Trzy mecze, jeden gol strzelony, trzy punkty zdobyte. PSG było bliskie największego falstartu rozgrywek ligowych od lat, ale zdołało pokonać Metz.
Thomas Tuchel nie ma zbyt wielu powodów do radości na początku nowego sezonu. Dziś wreszcie mógł się uśmiechnąć. (fot. Reuters)
Nie tak Thomas Tuchel i jego piłkarze wyobrażali sobie start nowego sezonu. Nie dość, że mistrzowie Francji rozpoczęli rozgrywki później niż reszta drużyn, nie dość, iż musieli sobie radzić w okrojonym składzie (kadrę zaatakował koronawirus), to w dodatku przegrali dwa pierwsze spotkania (z Lens oraz Olympique Marsylia). W starciu z Metz chcieli sięgnąć po pierwsze punkty.
Od początku jasnym było jednak, iż nie będzie to łatwe. Wprawdzie rywal też uległ dotąd w dwóch meczach, ale PSG musiało sobie radzić bez swoich asów. Neymar pauzuje za czerwoną kartkę, Kylian Mbappe odbywa kwarantannę. Mimo to, paryżanie byli faworytem.
Angel Di Maria i spółka prowadzili grę od pierwszej minuty potyczki na Parc des Princes. Przewagi udokumentować jednak nie zdołali. Ich starania doskonale podsumował twitterowy profil OptaJean:
Co gorsza, w 65. minucie Abdou Diallo obejrzał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Bicie głową w mur w wykonaniu gospodarzy trwało do trzeciej minuty doliczonego czasu gry. Wtedy do siatki trafił Julian Draxler, który dał PSG upragnione trzy punkty. Po trzech kolejkach mistrzowie zajmują piętnaste miejsce w tabeli.