To był kolejny mecz, który obfitował w bramki. W rolach głównych oczywiście piłkarze Rakowa, którzy ewidentnie są na fali.
Raków był mocno podbudowany wysoką wygraną nad Legią, a Radomiak nie był dziś na straconej pozycji po pokonaniu lidera z Płocka. To zwiastowało dobre widowisko.
Gospodarze lepiej weszli w to spotkanie. W 12. minucie bliski gola był Fabian Piasecki, ale uprzedził go Gabriel Kobylak. Potem mieliśmy dość długi przestój w grze. Żadna z ekip nie stwarzała sobie dogodnych sytuacji.
Aż do końcówki pierwszej połowy. Stratos Svarnas posłał górną piłkę do Piaseckiego, ten złożył się i fenomenalnie uderzył nożycami. Kobylak był bez szans. To mocna kandydatura na bramkę sezonu.
Raków poszedł za ciosem i kontynuował strzelanie w drugiej połowie. Najpierw Svarnas sprytnie uderzył po dośrodkowaniu Lopeza, a potem sam Hiszpan zabawił się z obroną Radomiaka posyłając mocny strzał po ziemi. Goście byli bezradni.
Kolejna wysoka wygrana Rakowa sprawia, że na przerwę reprezentacyjną schodzą z dobrymi humorami. Radomiaka zaś czeka długa analiza, co nie zagrało w tym meczu, bo piłkarze Mariusza Lewandowskiego wyglądali dziś bardzo słabo.