Przejdź do treści
WARSZAWA 05.06.2012
TRENING REPREZENTACJA POLSKA --- POLAND NATIONAL FOOTBALL TEAM TRAINING IN WARSAW
FRANCISZEK SMUDA 
FOT. PIOTR KUCZA

POLSAT SPORT

Polska Reprezentacja Polski

Przemysław Iwańczyk: Franciszek Wielki, czyli jaki był trener Smuda

Widzew Łódź i Wisłę Kraków powiódł do w sumie trzech mistrzostw Polski, Lecha Poznań – do triumfu w krajowym pucharze. Wniósł świeżość do polskiego futbolu siermiężnych lat 90-tych. Choć bez reprezentacyjnych sukcesów, zostanie zapamiętany jako selekcjoner, który prowadził Polskę w Euro rozgrywanym na naszej ziemi. Franciszek Smuda to nie tylko trener, to wielka osobowość, którą doceniali nawet zaciekli jego przeciwnicy.

Przemysław Iwańczyk

Nie trzeba się zbytnio wysilać nad epitafium zmarłego w niedzielę 76-letniego Smudy. Mógłby je stanowić zbiór wszystkich anegdot, powiedzeń, przejęzyczeń, jakie wypowiedział, jego całe trenerskie życie można zawrzeć i opisać jego własnymi słowami. Ktoś jednak słusznie zauważył, że za dość kostropatą powierzchownością, w której trudno było dostrzec wysublimowany język i wersalskie maniery, krył się pełen wrażliwości człowiek. Twardy jak skała na zewnątrz, ale dotkliwie przeżywający krytykę i niepowodzenia w zaciszu własnego sumienia. Był butny, uparty, ale na końcu sprawiedliwy. Jak zawsze w przypadku raptusów, gubiło go często słowo wyprzedzające myśl. Podejmował decyzje radykalne, nad którymi pewnie by się zastanowił, gdyby ktoś pozwolił mu przetrawić sprawę choć przez kilka minut.

Człowiek znikąd

Ale miało to i dobre strony, bo w tym intuicyjnym działaniu, żeby nie powiedzieć szarlataństwie, była wielka pasja. Nie tylko do futbolu. Z równym zacięciem Smuda potrafił dyskutować i upierać się przy swoim, kiedy szło o najlepsze gatunki piwa czy samochody. To był po prostu Smuda.

Trzydzieści równo lat spędził Franz – niewielu miało przywilej, by go tak nazywać – jako trener w polskiej piłce. Pojawił się znikąd w sezonie 1993-94, obejmując Stal Mielec. Znikąd, czyli po okresie emigracji w Stanach Zjednoczonych, Niemczech i Turcji. Tej futbolowej, ale nie tylko. To tam porządkował prywatne, momentami dość burzliwe życie, do czego niechętnie wracał. Już ten rozdział, dość poważny, biorąc pod uwagę przeplatające się piłkarskie losy Smudy z tragiczną historią Kazimierza Deyny, zasługują na obszerny rozdział książki, jeśli nie na film. To, co wydarzyło się później, wszyscy znają. Smudę przez lata kochano, jak w Łodzi czy Krakowie, i nienawidzono, gdy sprowadzono go do roli nieudacznika po Euro 2012, kiedy Polska nie wyszła z grupy. Z perspektywy wiemy, że mało komu się udawało unieść piłkarskie oczekiwania całej Polski, że w zasadzie sprostał temu tylko Adam Nawałka, ale wtedy Smuda był jednym z pierwszych, na którym dokonano medialnego linczu.

Pogarda dla korupcji

Smuda (rocznik 1946) łączył pokolenia. Z jednej strony bliski był zmarłym niedawno Wojciechowi Łazarkowi (1937) czy Orestowi Lenczykowi (1942), z drugiej strony był awangardą w siermiężnych latach 90-tych, proponując grę w dziadka, a nie bieganie bez piłki po górach, preferując futbol kombinacyjny, a nie prosty jak kombinerki.

Był awangardą także dlatego, że nie uznał korupcji jako jedno z narzędzi trenerskiego wpływu. Kiedy ta kwitła w najlepsze i wszyscy uważali to za normę, on wyrażał pogardę dla takich praktyk i ludzi, którzy są w nią uwikłani.

Widzewowi dał dwa z czterech mistrzostw Polski i oczywiście drugą w historii polskiej piłki fazę grupową Ligi Mistrzów, Wiśle pierwszy tytuł po 21 latach przerwy, a Lechowi Puchar Polski. Kibicom dał wiele radości, dziennikarzom lawinę barwnych cytatów, z których kilka weszło do piłkarskiego słownika.

Pamiętam zdziwienie ludzi z mikrofonami w ręku, kiedy Smudę, wówczas trenera Widzewa, zapytano o Rafała Siadaczkę. Nieistotny był kontekst, Smuda miał dość powtarzającego się pytania. Wreszcie eksplodował. Jego „kaczka, sraczka, padaczka, Siadaczka” stało się dżinglem w publicznym Radiu Łódź, a w Smudzie zaczęto dostrzegać źródło takich „smaków”, więc prowokowano go tym bardziej.

Deklinacja

Smuda nie dbał o język – tak w jego poprawnym używaniu, jak i przekazie. Jest najprawdziwszą prawdą jego dialog z Maciejem Szczęsnym, który z krnąbrnego podopiecznego szybko stał się partnerem godnym największego zaufania.

– Muszę wrócić do nauki języka – miał żalić się Smuda.

– Czego? – dopytywał Szczęsny.

– No, języka muszę znów się uczyć.

– Polskiego?

– Nie, kur…, hiszpańskiego!

Chodziło o propozycję pracy w Hiszpanii, a po powrocie do Polski Smuda rzeczywiście miał spory problem nawet z deklinacją. „Dziś zajmiemy się rzutyma rożnami! Rzutymi rożnemi… Rzutoma rożnoma… Ch…, kornerami”.

Później już poszło. „Ja nie jestem miękkim ch… robiony. Nie padam na kolana, nie lamentuję. Ja jestem Smuda. Mam swój charakter i dzięki temu dotrę do celu” – w ten oto sposób Smuda przedstawił się jako selekcjoner. Że piłkarza poznaje się po tym, jak wchodzi po schodach, czy o przewadze skuteczności trenerskiego nosa nad laptopem, w którym można co najwyżej gołe baby pooglądać, też się wszyscy dowiedzieli.

Wspomnienie Żewłaka

Zbyt wiele Smuda dla polskiego futbolu zrobił, by wspominać go tylko zabawnymi, choć momentami żenującymi sytuacjami. Wiadomość o krytycznym stanie byłego selekcjonera obiegła światek już kilka dni temu. Takie wieści albo zmuszają do przygotowania dziennikarskich podsumowań, albo przynajmniej wysłuchania retrospektywnego spojrzenia na bohaterów, których czas dobiega końca. Pośród gąszcza wypowiedzi, mniej lub bardziej ciekawych, jedno jest ważne i refleksyjne na tyle, by przytoczyć je w całości.

Michał Żewłakow pod wodzą Smudy rozegrał w kadrze 11 ze swoich 102 występów. Być może mariaż ten potrwałby dłużej, sięgając wspomnianego Euro 2012, gdyby nie incydent w samolocie w drodze z tournee po Stanach Zjednoczonych. Żewłakow i Artur Boruc pofolgowali z winem na pokładzie, to był dla nich koniec przygody z kadrą Smudy.

– Kiedy odchodzi od nas ktoś, kogo dobrze znaliśmy, staramy się zapamiętać tylko te pozytywne obrazy z nim związane. W moim przypadku był to trener, który był przy mnie w momencie, kiedy było wokół mnie kontrowersyjnie. Zostając selekcjonerem, głośno powiedział: znajdę miejsce w kadrze dla Michała Żewłakowa. Więc nie patrzę na niego, jak na kogoś, kto mi tę karierę zakończył, ale ją o rok przedłużył – mówi Żewłakow. – Był to człowiek specyficzny. Częściej kierował się impulsem niż racjonalnymi przesłankami po przemyśleniu wszystkiego. Żeby jednak zrozumieć jego podejście do życia, trzeba było go bliżej poznać. A co ciekawe, nawet w życiu prywatnym Smuda częściej był trenerem niż normalnym człowiekiem.

Uparciuch, który uwielbiał piłkę

– Zadzwoniłem ostatnio do trenera z życzeniami na jego urodziny, był to mój pierwszy telefon po bardzo długim czasie. Dzień dobry, trenerze, tu Michał Żewłakow. Jego reakcja? Jak wyrwany z letargu, w swoim stylu odparł: O, k…, ciebie to bym się nie spodziewał. Rozmawialiśmy chyba 40 minut – kontynuuje Żewłakow. – Emanował radością, był zupełnie inny niż wtedy, kiedy mieliśmy relację na boisku i w szatni. Powiedziałem mu po wszystkim: trenerze, znamy się od jakiegoś czasu, mieliśmy różne koleje losu, ale jedyne, czego brakowało mi w naszej relacji, znajomości, przyjaźni, to takiej właśnie rozmowy. Bo wreszcie była to rozmowa nie trenera z zawodnikiem, ale po prostu dwóch ludzi. Byliśmy w końcu pozbawieni tych wszystkich obligacji, które ciążyły na nas w relacji sportowej.

Uparciuch, który uwielbiał grać w piłkę – tak opisałbym Smudę od strony sportowej. Nie zawsze mu się to udawało, ale zawsze do tego dążył. To nie był człowiek, który komuś chciał zrobić krzywdę, albo pokazać, że jest lepszy niż się wszystkim wydaje – opisuje Żewłakow. – On po prostu był uparty, ale i chyba wrażliwy, choć akurat to mogą potwierdzić tylko ci, którzy pracowali z nim przez wiele lat. Smuda przebaczał. Wszystko wybaczał, jeśli rekompensata ze strony zawodnika szła z boiska. Dobry mecz wystarczył. Ale łatwo było mu podpaść. Zwłaszcza wtedy, kiedy ktoś chciał pokazać na boisku coś, do czego nie był stworzony. Smuda szybko to wychwytywał. Był szczery i żądał tej szczerości w zamian, czy to na boisku, czy poza nim.

Z Żewłakowem rozmawialiśmy na temat Smudy dość długo. Sam Smuda długo nie lubił rozmawiać. Kiedy chciał kończyć, rzucał: ludzie złoci, ja muszę do roboty, tu trzeba zap…

– Trenerze, a autoryzacja?

– Ch… z tym, napisz tak, żeby było dobrze. Żebym nie wyszedł na idiotę.

Spoczywaj w spokoju, Trenerze!

guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Wbudowane opinie
Zobacz wszystkie komentarze
Gizmo
Gizmo
22 sierpnia, 2024 12:38

Można go było lubić, można było nie, ale szacunek wielki za to co osiągnął mu się należy. A że nie zawsze wychodziło? Nie ma i nie będzie ludzi idealnych. Spoczywaj w spokoju panie Franciszku!

Zbyszek
Zbyszek
22 sierpnia, 2024 13:45

Jeden z lepszych trenerów w latach 90-2000. W polskiej rzeczywistości nie jest łatwo funkcjonować jako trener i to jeszcze przez tyle lat . Widzew Wisła K. Lech grały atrakcyjny widowiskowy fubool w Ekstraklasie. Każdy pamięta mecze Legia 1-2 Widzew i Legia 2-3 Widzew. Dramaturgia i wysoki poziom drużyn Smudy był zapewniony.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 6/2026

Nr 6/2026

Polska Reprezentacja Polski

Jan Bednarek z debiutanckim golem w lidze portugalskiej! [WIDEO]

FC Porto wygrało 1:0 z Nacionalem w portugalskiej ekstraklasie. Jedynego gola w tym meczu zdobył reprezentant Polski Jan Bednarek.

Jan Bednarek z debiutanckim golem w lidze portugalskiej! [WIDEO]
Czytaj więcej

Polska Reprezentacja Polski

Urban tłumaczy powołania dla piłkarza Legii Warszawa. „To chłopak bardzo zaawansowany technicznie”

Jan Urban z ciekawą wypowiedzią! Selekcjoner reprezentacji Polski pochwalił jednego ze swoich kadrowiczów.

2025.11.14 Warszawa
Pilka nozna Kwalifikacje Mistrzostw Swiata 2026
Polska - Holandia
N/z Jan Urban
Foto Mateusz Porzucek PressFocus

2025.11.14 Warszawa
Football - FIFA World Cup 2026 Qualifying round Poland - Netherlands Warsaw PGE Narodowy
Polska - Holandia
Jan Urban
Credit: Mateusz Porzucek PressFocus
Czytaj więcej

Polska Reprezentacja Polski

Jan Urban przekazał nowe wieści ws. urazu etatowego kadrowicza! Błyszczał w klubie

Jan Urban z ważnymi informacjami! Konkretnie chodzi o kontuzję jednego z kluczowych graczy reprezentacji Polski.

2025.10.08 Katowice
Pilka nozna Reprezentacja Polski Sezon 2025
Konferencja prasowa i trening reprezentacji Polski
N/z Jan Urban
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2025.10.08 Katowice
Football Polish National Team Season 2025
Konferencja prasowa i trening reprezentacji Polski
Jan Urban
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Reprezentacja Polski

Kiedy mecze reprezentacji Polski w Lidze Narodów? UEFA podała szczegółowy terminarz

W czwartek jasne stało się, z kim reprezentacja Polski zmierzy się w kolejnej edycji Ligi Narodów. W piątek okazało się, kiedy to zrobi.

2025.09.07 CHORZOW  STADION SLASKI
MECZ PILKA NOZNA ELIMINACJE MISTRZOSTWA SWIATA
POLSKA vs FINLANDIA
N/Z JAKUB KAMINSKI ROBERT LEWANDOWSKI
FOTO: ARTUR KRASZEWSKI / PRESSFOCUS

2025.09.07 CHORZOW  STADION SLASKI
FOOTBALL WORLD CUP QUALLIFING
POLAND  vs FINLAND
N/Z JAKUB KAMINSKI ROBERT LEWANDOWSKI
FOTO: ARTUR KRASZEWSKI / PRESSFOCUS
Czytaj więcej

Polska Reprezentacja Polski

Jak Urban komentuje losowanie Ligi Narodów. „Nie przywiązujemy większej wagi do tego”

Polska poznała swoich rywali w jesiennej Lidze Narodów. Jan Urban na gorąco skomentował nadchodzących rywali w europejskich rozgrywkach.

2025.11.17 Malta
Pilka nozna Kwalifikacje Mistrzostw Swiata 2026
Malta - Polska
N/z Jan Urban (trener, head coach)
Foto Marcin Karczewski / PressFocus

2025.11.17 Malta
Football - FIFA World Cup 2026 Qualifying round
Malta - Poland
Jan Urban (trener, head coach)
Credit: Marcin Karczewski / PressFocus
Czytaj więcej