia pan swój pierwszy sezon w Bundeslidze? Jacek DEMBIŃSKI: – Uważam, że był udany. Zacząłem go bardzo dobrze. Jesienią rozegrałem kilkanaście spotkań w pełnym wymiarze czasowym, strzeliłem kilka bramek. Później, gdy drużyna grała słabiej i ja zacząłem grać podobnie. W końcówce sezonu znów odzyskałem formę.
– W Hamburger SV występował pan nie tylko w roli napastnika, ale także ofensywnego pomocnika… – Kilkakrotnie z trenerem Pagelsdorfem omawialiśmy moją przydatność na tej pozycji. On wiedział, że czasami byłem tak ustawiany w Widzewie. Nieźle w tej roli spisywałem się także na treningach. Myślę, że to wszystko wpłynęło na jego decyzję. Gdy byłem wystawiany w pomocy, trener w ataku stawiał zazwyczaj na Salihamidżića i Yeboaha. Wówczas z tym pierwszym czasami wymieniałem się pozycjami. W innych przypadkach byłem partnerem w ataku jednego z nich.
– Z którym z tych napastników lepiej się panu współpracowało na boisku? – Są to dwaj całkiem inni piłkarze. Yeboah ma już swoje lata i potrzebuje takich partnerów, którzy będą mu podawać piłki. Nie ma już tak dobrego startu do piłki i jest wolniejszy niż przed kilkoma laty. Jego atutem jest bardzo dobra gra ciałem. Z kolei Bośniak to młody zawodnik, szybki, bardzo wybiegany. Jeśli tylko znajdzie się przy piłce, sam próbuje zainicjować akcję. Gra bardzo indywidualnie. Na podania od niego właściwie nie mogłem liczyć. Gdyby miał szerzej otwarte oczy, zdobyłbym więcej niż osiem bramek.
– Kto najbardziej pomógł panu je zdobyć? – Bywało różnie. Gole strzelałem głównie po podaniach od pomocników – Haralda Spoerla i innych. Przy jednej z moich bramek asystował też Paweł Wojtala. Właściwie wszystko wynikało ze składnych akcji, choć czasami próbowałem zakończyć je sam.
– W grudniu ubiegłego roku stwierdził pan, że wpływ na słabą postawę drużyny miały – nagłośnione w trakcie sezonu – transfery Salihamidżića do Bayernu i Kmetscha do Schalke. Czy ci piłkarze pewni swego odejścia grali poniżej swych możliwości? – Tak się złożyło, że gdy zaczęła o tym pisać prasa i zrobiło się wokół tej sprawy trochę szumu, drużyna zaczęła grać gorzej. Tak to oceniłem na podstawie własnych obserwacji. Doszukiwałem się w tym przyczyn kryzysu całego zespołu.
– Zagrażał wam spadek. W którym momencie kryzys został przełamany? – Właściwie do końca rozgrywek nie byliśmy pewni utrzymania się w Bundeslidze. W kilku ostatnich kolejkach zagraliśmy już dużo lepiej. Bardzo ważne były wygrane z Werderem, Arminią i, w przedostatniej kolejce, z Borussią Dortmund na wyjeździe. Dopiero po tym meczu byliśmy pewni, że się utrzymamy.
– Co zyskał pan przez rok gry w HSV? – Wydaje mi się, że jestem bardziej waleczny niż w polskiej lidze. W Niemczech trzeba biegać przez całe dziewięćdziesiąt minut. Wpłynęło to na poprawę moich cech motorycznych. Na pewno nabrałem też doświadczenia.
– W przyszłym sezonie w HSV będą grali Thomas Doll i Siergiej Kiriakow, ale odejdą już wcześniej wspomniani Salihamidźić i Kmetsch. Jakie szanse wróży pan tej drużynie? – Trudno to ocenić. Nie jest pewne, czy trener Pagelsdorf zostanie w klubie. Nie wiadomo, jak nowi piłkarze wkomponują się w zespół. Na pewno będziemy starali się zagrać lepiej niż w ubiegłym sezonie. Wszyscy liczymy na wywalczenie miejsca premiującego do występów w europejskich pucharach. Mnie na pewno czeka walka o miejsce w składzie. Nie przyjdzie mi to łatwo. To jest w końcu Bundesliga.
Rozmawiał Sławomir GEREJ
WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 22/1998)
Jak wygląda sytuacja z bramkarzami w kadrze? Tak źle nie było od lat
Lada moment Jan Urban ogłosi powołania na jedno z najdłuższych zgrupowań reprezentacji Polski w ostatnich latach. Przed nami aż cztery mecze w Lidze Narodów, a między słupkami w kadrze wygląda na najgorszą od dłuższego czasu.
Ellis Simms zostanie powołany do reprezentacji Polski? [WIDEO]
Ellis Simms zgłasza akces do gry z orzełkiem na piersi. Czy waszym zdaniem napastnik Coventry City powinien być brany przez Jana Urbana pod uwagę jako opcja na pozycji numer dziewięć?
Jakub Piotrowski został zmieniony już w 15. minucie ligowego meczu Udinese z Lazio. Chwilę wcześniej reprezentant Polski złapał się za brzuch i sygnalizował problemy zdrowotne. Po spotkaniu klub przekazał szczegóły dotyczące jego stanu.
Moder przekazał nowe wieści o zdrowiu. „Wciąż mam dolegliwości w kolanie”
Jakub Moder wciąż nie jest zdolny do gry, a ponadto jego kariera w klubie stanęła pod znakiem zapytania. Reprezentant Polski odniósł się do wszystkich kwestii w rozmowie z Foot Truck.