Przygoda trwa, a czas ucieka. Co dalej z Kapustką?
Towarzyski mecz ze Słowenia potwierdził jedynie to, czego większość z nas domyślała się od kilku tygodni czy wręcz miesięcy. Bartosz Kapustka jest aktualnie cieniem zawodnika, którego podziwialiśmy w ubiegłym sezonie i Adam Nawałka ma coraz mniej argumentów, by wysyłać mu powołania na kolejne zgrupowania reprezentacji Polski.
Czy Bartosz Kapustka powinien rozważyć wypożyczenie do innego klubu? (foto: Ł.Skwiot)
Kiedy 19-latek przechodził w lecie do Leicester City, wydawało się, że dokonał najlepszego możliwego wyboru. Trafił przecież do zespołu świeżo upieczonego mistrza Anglii, był po niezwykle udanych dla siebie i kadry mistrzostwach Europy, a jakby tego było mało, wydano na niego wcale niemałe pieniądze. Wszystko to złożone w całość dawało bardzo pozytywny obraz i rysowało przed Kapustką perspektywy, o jakich zostając w kraju mógłby tylko pomarzyć.
Leicester – nawet jeśli weźmiemy poprawkę na sukces z ubiegłego sezonu – wcale nie dysponuje przesadnie mocną i szeroką kadrą. W każdym razie nie na tyle silną, by walczyć na kilku frontach, w tym w Champions League. Można było więc śmiało zakładać, że Kapustka, który w momencie transferu nie był już postacią anonimową, będzie otrzymywał regularnie szanse na grę – jeśli nie w podstawowym składzie, to przynajmniej w roli zmiennika czy jokera.
Zaczęło się dobrze, ponieważ młody Polak zagrał w kilku meczach sparingowych, pokazał się z dobrej strony i zbierał raczej pozytywne recenzje. Kiedy jednak ruszyła piłkarska machina na angielskich boiskach, dla Kapustki zabrakło nagle miejsca w talii Claudio Ranieriego, nawet w roli wspomnianego już jokera. Początkowo zwalano to na karb aklimatyzacji, wejścia w nowe środowisko czy poznania języka, ale wraz z upływem kolejnych tygodni, podobne tłumaczenia zaczynały budzić już tylko uśmiech politowania.
Wspomniany Ranieri zagadywany o Kapustkę, używał z reguły tej samej formułki, a więc przekonywał, że piłkarz nie jest jeszcze gotowy na grę w Premier League. – Bartosz nie wskoczy w najbliższym czasie do pierwszego zespołu. Obserwuję go jednak na treningach i widzę jaki postępy robi. Na ten moment nie jest jeszcze jednak gotowy – stwierdził Włoch podczas jednego z wywiadów.
Można wierzyć w nieomylność Ranieriego, w końcu poprowadził on Leicester do sensacyjnego mistrzostwa Anglii, ale pytanie, czy w przypadku Kapustki jednak się nie pogubił? Gdzie bowiem reprezentant Polski ma zdobyć niezbędne doświadczenie? W drużynie rezerw, gdzie łącznie zaliczył na boisku 353 minuty? Dzięki treningom na idealnych boiskach w ośrodku treningowym Lisów? A może poprzez oglądanie swoich starszych kolegów z wysokości kanapy we własnym salonie? Nie, nie tędy droga.
Adam Godlewski w swoim komentarzu, który można znaleźć na oficjalnym kanale „Piłki Nożnej” w serwisie Youtube, powiedział, że Kapustka swoim występem przeciwko Słowenii jedynie udowodnił, że jesienią wyłącznie traci czas. Nie sposób się z tym nie zgodzić, ponieważ widać jak na dłoni, że pomocnik Leicester nie tylko nie poczynił żadnych postępów – bo niby jak miał to zrobić? – ale również cofnął się w rozwoju. Nie jest przecież żadną tajemnicą, że dla piłkarza w tym wieku i o tej skali talentu, regularna gra jest najważniejsza. Bez niej nawet trening u boku samego Messiego czy Ronaldo byłby jedynie miłym kadrem z kariery.
Wydaje się, że najlepszym wyjściem z tej sytuacji byłoby wypożyczenie Kapustki do innego klubu. Zainteresowane skorzystaniem z jego usług są firmy z Championship, czyli drugiego poziomu rozrywkowego w Anglii. Na liście chętnych do wypożyczenia Polaka wymienia się m.in. Wolverhampton Wanderers, Derby County, Birmingham City czy Nottingham Forest.
Kapustka mógłby zacząć grać regularnie i na własnej skórze poznać jak wygląda angielski futbol. Poziom Championship jest wysoki, a gra w tej lidze jest niezwykle wymagająca. Na takim dealu skorzystałyby więc wszystkie zainteresowane strony, w szczególności sam piłkarz, który jednak na razie nie chce słyszeć o zmianie otoczenia. – Teraz skupiam się przede wszystkim na tym, żeby jak najlepiej wyglądać w klubie. Nie ma mowy o jakichś kalkulacjach i dywagacjach o przenosinach, bo to tylko zaburzyłoby moje przygotowania do każdego treningu i meczu – powiedział niedawno.
Utalentowany pomocnik dodał, że w pełni ufa menedżerowi i nie zamierza się obrażać o brak szans. – Absolutnie na nic się nie obrażam ani się nie dąsam. Dla mnie to niesamowita przygoda i wierzę, że to wszystko jeszcze zaprocentuje.
Przygoda więc trwa, natomiast kariera Kapustki utknęła w martwym punkcie. Piłkarz o statusie reprezentanta kraju, uczestnika finałów mistrzostw Europy i jednego z największych talentów w europejskim futbolu nie powinien się godzić na rolę głębokiego rezerwowego, który nie zasłużył sobie nawet na minutę w meczu ligowym. Zimowe wypożyczenie powinno być więc dla niego priorytetem, ponieważ już niedługo może się okazać, że także mecze kadry Kapustka będzie oglądał tylko w telewizji. Wybór należy do ciebie Bartek.
Urban dla „PN”: Przebudowa kadry? Mam ograniczony wybór. To poważny problem
Selekcjoner reprezentacji Polski przygotowuje się do zbliżającego się zgrupowania. Na przełomie czerwca i maja biało-czerwoni zagrają z Ukrainą oraz Nigerią. O przyszłości drużyny narodowej, ale też o przeszłości, czyli przegranych barażach Jan Urban opowiedział „Piłce Nożnej”.