Przypadek Falego, czyli piłkarz jest od grania jak…
To się musiało zdarzyć. Piłkarz drugoligowego hiszpańskiego klubu Cadiz – Fali odmówił powrotu do gry. Nie stawił się na badania testowe na obecność koronawirusa, oświadczył, że podejmie treningi dopiero, gdy zostanie zaszczepiony, ewentualnie rozważy taką opcję otrzymawszy gwarancję na piśmie, że nie zostanie zarażony. – Nie jestem superbohaterem. Zdrowie jest dla mnie najważniejsze, mam odłożonych trochę pieniędzy – powiedział.
Piłkarz Cadizu odmówił powrotu do gry (foto: Wikipedia)
Istnieje obawa, że do podobnego wniosku za przykładem Falego zaczną dochodzić inni zawodnicy, w Hiszpanii i gdzie indziej. – Jest w moim klubie wielu kolegów, którzy boją się grać, tylko tego nie mówią – wyznał przecież Fali. Dlatego trzeba im wszystkim uświadomić kilka spraw i dobrze by było zrobić to od razu. Pierwsza i najważniejsza jest taka, że piłkarze wracają do gry nie tylko dla siebie i swoich pieniędzy, lecz dla setek tysięcy innych osób żyjących na całym świecie z branży futbolowej, by one także mogły wykarmić swoje rodziny, a nie wszystkie mają „odłożonych trochę pieniędzy”. Panu Falemu i jego ewentualnym naśladowcom należy przypomnieć, że wielu lekarzy też ma sporo odłożonego i też mogłoby odmówić powrotu do pracy z uwagi na możliwość zakażenia się. Wielu zresztą pewnie odmawia, ale nie chwali się tym bo wie, że taka postawa nie spotka się z aprobatą. Fali natomiast swoim skrajnym egoizmem się szczyci i bez żenady opowiada o swych motywach w wywiadach radiowych.
Fali, niestety, jest nie tylko egoistą, ale i kretynem. Co bowiem powiada dalej? „Jeśli przestanę być piłkarzem, to znajdę sobie inną pracę, ale dopiero gdy zostanie znaleziony lek.” A jeśli leku bądź szczepionki nie będzie jeszcze długo i skończą się panu, albo stracą wartość, te odłożone pieniądze, to jakąż to pracę pan sobie podejmie, panie Fali? Jest pan informatykiem, który może zdalnie pracować z domu, ale adwokatem udzielającym płatnych porad przez skype’a? Nie, pan Fali nie jest ani jednym, ani drugim, pan Fali będzie musiał w takim przypadku pójść do pracy fizycznej, między prawdziwych superbohaterów cały czas narażających swe zdrowie – o wiele bardziej niż narażać je będą trenujący i grający w sterylnych warunkach piłkarze – by nasze życie mogło przyzwoicie przebiegać. Stanie za sklepową ladą, albo przy taśmie w fabryce będąc o wiele bardziej narażonym na kontakt z osobami chorymi niż jako piłkarz.
Prezydent Cadizu Manuel Vizcaino z wyrozumiałością podchodzi do Falego. Mówi, że rozumie go, że klub będzie czekać, aż zmieni zdanie. – Błądzi, ale przynajmniej jest szczery. Boi się, a my musimy go z tego lęku wyleczyć. Wierzę, że odzyskamy Falego – tak skomentował jego wynurzenia. Jest to oczywiście podejście humanitarne i jako takie z definicji godne pochwały, tyle tylko, że zbytnie pieszczenie się z jednym oderwanym od świata i realiów piłkarzem może zachęcić innych by też zaczęli stwarzać niepotrzebne problemy. – Ciężko walczyliśmy, żebyś mógł grać, a jeśli nie chcesz, to do widzenia, dziś rozwiązujemy kontrakt – może tak by jednak należało potraktować Falego?
Piłkarz jest od grania (jak wiadomo co od wiadomo czego) a nie od stawiania pytań: czy?, gdzie?, z kim?, jak?. Za to mu się dobrze płaci i niech tak zostanie.