Puchar Polski to specyficzne rozgrywki. Do pewnego etapu część zespołów z Ekstraklasy traktuje je dość ulgowo, co często prowadzi do sporych niespodzianek. Czy podobnie będzie w środowe popołudnie?
Do większych bądź mniejszych niespodzianek w Pucharze Polski dochodziło zawsze. Do tej pory za największą sensację uchodzi awans Czarnych Żagań do finału tych rozgrywek w 1965 roku. Zespół pochodzący z dzisiejszego województwa lubuskiego występował wówczas w trzeciej lidze. Prawdziwy „Kopciuszek” rozgrywek w samym finale przegrał już wyraźnie z Górnikiem Zabrze 0:4. Na usprawiedliwienie trzecioligowca należy dodać, że Górnik był wówczas najsilniejszym, polskim zespołem.
Oczywiście nie trzeba aż tak głęboko grzebać w historii polskiego futbolu, aby znaleźć równie sensacyjne rozstrzygnięcia. W sezonie 2006-07 trzecioligowa Stal Sanok odpadła w 1/8 finału Pucharu Polski po porażce z Arką Gdynia. Może nie byłaby to jakaś bardzo sensacyjna informacja, gdyby nie fakt, że rundę wcześniej Stal wyeliminowała ówczesnego mistrza Polski – Legię Warszawa. Stołeczna ekipa przegrała 1:2, a z jej obecnego składu tę zawstydzającą porażkę może pamiętać dwóch zawodników – Tomasz Kiełbowicz oraz Miroslav Radović.
– Czuję się upokorzony przez swoich zawodników. Czuję się zdradzony w jakimś sensie i to jest najbardziej bolesne – wylewał po meczu żale Dariusz Wdowczyk, szkoleniowiec Legii. Zwycięstwo Stali w spotkaniu sprzed ponad pięciu lat zapewnił Ireneusz Gryboś strzelając gola na 2:1 w 76. minucie. Trafienie na wagę awansu niewiele zmieniło w jego karierze, gdyż napastnik występuje obecnie w ekipie… Partyzanta Targowiska.
W trwającej edycji Pucharu Polski niespodzianek również nie brakuje. Największą z nich, obok Gryfa Wejherowo, jest Limanovia Limanowa. Ekipa walczy na co dzień w grupie małopolsko-świętokrzyskiej III ligi. Tam podopieczni trenera Mariana Tajdusia rywalizują między innymi z Granatem Skarżysko-Kamienna, Dalinem Myślenice czy Orliczem Suchedniów. Tymczasem w środę w ramach 1/8 finału Pucharu Polski do Limanowej zawitają piłkarze mistrza Polski – Wisły Kraków! Stało się to możliwe, dzięki serii udanych spotkań i zwycięstwu w minionej rundzie z Lechią Gdańsk.
– Mecz był bardzo chaotyczny i w tych warunkach lepiej odnalazła się drużyna gospodarzy. Oczywiście nie zamierzam zrzucać winy na stan boiska, bo wiedzieliśmy wcześniej jak ono wygląda i byliśmy na to przygotowani. W chaosie, jaki panował na murawie, lepsi okazali się zawodnicy z Limanowej – starał usprawiedliwiać się po meczu trener Lechii – Tomasz Kafarski, nad którym właśnie wówczas zawisły czarne, gradowe chmury.
Dla 15-tysięcznego miasteczka starcie z Wisłą Kraków jest historycznym wydarzeniem. Przynajmniej na kilka godzin cała piłkarska Polska będzie skupiona właśnie na Limanowej. Ewentualny awans do ćwierćfinału byłby megasensacją, a to chyba i tak zbyt łagodne określenie. W środę piłkarze Limanovii walczyć będą o przedłużenie przygody swojego życia. Jeśli zdołają awansować, dołączą do innego trzecioligowca – Gryfa Wejherowo, który po ograniu Górnika Zabrze zapewnił sobie występ w 1/4 finału Puchar Polski.
Zarówno Radomiak Radom, jak i Lechia Gdańsk, nie są jeszcze pewne utrzymania w PKO BP Ekstraklasie. Zwycięzca spotkania w Radomiu może się jednak do niego przybliżyć.