Nie było niespodzianki w pierwszym niedzielnym meczu hiszpańskiej La Ligi. Atletico Madryt pewnie pokonało przed własną publicznością Levante (3:0) i tym samym bardzo przybliżyło się do wicemistrzostwa kraju.
Atletico Madryt odniosło pewne zwycięstwo (fot. Reuters)
Podopieczni Diego Simeone byli rzecz jasna zdecydowanymi faworytami starcia z drużyną, która wciąż nie może być pewna utrzymanie w lidze. Na Wanda Metropolitano spodziewano się pewnej wygranej gospodarzy, nawet biorąc pod uwagę fakt, że Atletico w środku tygodnia musiało stoczyć trudny bój ze Sportingiem Lizbona w Lidze Europy.
Zgodnie z przewidywaniami, „Los Rojiblancos” od początku narzucili rywalowi swoje warunki gry i jeszcze w pierwszej połowie udało się im wyjść na prowadzenie. W 33. minucie w pole karne wpadł Angel Correa, który nabrał na prosty zwód obrońców i płaskim strzałem skierował piłkę do siatki.
Na kolejne bramki musieliśmy czekać do drugiej połowy. Tuż po jej wznowieniu Antoine Griezmann otrzymał znakomite podanie ze skrzydła i mocnym uderzeniem pod poprzeczkę nie zostawił bramkarzowi żadnych złudzeń odnośnie udanej interwencji.
Na kwadrans przed końcem wynik ustalił żegnający się z Atletico Fernando Torres i przekonująca wygrana stołecznej drużyny stała się faktem.
Atletico Madryt ma aktualnie 71 punktów na koncie i dość bezpiecznie zajmuje pozycję wicelidera tabeli.
Hiszpanie stracą swoją gwiazdę na mundial? Luis de la Fuente może mieć problem
Luis de la Fuente być może będzie musiał radzić sobie na mundialu bez Nico Williamsa. Gwiazdor Athletic Bilbao doznał kontuzji w niedzielnym meczu ligowym.
Zdystansowany. Dlaczego Kylian Mbappe stał się w Madrycie ciałem obcym?
Wystarczyło jedno zdjęcie, by na Santiago Bernabeu wybiło szambo. A gdy swąd już się ulotnił, ujawniły się wszystkie niesnaski między Kylianem Mbappe a resztą zespołu Królewskich.