Rywalizacja
o tytuł króla strzelców Bundesligi byłaby już rozstrzygnięta,
gdyby nie kapitalna forma Timo Wernera. Napastnik RB Lipsk goni
Roberta Lewandowskiego w wyścigu po snajperską koronę.
Timo Werner strzelił w tym sezonie już 30 goli dla RB Lipsk we wszystkich rozgrywkach. Do tego dołożył aż 12 asyst (foto: Łukasz Skwiot)
Aktualnie
liderem klasyfikacji jest kapitan reprezentacji Polski. Snajper
Bayernu Monachium w dotychczasowych 27 kolejkach zdobył 27 bramek i
o trzy trafienia wyprzedza młodszego o osiem lat napastnika RB
Lipsk.
Rywalizacja
o miano strzelca numer jeden w Bundeslidze do końca rozgrywek
powinna być bardzo zacięta. To dlatego, że Werner jest w trakcie najlepszego
sezonu w karierze. Reprezentant Niemiec ma w dorobku 24 gole w lidze,
cztery bramki w Champions League (może powiększyć dorobek, jako że zespół RB Lipsk zakwalifikował
się do ćwierćfinału), dołożył jeszcze dwa trafienia w Pucharze
Niemiec.
Łącznie
na koncie 24-latka jest już 30 bramek. Po raz pierwszy w karierze
Werner osiągnął tę magiczną granice. Do tej pory jego
najlepszymi sezonami były 2016-17 i 2017-18 – strzelił wtedy po
21 goli we wszystkich rozgrywkach. W sezonie 2018-19 uzbierał 19
trafień.
Od
lipca 2016 roku i transferu z VfB Stuttgart do RB Lipsk niemiecki
napastnik strzelił w sumie 91 goli. Potrzebował do tego 152 meczów.
Coraz
częściej mówi się o tym, że bieżący
sezon może być dla Wernera ostatnim w Lipsku. Snajperem
zainteresowanych jest kilka czołowych europejskich klubów: według
medialnych doniesień, w
tej chwili najbliżej pozyskania 24-latka jest Liverpool.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.