Tego się można było spodziewać. Na kilka dni przed towarzyskim spotkaniem z Koreą Południową z kadry Franciszka Smudy ubywa piłkarzy. Ubywa ich w zastraszającym tempie, jeśli mamy być precyzyjni.
Oficjalnie z powodu kontuzji z kadry wypadli już Wojciech Szczęsny, Łukasz Piszczek, Ludovic Obraniak i Arkadiusz Głowacki. Oficjalnie, bo przecież chyba dla nikogo nie jest tajemnicą, że większość powołanych najzwyczajniej w świecie nie miała ochoty na daleki i pozbawiony jakiegokolwiek sensu wyjazd na drugi koniec świata w środku sezonu. Także spotkania z Białorusią w niemieckim Wiesbaden nie podnieciło najprawdopodobniej kadrowiczów. Szczególnie tych, którzy już nic Smudzie udowadniać nie muszą, a ich pozycja w zespole jest niekwestionowana lub przynajmniej bardzo pewna.
Polski Związek Piłki Nożnej i selekcjoner mają więc to na co sobie ciężko zapracowali. Zamiast na niecały rok przed Euro 2012 rozgrywać spotkania na własnych stadionach, jeździmy po świecie i potykamy się z rywalami, którzy nie mają kompletnie nic wspólnego z drużynami, którym będziemy musieli stawić czoło na Mistrzostwach Europy. Mało przekonujący jest w tym przypadku także aspekt finansowy, bo przecież pełen stadion w Poznaniu, Warszawie czy Gdańsku to gwarancja generacji określonych pieniędzy. Po co jednak, skoro możemy zagrać na „kurniku” w Wiesbaden, gdzie mało kogo nasza potyczka z Białorusinami będzie obchodziła.
Czy jest jaki plus tej całej sytuacji? O dziwo tak. Swoje szansę otrzymają dowołani w awaryjnym trybie Marcin Komorowski czy Janusz Gol. Być może kilkanaście następnych godzin przyniesie nam kilka kolejnych „kontuzji” wśród powołanych kadrowiczów i swoją szansę wykazania się dostaną także inni wyróżniający się ligowy. Kto wie?
Duża kontrowersja w meczu Polek! Biało-Czerwonym niesłusznie anulowano bramkę? [WIDEO]
Reprezentacja Polski kobiet przegrała 0:2 z kadrą Francji w eliminacjach do mistrzostw świata. Biało-Czerwone trafiły do siatki Trójkolorowych, ale gol nie został uznany.