Rangers FC w drodze do szkockiej elity. Powrót z zaświatów
Już niedługo piłkarska Szkocja wstrzyma oddech, w meczu półfinałowym krajowego pucharu odbędą się bowiem wielkie derby Glasgow. Na słynnym stadionie Hampden Park Rangersi zmierzą się z Celtikiem. Wydarzenie duże, bo od prawie czterech lat spotkań Old Firm nie można przecież obejrzeć w Scottish Premiership.
Wszystko wskazuje na to, że w następnym sezonie w szkockiej ekstraklasie znowu jednak dojdzie do świętej wojny. Rangers Football Club po latach zesłania do niższych lig znajduje się na najlepszej drodze, żeby wrócić do krajowej elity. Michael O’Halloran, który na początku lutego przyszedł do klubu z Ibrox na łamach dziennika „Daily Record” przyznał niedawno, że oczywiście najbliższe spotkanie z Celtikiem w Pucharze Szkocji zapowiada się ciekawie, ale to jednak nic nadzwyczajnego, bo w poprzednim sezonie stare firmy rywalizowały na przykład w półfinale innych krajowych rozgrywek – Pucharu Ligi. 1 lutego 2015 mecz również odbył się na Hampden Park i The Gers z odwiecznym rywalem przegrali 0:2. Napastnik nie może natomiast doczekać się przyszłego sezonu, gdy w lidze aż czterokrotnie powinno dojść do starcia dwóch słynnych drużyn. O’Halloran, który do niedawna był zawodnikiem grającego w szkockiej ekstraklasie Saint Johnstone uważa, że Rangersi już teraz dysponują składem, który dałby sobie w niej radę. Najpierw trzeba jednak tam po latach tułaczki wrócić. CZWARTY ROK WSPINACZKI
Gdyby w piątek 18 marca Rangersi nie przegrali na wyjeździe 2:3 z Falkirk, to awans do Scottish Premiership byłby już niemal na wyciągnięcie ręki. O tyle dziwny był to mecz, że po dziewięciu minutach goście po golach weterana Kenny’ego Millera i młodego Barry’ego McKaya prowadzili 2:0. Niestety, w końcówce wszystko się posypało, a bramkę decydującą o porażce stracili w drugiej minucie czasu doliczonego przez sędziego. Gdyby wtedy wygrali, mieliby 17 punktów przewagi nad wspomnianym Falkirk, a tak odległość między obydwoma drużynami skurczyła się do jedenastu oczek. Niby wciąż dużo, ale na Ibrox pojawiła się nerwowość. Kapitan drużyny lidera, obrońca Lee Wallace, przyznał, że jego oraz kolegów zgubiło samozadowolenie, oraz to, że dobrych zmian dokonał w trakcie gry trener rywali. Dwa gole strzelili bowiem piłkarze wprowadzeni dopiero po przerwie. Nie da się ukryć, że ten mecz sprowadził Rangersów z niebieskich obłoków na twardą glebę.
Przypomnijmy, że latem 2012 roku klub o nazwie Rangers FC po raz pierwszy w historii został zdegradowany z najwyższej klasy. I nie był to spadek stopień niżej, lecz aż do czwartej klasy rozgrywkowej. Powodem nie była wcale kiepska postawa boisku, lecz ogromne kłopoty finansowe tego legendarnego klubu.
(…)
Zbigniew MROZIŃSKI
Cały artykuł można znaleźć w najnowszym numerze Tygodnika „Piłka Nożna”
Jakub Kiwior przedwcześnie zakończył poniedziałkowy mecz ligi portugalskiej ze Sportingiem CP. Obrońca FC Porto opuścił boisko w 63. minucie, z powodu kontuzji. Zmienił go Thiago Silva.
Jakub Moder odbudowuje formę po kontuzji pleców, przez którą stracił całą rundę jesienną. W spotkaniu z Utrechtem Polak po raz pierwszy w tym sezonie pojawił się w wyjściowym składzie i zanotował swój pierwszy punkt w klasyfikacji kanadyjskiej.