Real Madryt pokonał na wyjeździe Napoli 3:1 i awansował do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Kilkanaście minut rozegrali Piotr Zieliński i Arkadiusz Milik.
Sergio Ramos zdobył w tym sezonie już 10 bramek. (fot. Reuters / A. Bianchi)
W pierwszym składzie Napoli ostatecznie zabrakło miejsca dla obu Polaków. Maurizio Sarri w linii pomocy postawił na Allana, który znakomicie zakładał pressing na pod polem karnym rywali, dzięki czemu goście często musieli posyłać długie podania lub po prostu tracili piłkę.
Już w drugiej minucie Napoli miało niezłą okazję, ale Dries Mertens zamiast podawać do wychodzącego na czystą pozycję Marka Hamsika zdecydował się na strzał, po którym piłka odbiła się od Ramosa i wyleciała poza boisko.
W ósmej minucie Hamsik zdecydował się na strzał zza pola karnego, ale uderzył niecelnie. Trzy minuty później Gareth Bale zwiódł Kalidou Koulibaly’ego i dośrodkował pod bramkę Napoli, ale tam Karim Benzema i Cristiano Ronaldo wzajemnie sobie przeszkadzali. Ponadto byli na pozycjach spalonych.
Kwadrans dominacji Napoli zakończył się stratą Koulibaly’ego i ładnym uderzeniem z woleja Toniego Krossa. Piłka strzelona była jednak w środek bramki i Jose Reina pewnie złapał futbolówkę. Hiszpan obronił także strzał Bale’a kilkadziesiąt sekund później.
W 25. minucie Napoli rozpoczęło odrabianie strat. Po świetniej zespołowej akcji Hamsik z pierwszej piłki zagrał w pole karne do Mertensa, a Belg strzałem bez przyjęcia pokonał Keylora Navasa. Dla Belga było to siedemnaste trafienie w szesnastu ostatnich spotkaniach. Real miał doskonałą okazję by wyrównać cztery minuty później. Kroos kapitalnie podał do Ronaldo, Portugalczyk minął Reinę, ale z dość ostrego kąta trafił tylko w słupek.
W 37. minucie Kroos odbierając piłkę Allanowi przypadkowo zagrał ją do Mertensa, który w znakomitej sytuacji podobnie jak Ronaldo trafił w słupek. Jeszcze przed końcem pierwszej połowy kolejny strzał Hamsika obronił Navas.
Zaraz po rozpoczęciu drugiej połowy w końcu pokazał się Benzema. Uderzając z narożnika pola karnego Francuz jednak chybił. W 52. minucie Real wyrównał. Kroos dośrodkował z rzutu rożnego, a Sergio Ramos wyskoczył wyżej od pilnującego go Raula Albiola i głową zdobył bramkę.
Po kolejnych pięciu minutach Ramos znów cieszył się z gola. Tym razem wygrał pojedynek główkowy z Koulibalym, a po jego strzale piłkę podbił jeszcze Mertens czym zmylił Reinę. Asystę znów zaliczył Kroos, który tym razem centrował z narożnika po drugiej stronie boiska.
W 65. minucie po ciekawej akcji Faouziego Ghoulama spudłował Marko Rog. Po pięciu minutach na boisku pojawił się Arkadiusz Milik, który zastąpił Lorenzo Insigne. Po kilku chwilach do Milika dołączył także Piotr Zieliński. Gospodarze sprawiali już jednak wrażenie pogodzonych z odpadnięciem z Ligi Mistrzów, do awansu potrzebowali jeszcze czterech goli. Uspokoili więc grę nie atakując już tak frontalnie jak wcześniej.
Rozluźnieni piłkarze Realu zaczęli bawić się piłką, co przyniosło szansę Danielowi Carvajalowi. Hiszpan świetnie wbiegł z piłką w pole karne, podrzucił ją nad obrońcą, ale z bliska spudłował. Już w doliczonym czasie gry Marcelo świetnie zagrał do Ronaldo, którego strzał obronił Reina. Wobec dobitki Alvaro Moraty, bramkarz Napoli był już bezradny.
Przebieg meczu był więc podobny jak przed dwoma tygodniami. Znów Napoli pierwsze strzeliło gola, ale potem trzy straciło. Polacy weszli dziś na murawę, kiedy wynik dwumeczu był już rozstrzygnięty, przez co nie mieli zbyt wielu okazji do wykazania się.
Real rozegrał więc już 47. z rzędu mecz, w którym strzelił choć jednego gola. Po raz siódmy z rzędu awansował też do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, a neapolitańczycy plany podboju Europy muszą odłożyć na kolejny rok.
Burza po meczu Barcelony. UEFA ma podjąć radykalną decyzję
Nie milkną echa hitowego meczu Ligi Mistrzów. Atlético Madryt wygrało 2:0 z FC Barceloną na Camp Nou i jest o krok od awansu do półfinału. Jednak więcej niż o wyniku mówi się dziś o pracy sędziego.
Potężna kontrowersja w meczu Barcelony z Atletico. Sędziowie nie zauważyli ręki?
W drugiej połowie spotkania FC Barcelony z Atletico doszło do kuriozalnej sytuacji. Le Normand chwycił piłkę ręką po podaniu od swojego bramkarza. Żaden z sędziów nie zauważył tego zagrania.