Przejdź do treści
Real… politik po warszawsku

Ligi w Europie Liga Mistrzów

Real… politik po warszawsku

Ostatni mecz Legii w fazie grupowej Ligi Mistrzów ma konkretną stawkę, co – zwłaszcza biorąc pod uwagę pułap, z jakiego stołeczny zespół wystartował we wrześniu – jest dużym i bardzo miłym zaskoczeniem. Malkontenci twierdzą co prawda, że to w większej mierze zasługa Sportingu, który także punktował dotąd tylko raz, niż warszawskiej drużyny, ale akurat takimi głosami nie ma sensu się przejmować. Zwłaszcza że za kulisami rozstrzyga się jeszcze poważniejsza rozgrywka, której stawką jest przyszłość stołecznego klubu.




Po dużej medialnej burzy, którą zainicjowali akcjonariusze Legii, wydawało się nawet, że kwestia wyników osiąganych w LOTTO Ekstraklasie i Champions League może zejść na plan dalszy. Wiele wskazywało bowiem, że udział w najbardziej elitarnych klubowych rozgrywkach w Europie może zakończyć się dla stołecznego klubu identycznie jak 20 lat temu. To znaczy kosztownym rozwodem współwłaścicieli, który wówczas równoznaczny był także z rozbiorem drużyny. Wtedy, na dobrą sprawę w trzy miesiące, przestał istnieć zespół, który budowano z myślą o starcie w Lidze Mistrzów przez kilka lat. Pomni złych doświadczeń kibice, mieli więc prawo obawiać się powtórki z rozrywki, do której jednak – jak wszystko w tym momencie wskazuje – nie dojdzie.

Kiedy ruszy mechanizm wykupu?

– Obecną sytuację z tą sprzed 20 lat trudno w ogóle porównywać. Przede wszystkim z uwagi na aktualny poziom organizacyjny i finansowy klubu. OK., współwłaściciele zapewne i teraz nie pójdą w jednym kierunku po starcie w Champions League, ale na dobrą sprawę piłkarze nawet nie odczuli, że w Legii jest konflikt na szczytach władzy – twierdzi uczestnik rozgrywek LM w barwach Legii sprzed 20 lat, Tomasz Sokołowski. – Zespół na pewno więc nie rozsypie się tak jak ten, do którego ja wówczas przyszedłem, a przecież kryzys sportowy także został już zażegnany. I drużyna trenera Jacka Magiery, który opanował sytuację, nie straciła jeszcze szansy na wywalczenie tytułu mistrza Polski. Siedem punktów straty do lidera to oczywiście duży dystans, ale kolejek do rozegrania pozostało jeszcze sporo, a przecież na dodatek po rundzie zasadniczej wszystko zostanie podzielone przez dwa. A właśnie krajowy tytuł, którego dwie dekady temu nam nie udało się obronić, wydaje się kluczowy, jeśli idzie o ciągłość działań Legii. Tyle że tak masowa wyprzedaż zawodników jak za moich czasów przy Łazienkowskiej nie grozi nawet w sytuacji, gdyby mistrzostwa nie udało się obronić. Dziś UEFA płaci przecież świetnie za start w Lidze Mistrzów, a i za Ligę Europy, do której legioniści mogą się zakwalifikować, nie najgorzej. Dlatego nie ma sensu w ogóle rozważać czarnego scenariusza. Nie wiem kto kogo wykupi, wiem natomiast, że ci z obecnych współwłaścicieli, którzy zostaną przy Łazienkowskiej nie dadzą klubowi zrobić krzywdy. A przynajmniej nie powinni.

Sobotni „Przegląd Sportowy” podał, że w ostatnim czasie doszło do normalizacji relacji zwaśnionych akcjonariuszy. Tyle że – jak udało się ustalić „PN” po obu stronach właścicielskiego sporu – to nazbyt optymistyczna interpretacja tego, co rzeczywiście dzieje się za kulisami przy Łazienkowskiej. Jak niezależnie od siebie podkreślają Dariusz Mioduski i Maciej Wandzel, jest być może bardziej cywilizowanie, a już na pewno mniej medialnie, ale na przyjaźń, czy nawet na koleżeństwo biznesowych partnerów nie ma już szans. I dziś nikt już nawet o to nie zabiega. Liczy się tylko… Realpolitik, czyli takie zarządzanie sporem, aby nie przekładał się na wizerunek klubu, a także żadnego z udziałowców. Adwersarze są zresztą zgodni w kluczowej sprawie, jaką jest dopracowanie szczegółów i poddanie się mechanizmowi wykupu jednej strony przez drugą. Tyle że już w kwestii terminów podpisania porozumienia pojawiają się rozbieżności. Mioduski miał nadzieję, że umowa zostanie podpisana – zgodnie z deklaracjami obu stron – do końca bieżącego roku, ale teraz daje do zrozumienia, że ma spore obawy, czy uda się dopiąć wszystko na tak wyznaczonym dystansie. Bo druga strona, w jego ocenie, przeciąga wszystko w czasie. Tymczasem Wandzel szacuje, że do dopięcia negocjacji potrzebny jest co najmniej kwartał. A jako najbardziej realną datę zamknięcia rozmów podaje koniec marca. Natomiast na definitywne rozstrzygnięcia proponuje poczekać do zakończenia sezonu ligowego. Czyli do połowy roku…


Trudno zatem o jednoznaczne wnioski, poza takimi, że przy Łazienkowskiej do idylli daleko, ponieważ rozmowy do najłatwiejszych – mówiąc delikatnie – nie należą. I na dziś z pewnością nie sposób przesądzać, kto kogo spłaci. Można jedynie zakładać, że niezbędny do wdrożenia mechanizmu spłaty jednej ze stron przez drugą niezbędny jest inwestor – obecni akcjonariusze musieliby bowiem zadłużyć klub lub własne firmy, aby poddać się takiej procedurze bez wsparcia zewnętrznego kapitału. W każdym razie większościowy udziałowiec prawdopodobieństwo wykupu jego aktywów przez drugą stronę ocenia obecnie jako niskie. Z kolei mniejszościowy akcjonariusz, z którym miałem okazję rozmawiać w weekend, wcale nie przesądza, że zostanie w Legii. Deklaruje za to, że gdyby musiał poddać się procedurze odsprzedaży swoich akcji, byłoby to wbrew jego intencjom, ale oczywiście poddać by się musiał.

Fortuna za 4 miliony

Z kolei działający w jednym stronnictwie z Wandzelem Bogusław Leśnodorski ostatnio dużo podróżował, co było interpretowane jednoznacznie – miał poszukiwać zagranicznego inwestora, najprawdopodobniej w krajach bliskiego i dalekiego wschodu (przy okazji nie jest tajemnicą, że prezes zarządu Legii, który jest także 20-procentowym udziałowcem, jest zwolennikiem wprowadzenia sportowej spółki akcyjnej z Łazienkowskiej na giełdę i dokapitalizowania klubu również w ten sposób). Okazuje się jednak, że wystarczająco majętnych – z doświadczeniem i sukcesami finansowymi w futbolu – inwestorów wcale nie trzeba szukać podobno aż tak daleko. Prowadzili już bowiem biznesy w Polsce, choć nie mają naszego obywatelstwa. To charakterystyka potencjalnego kooperanta podana przez mniejszościowego udziałowca. Kto do niej pasuje? W tej kwestii można jedynie spekulować, bo na obecnym etapie nikt nie poda szczegółów. Może chodzi o Andreę Radrizzaniego, znanego z działalności w MP&Silva, a kojarzonego – w roli nowego właściciela – z Leeds United? Przekonamy się zapewne szybciej niż później…

Podróże i spory współwłaścicieli Legii, które nie doprowadziły do normalizacji relacji, ale przynajmniej przybrały – wreszcie – kształt merytorycznych rozmów nie wpływają na bieżącą działalność klubu. W piątek mistrzowie Polski ogłosili przedłużenie umowy ze sponsorem koszulkowym – obecnie obowiązująca wygaśnie 31 grudnia 2016 roku – na kolejne trzy lata. Za około 4 miliony złotych rocznie, z możliwymi bonusami. Od wysoko postawionego przedstawiciela bukmacherskiej firmy Fortuna można było się dowiedzieć, że upublicznienia dokładnej wysokości kontraktu nie życzą sobie szefowie mistrza Polski. Do wiadomości podano jedynie, że zapisy o bonusach w kontrakcie nie dotyczą wcale wyników sportowych osiągniętych przez piłkarzy – bo te w przypadku Legii to… stała, więc kolejny tytuł w kraju, a nawet następny awans do Champions League nie zmienią rozpoznawalności marki z eLką w herbie – tylko pozyskania nowych graczy przez nowego-starego sponsora rekrutujących się spośród kibiców stołecznego zespołu.

A jeśli idzie o wpływy do kasy klubu, środowy mecz ze Sportingiem także może przyczynić się do pozyskania środków finansowych. – Nie oszukujmy się, faworytem, i to zdecydowanym tego spotkania jest zespół z Portugalii. Owszem, przegrał wszystkie mecze z Realem Madryt i Borussią Dortmund, ale nieznacznie. A przecież Hiszpanie i Niemcy to faworyci do końcowego triumfu w obecnej edycji Champions League – ocenia Sokołowski. – Biorąc pod uwagę klasę i sumy odstępnego zapłacone za piłkarzy, których ma w składzie Sporting, a także fakt, że gościom do pełni szczęścia wystarczy remis, Legia będzie potrzebowała swojego najlepszego dnia, aby awansować. O wygraną nie będzie łatwo również z tego względu, że już w meczu z Realem w Warszawie drużyna trenera Magiery miała dzień konia, więc nawet biorąc pod uwagę rachunek prawdopodobieństwa – na kolejny taki trzeba będzie jeszcze trochę poczekać. Tyle że w sporcie niczego, na szczęście, nie można wykluczyć. Jest o co walczyć, bo lepszy w dwumeczu z pary Legia – Sporting awansuje do Ligi Europy. Co skutkuje nagrodą pół miliona euro za występ w 1/16 finału i możliwością zarobienia na organizacji spotkania, a także wypromowania kolejnych zawodników.

Konkretna stawka meczu ze Sportingiem

Nawet biorąc pod uwagę tylko pięć początkowych spotkań, Legia umiejętnie skorzystała – zdaniem Sokołowskiego – z witryny wystawowej jaką stanowi Champions League. Były gracz stołecznego klubu nie ma wątpliwości, że Vadis Odjidja-Ofoe, Aleksandar Prijović, Bartosz Bereszyński i Thibault Moulin trafili do notatników skautów z silniejszych i bogatszych klubów, zaś Michał Pazdan i Nemanja Nikolić ugruntowali pozycje na rynku transferowym. – Motywacja do wyjazdu do zagranicznych klubów nie musi być w przypadku tych zawodników tak duża, jak moich kolegów z Legii 20 lat temu, ale nie oszukujmy się – kto nie skorzysta z okazji, jeśli dostanie znacznie lepsze pieniądze? – Sokół nie ma złudzeń. – Kadra Legii jest jednak szeroka, a przecież – skoro ci zawodnicy nie są anonimowi, to nie odeszliby z Legii za pół darmo. Na pewno wszystkich nie uda się zatrzymać już zimą, dlatego nie zdziwiłbym się, gdyby na przykład Pazdan i Nikolić pożegnali się z Warszawą na początku przyszłego roku. Występy w stołecznym klubie doskonale przygotowują zawodników do wymogów nawet tak silnej ligi jak francuska, czego najlepiej dowodzi postawa – bardzo dobra – Igora Lewczuka w barwach Bordeaux. Szkoda byłoby natomiast, gdyby już teraz mistrz Polski znalazł kontrahenta na Vadisa. To przecież piłkarz, wokół którego zawsze można zbudować ciekawy zespół. A przecież po wypłacie premii z UEFA Legię stać na utrzymanie zawodnika nawet za 600 tysięcy euro rocznie. Zresztą nie oszukujmy się – na obecną drużynę absolutnie nie można narzekać. Pewnie, punkt zdobyty w pięciu meczach to nie jest spektakularny sukces. Za to fakt, że ostatni mecz w grupie ma konkretną stawkę, a przy okazji Legii udało się zdobyć osiem goli – to osiągnięcia lepsze niż można było zakładać. Zwłaszcza biorąc pułap, z którego ta drużyna startowała do Ligi Mistrzów. Dlatego proponuję docenić to co jest. Kluczem do korzystnego wyniku ze Sportingiem będzie uważna gra w obronie. I koncentracja, której zawodnikom Magiery zabrakło w ligowym meczu z Wisłą Płock. Prowadząc 2:0 nie można nawet na chwilę się zdrzemnąć, o czym przy Łazienkowskiej przekonał się nawet Real Madryt. Bo w takiej sytuacji najłatwiej jest stracić kontrolę nad meczem.

Na szczęście szkoleniowiec mistrzów Polski zdaje sobie z tego faktu sprawę. Oceniając potknięcie w piątkowym spotkaniu z Wisłą wyraził to metaforycznie, ale piłkarzom na pewno mocno dał do myślenia: – Mam nadzieję, że zawodnicy nie oszczędzali się na kolejny mecz. Kiedyś w juniorach miałem taką sytuację, że kolega mówił, że oszczędza siły na drugą połowę. Nie wyszedł na nią…

Adam Godlewski

Tekst ukazał się w najnowszym numerze tygodnika „Piłka Nożna”

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 14/2026

Nr 14/2026

Ligi w Europie Liga Mistrzów

Barcelona składa skargę do UEFA po meczu z Atlético

FC Barcelona złożyła skargę do UEFA po kontrowersyjnym meczu z Atlético Madryt.

Villarreal CF v FC Barcelona, Barca - LaLiga EA Sports VILLARREAL, SPAIN - DECEMBER 21: Joan Laporta, President of FC Barcelona, looks on prior to the LaLiga EA Sports match between Villarreal CF and FC Barcelona at Estadio de la Ceramica on December 21, 2025 in Villarreal, Spain. Photo by Francisco Macia/Photo Players Images/Magara Press Villarreal Estadio de la Ceramica Spain Copyright: xFranciscoxMaciax
2025.12.21 Villareal
pilka nozna , liga hiszpanska
Villareal CF - FC Barcelona
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Liga Mistrzów

Burza po meczu Barcelony. UEFA ma podjąć radykalną decyzję

Nie milkną echa hitowego meczu Ligi Mistrzów. Atlético Madryt wygrało 2:0 z FC Barceloną na Camp Nou i jest o krok od awansu do półfinału. Jednak więcej niż o wyniku mówi się dziś o pracy sędziego.

Eric Garcia (FC Barcelona) and the referee during a UEFA Champions League match between FC Barcelona and Atletico de Madrid at Spotify Camp Nou in Barcelona, , Spain, on April 08 2026. Photo by Felipe Mondino / Sipa USA
2026.04.08 Barcelona
pilka nozna liga mistrzow
FC Barcelona - Atletico Madryt

Foto Felipe Mondino/SIPA USA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Liga Mistrzów

Julian Alvarez najlepszy w historii Atletico Madryt. Co za wyczyn!

Dzięki golowi strzelonemu w środę Barcelonie Julian Alvarez zapisał się w historii Atletico Madryt. Pod jednym względem nie ma sobie równych.

Julian Alvarez Atletico de Madrid seen in action during a UEFA Champions League match between FC Barcelona, Barca and Atletico de Madrid at Spotify Camp Nou in Barcelona, , Spain, on April 08 2026. Photo by Felipe Mondino *** Julian Alvarez Atletico de Madrid seen in action during a UEFA Champions League match between FC Barcelona and Atletico de Madrid at Spotify Camp Nou in Barcelona, , Spain, on April 08 2026 Photo by Felipe Mondino Copyright: xFELIPExMONDINOx
2026.04.08 Barcelona
pilka nozna , Liga Mistrzow
FC Barcelona - Atletico Madryt
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Liga Mistrzów

Robert Lewandowski w ogniu krytyki. Tak piszą o nim hiszpańscy dziennikarze

Hiszpańscy dziennikarze skrytykowali Roberta Lewandowskiego za występ w starciu Barcelony z Atletico Madryt w ćwierćfinale Ligi Mistrzów.

UEFA Champions League 2025 2026 quarter-final, FC Barcelona, Barca Atletico de Madrid, at Estadio Campo Nou in Barcelona Spain April 08, 2026, Barcelona, Barcelona, Spain: Robert Lewandowski of FC Barcelona during the UEFA Champions League 2025 2026 quarter-final, FC Barcelona Atletico de Madrid, at Estadio Campo Nou in Barcelona Spain Barcelona Barcelona Spain *** UEFA Champions League 2025 2026 quarter final, FC Barcelona Atletico de Madrid, at Estadio Campo Nou in Barcelona Spain April 08, 2026, Barcelona, Barcelona, Spain Robert Lewandowski of FC Barcelona during the UEFA Champions League 2025 2026 quarter final, FC Barcelona Atletico de Madrid, at Estadio Campo Nou in Barcelona Spain Barcelona Barcelona Barcelona Spain Copyright: xPACOxLARGOx
2026.04.08 Barcelona
pilka nozna , Liga Mistrzow
FC Barcelona - Atletico Madryt
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Liga Mistrzów

Potężna kontrowersja w meczu Barcelony z Atletico. Sędziowie nie zauważyli ręki?

W drugiej połowie spotkania FC Barcelony z Atletico doszło do kuriozalnej sytuacji. Le Normand chwycił piłkę ręką po podaniu od swojego bramkarza. Żaden z sędziów nie zauważył tego zagrania.

Potężna kontrowersja w meczu Barcelony z Atletico. Sędziowie nie zauważyli ręki?
Czytaj więcej