Ułożenie rankingu trenerów jest chyba jeszcze trudniejsze od zestawienia najlepszej jedenastki sezonu. To trochę jak z zawodami w łyżwiarstwie figurowym – jakieś tam kryteria są, ale i tak w gruncie rzeczy decydują przede wszystkim wrażenia estetyczne. Owszem, można oceniać trenera przez pryzmat średniej punktowej czy zdobytych trofeów, ale to też nie będzie do końca obiektywne. Bo tak jak w Formule 1 – jedni jeżdżą mercedesem, a inni williamsem…
TOMASZ URBAN, KOMENTATOR ELEVEN
Pokusiłem się jednak o ranking trenerów w Bundeslidze za miniony sezon. Warunki były dwa – jeden trener z danego klubu i minimum jedna przepracowana runda (lub 17 meczów).
PRZEGRANI
18. Markus Weinzierl (VfB Stuttgart)
Katastrofalny sezon trenera, którego po przygodzie w Augsburgu chciano praktycznie w każdym klubie Bundesligi (pomijając oczywiście największe). Ostatecznie trafił do Schalke, ale wyleciał stamtąd z hukiem po zaledwie jednym sezonie. W Stuttgarcie też sobie nie poradził. Jasne, kadra VfB nie była zbyt dobrze złożona, Reschke przestrzelił wiele transferów, ale mimo wszystko nie była aż tak słaba, by w 23 meczach zdobyć zaledwie 16 punktów. Weinzierl eksperymentował z ustawieniami, ale w żadnym momencie sezonu drużyna nie dawała poczucia, że wie, co ma grać. Trudno było uchwycić w grze VfB rękę trenera
(…)
WYGRANI
8. Florian Kohfeldt (Werder Brema)
Znakomity sezon Werderu, jeśli weźmie się pod uwagę, że w ostatnich latach niemal do ostatniej kolejki musiał się nerwowo oglądać za siebie, a tym razem śmiało patrzył do przodu. Zabrakło naprawdę niewiele. Dodajmy do tego półfinał Pucharu Niemiec przegrany z Bayernem po dość kontrowersyjnym rzucie karnym, o którym w Niemczech mówiło się jeszcze długo po meczu. Kohfeldt sprawił, że piłkę prezentowaną przez jego zespół ogląda się z dużą przyjemnością. Werder nie chowa się po kątach. Nie gra wybijanki i nie sięga po najprostsze środki. I to dzięki Kohfeldtowi w Bundeslidze coraz mocniej rozkwitają talenty braci Eggesteinów. W Niemczech coraz głośniej mówi się, że to może być następny trener Borussii Dortmund, która podobno bardzo uważnie obserwuje jego poczynania.
(…)
1. Niko Kovac (Bayern Monachium)
Wygrał mistrzostwo, obronił Puchar Niemiec, który zdobył rok wcześniej z Eintrachtem i z osoby, którą wyganiano jesienią z klubu, stał się niemalże ulubieńcem wszystkich, szczególnie kibiców i ekspertów, którzy w mediach wieszają psy na bossach Bayernu za to, w jaki sposób w ostatnich miesiącach obchodzili się publicznie z Chorwatem. Ktoś może powiedzieć, że dublet zdobyty z Bayernem to żadna sztuka, ale jeśli wziąć pod uwagę okoliczności – w tym sezonie wcale nie było to takie oczywiste i mogło się bardzo różnie skończyć. Oczywiście, cieniem na pracy Kovaca kładzie się nieszczęsny dwumecz z Liverpoolem w Lidze Mistrzów. Być może rzeczywiście Bayern powinien zagrać w rewanżu odważniej. Pytanie, czy na pewno by to coś zmieniło. Nawet jeśli uznamy to za błąd Kovaca, i tak nie zmienia to ogólnej oceny jego pracy za zeszły sezon. Bo w Bundeslidze nie było w minionym sezonie trenerów, którym niczego nie można by zarzucić.
CAŁY TEKST MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM (23/2019) NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
Cudowna interwencja Polaka w Bundeslidze! Majstersztyk [WIDEO]
FSV Mainz wygrało 2:1 z RB Lipsk na wyjeździe, a pełne 90 minut dla zwycięzców rozegrał Kacper Potulski. Polak popisał się też kapitalnym wślizgiem w końcówce meczu.
Bayern zdecydował ws. Harry’ego Kane’a. Rozmowy już trwają
Włodarze Bayernu Monachium są niezwykle zadowoleni ze współpracy z Harry’m Kane’em. Jego aktualny kontrakt wygasa za półtora roku, ale Bawarczycy już teraz chcą zapewnić sobie usługi Anglika na kolejne lata.