Choć przed Bayerem Leverkusen spośród całej bundesligowej stawki uczestniczącej w fazie ćwierćfinałowej Pucharu Niemiec było teoretycznie najłatwiejsze zadanie, to jednak okazało się, że Aptekarze najbardziej się męczyli. Bardzo trudne warunki wiceliderowi niemieckiej elity postawiła ekipa FC Kaiserslautern, która ostatecznie przedostała się do kolejnej rundy!
Czerwone Diabły, jak mówi się w Niemczech na zespół z Kaiserslautern, występuje aktualnie na zapleczu Bundesligi. Po rozegraniu 20 meczów plasuje się na trzecim miejscu w tabeli i wciąż ma wielkie szanse na awans. Klubowi działacze za cel – ten najbardziej ambitny z możliwych – założyli, że nie dość, że zespół zapewni sobie bezpośredni awans, to na dodatek wygra rozgrywki DFB Pokal i w kolejnym sezonie zagra w europejskich pucharach.
Przyznać trzeba, że cel to bardzo ambitny, jednak jak się okazuje, niekoniecznie nieosiągalny. Choćby z tego powodu, że w środę udało się drugoligowcowi wyrzucić za burtę wicelidera Bundesligi! I trzeba to wyraźnie podkreślić – stało się tak nie przez pech Bayeru czy błędne decyzje sędziów, ale lepszą grę zespołu skazywanego na odpadnięcie. Zwycięstwo Kaiserslautern było po prostu zasłużone. I właśnie dlatego w tytule piszemy o kompromitacji.
Regulaminowy czas gry zakończył się wynikiem bezbramkowym, więc do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka. W tej nie dość, że Kaiserslautern nie wykorzystało rzutu karnego, to strzeliło decydującego gola! Jego autorem był Ruben Jenssen. Bayer odpada, Diabły grają dalej!