9. kolejka Bundesligi miała upłynąć pod znakiem Revierderby, czyli starcia Borussii Dortmund z FC Schalke 04. Jak się jednak okazało, szlagier zawiódł. Na Signal Iduna Park nie zobaczyliśmy goli, a i emocji czysto sportowych było jak na lekarstwo. Tych nie zabrakło na innych boiskach, a popis gry ponownie dał Robert Lewandowski.
Robert Lewandowski przełamał złą passę i wrócił do strzelania goli (foto: Ł.Skwiot)
Derby Zagłębia Ruhry od lat elektryzują kibiców w całych Niemczech i nie inaczej było w przypadku sobotniego meczu. Borussia wpadła co prawda w lekki dołek formy, jednak Schalke ewidentnie złapało głębszy oddech i po fatalnym starcie sezonu, zaczęło grać na miarę sporych oczekiwań kibiców. Taka mieszanka + fakt rozgrywania spotkania w Dortmundzie miał zagwarantować całe mnóstwo dobrych piłkarskich emocji… no właśnie, miał. Mecz rozczarował i zasłużenie zakończył się bezbramkowym remisem.
W podstawowym składzie BVB znalazło się miejsce dla Łukasza Piszczka, który spędził na boisku pełne 90 minut. – Wpadliśmy w lekki dołek i na pewno nie jesteśmy zadowoleni z serii, która nam się przytrafiła. Nie popadamy jednak w skrajności. Bez nerwów, wszystko można jeszcze nadrobić – powiedział po derbach reprezentant Polski.
Przypomnijmy, że Borussia Dortmund notuje obecnie najgorszą passę w Bundeslidze od momentu, gdy jej trenerem został Thomas Tuchel. Żółto-czarni nie wygrali w lidze od czterech kolejek, trzy razy remisując i raz przegrywając. Okazją do przełamania tej serii będzie starcie z najsłabszym w lidze Hamburgerem SV w następnej kolejce.
O ile Borussia zawiodła po raz kolejny, to o żadnej wpadce nie było mowy w Augsburgu. Bayern Monachium pewnie pokonał przeciwnika (3:1) i umocnił się na prowadzeniu w tabeli. Znakomitą partię rozegrali wspomniany Lewandowski i Arjen Robben. Pierwszy strzelił dwa gole i zapisał na swoim koncie asystę przy trafieniu Holendra, natomiast drugi zdobył jedną bramkę i dołożył do tego dwa decydujące podania przy golach polskiego napastnika.
Tak udana współpraca obu panów mocno zadziwiła kibiców w Niemczech i Polsce, ponieważ do tej pory wydawało się, że Lewandowski i Robben raczej za sobą nie przepadają, a ich wzajemna niechęć była w wielu przypadkach widoczna na boisku. Tym razem było jednak inaczej i obaj piłkarze wyglądali tak, jakby mogli za swojego kolegę skoczyć w ogień. Jeśli ten stan się utrzyma, to Bayern będzie miał z nich sporo pociechy w tym sezonie.
Warto również podkreślić, że Lewandowski dzięki trafieniom w Augsburgu przełamał passę kilku spotkań w Bundeslidze bez gola. Polak udowodnił tym samym krytykom i niedowiarkom, że nadal potrafi strzelać, a przy okazji zaprezentował swoją ludzką twarz, pokazując, że nie jest maszyną, a zwykłym śmiertelnikiem, który czasem może mieć gorszy czas.
Tempa nie zwalniają dwa największe zaskoczenia obecnego sezonu w Niemczech. RB Lipsk pokonał w delegacji Darmstadt (2:1) i odniósł tym samym szóste zwycięstwo w trwającej kampanii, utrzymując się na pozycji wicelidera tabeli i dotrzymując kroku Bayernowi. Obie te drużyny nie zaznały jeszcze smaku porażki.
Tylko raz natomiast przegrali piłkarze FC Koeln, jednak nie miało to miejsca w niedzielne popołudnie. Popularne Koziołki gładko pokonały zawodzące na całej linii – tradycyjnie już – HSV (3:0) i zajmują wysokie czwarte miejsce w tabeli, za Bayernem, Lipskiem i… Hoffenheim. Wieśniaki również nie znalazły jeszcze w tym sezonie pogromcy i z bilansem pięciu wygranych oraz czterech remisów znajdują się na podium po dziewięciu kolejkach.
Kacper Potulski to jeden z młodych Polaków wzbudzających w ostatnim czasie największe emocje. 18-latek przebojem wdarł się do pierwszej drużyny Mainz, zbierając dobre recenzje.