Pogoda chciała pokrzyżować szyki drużynom Górnika i Lechii, ale ostatecznie mecz udało się dokończyć. W Zabrzu padł remis, a wrażeń nie brakowało.
Pierwszy fragment spotkania upłynął dość spokojnie. Przeważał raczej Górnik, choć w 16. minucie do siatki gospodarzy trafił Łukasz Zwoliński. Napastnik Lechii był jednak na pozycji spalonej i ten gol nie mógł zostać uznany. W okolicach 26. minuty padający śnieg całkowicie pokrył murawę i praktycznie uniemożliwiał obserwowanie piłkarskich zmagań zarówno kibicom zgromadzonym na stadionie, jak i tym, którzy śledzili mecz z wysokości kanapy. Sędzia zarządził, aby wszyscy zeszli do tunelu. Organizatorzy spotkania najpierw odśnieżyli murawę, a potem pomalowali linie boiska na czerwono, aby były one widoczne nawet w przypadku, gdyby śnieg znowu zawitał nad zabrzańską arenę.
W końcu zawodnicy obu ekip wrócili na plac gry i Damian Sylwestrzak dał znak do wznowienia zawodów. Wydawało się, że pierwsza część zakończy się już bez żadnych „wrażeń”. Nic bardziej mylnego. W 42. minucie dość kontrowersyjną decyzję podjął arbiter meczu. Łukasz Zwoliński bezpardonowo sfaulował jednego z piłkarzy Górnika, za co obejrzał żółtą kartkę, choć sędzia długo oglądał tę sytuację na VAR-ze i wiele głosów mówi o tym, że napastnik Lechii powinien wylecieć wtedy z boiska. Kilka minut później kibice w Zabrzu doczekali się pierwszej bramki. Ręką zagrał we własnym polu karnym Ilkay Durmus. Damian Sylwestrzak ponownie długo oglądał ten fragment na wideo i podjął decyzję o przyznaniu gospodarzom rzutu karnego. Piłkę na jedenastym metrze ustawił Szymon Włodarczyk. Dusan Kuciak był blisko obrony uderzenia młodego napastnika, ale snajper Trójkolorowych trafił do siatki i wyprowadził swój zespół na prowadzenie.
Po zmianie stron lepiej prezentował się Górnik. Gospodarze prowadzili grę, kontrolowali mecz i często meldowali się pod polem karnym Lechii. Brakowało jednak kropki nad „i” w postaci drugiej bramki. W końcu to Biało-Zieloni przejęli inicjatywę i ruszyli pod pole karne rywala. Początkowo ich próby nie stanowiły dla Daniela Bielicy większego wyzwania, ale gdańszczanie dopięli swego w 71. minucie. Nowo wprowadzony na boisko Kevin Friesenbichler uderzył z dystansu, piłkę „wypluł” golkiper zabrzan, a futbolówkę dobił ŁukaszZwoliński. Napastnik gości tym trafieniem dał swojej drużynie remis. Oba zespoły starały się jeszcze przechylić szalę na swoją korzyść, ale wynik nie zmienił się już do ostatniego gwizdka sędziego.
Górnik zajmuje 11. pozycję, Lechia plasuje się natomiast na miejscu numer 13. Oba zespoły mają na koncie po 21 punktów. Tyle samo ma też 12. Śląsk, który jutro zmierzy się z Pogonią.
Już za chwilę drużyna Aleksandara Vukovicia będzie chciała zrehabilitować się za porażkę z Legią 0:1. Na zwycięską ścieżkę będzie chciała wrócić również Lechia, która przegrała w poniedziałek z Radomiakiem 1:3. Jedno jest pewne, kto przegra, znajdzie się w strefie spadkowej. Zapraszamy na relację LIVE!
Rafał Adamski zdradza kulisy bezrobocia. „Miałem ofertę z 4. ligi”
Jeszcze rok temu wchodził z ławki w meczach walczącego o utrzymanie Zagłębia Lubin, a dziś strzela gole ważne gole dla Legii Warszawa. Rafał Adamski okazał się kluczowym elementem w układance Marka Papszuna, wyciągając go z Pogoni Grodzisk Mazowiecki.