W kraju wicemistrzów Europy startują ligowe rozgrywki, a Ligue 1 będzie tym razem wyjątkowo ciekawa dla polskich kibiców. Co prawda nic i nikt nie odbierze tytułu Paris Saint-Germain, ale za to we francuskiej lidze na co dzień występować będzie niemal pół wyjściowego składu biało-czerwonych.
Jeśli czegoś u progu sezonu można żałować, to mimo wszytko odejścia Zlatana Ibrahimovicia. Człowiek-symbol już strzela gole dla Manchesteru United, a PSG wciąż nie znalazło następcy. Inna rzecz, że nawet bez Ibry mistrzowie mają moc, o jakiej inni nie powinni nawet śnić. W towarzyskich grach pewnie wygrywali z Interem Mediolan, Realem Madryt i gromili mistrza Anglii Leicester City. – Wyniki meczów są na tym etapie przygotowań sprawą drugorzędną, ale wygrana nad Realem pokazuje jednak, że sprawy zmierzają w dobrym kierunku – komentował nowy trener Unai Emery.
(…)
Kirył kocha OM
Jeszcze niedawno pół Francji emocjonowało się rywalizacją PSG i Olympique Marsylia. Dziś nastąpiła taka polaryzacja, że porównywanie obu wielkich klubów nie ma żadnego sensu.
– Marsylia to zupełnie oddzielna opowieść – uważa Białas. – To, co dzieje się w tym klubie przechodzi ludzkie pojęcie. Presja kibiców i wyniku jest bezgraniczna, a jednocześnie następuje kompletna wyprzedaż. Odeszła praktycznie cała pierwsza jedenastka plus najważniejsi gracze rezerwowi! Wszyscy żyli tam jak na beczce prochu. Kibice najchętniej widzieliby nowego właściciela klubu, Margarita Louis-Dreyfus mówiła, że chętnie sprzeda udziały, ale ja w to nie wierzę. Z prostego powodu. Wielkim miłośnikiem OM jest syn Margarity i Roberta Louisa-Dreyfusa – Kirył. Mieszka w Lozannie, studiuje, ale lata samolotem na każdy mecz OM, pojawia się nawet na treningach. Kocha klub tak samo mocno, jak kochał nieżyjący już ojciec. Nie zgadza się więc na jego sprzedaż, choć zgodnie z prawem testamentowym udziały w klubie po ojcu odziedziczy dopiero, gdy skończy 25 lat. Pewne jest jedno: Margarita co roku dokładała 20-30 milionów euro, by zrównoważyć budżet i w końcu powiedziała dość. Prezes Labrune musiał więc sobie jakoś radzić. Dostał zielone światło na transfery i efekt jest znany. W ciągu dwóch lat sprzedał piłkarzy za około 145 milionów. Sportowo Marsylia upadła.
Kirył, a właściwie Kyril, bo tak prawidłową pisownię podają francuskie źródła, ma dopiero 18 lat. Jego brat bliźniak Maurice futbolem się ponoć nie interesuje, podobnie jak 23-letni, starszy od tej dwójki, Eric. Minie zatem jeszcze kilka lat, zanim syn-pasjonat będzie mógł na dobre decydować o losach klubu. A wstydliwe 13. miejsce, które Marsylia zajęła w poprzednim sezonie dziś może być… nieosiągalne. Jak bowiem sensownie uzupełnić kadrę po odejściu takich tuzów jak Steve Mandanda, Benjamin Mendy, Mario Lemina, Nicolas N’Kolou, Florian Thauvin, Brice Dja Djedje czy Mitchy Batshuayi, za którego Chelsea Londyn zapłaciła 39 milionów euro. Chyba w portowym mieście nikt nie wierzy, że uda się ich zastąpić choćby w połowie, a na pewno nie dokona tego wypożyczony z Anderlechtu Bruksela Aaron Leya Iseka, którego jedynym atutem wydaje się być fakt, że jest bratem Batshuayi’ego…
Najnowsze wieści dochodzące z Prowansji informują o zmianie prezydenta. Vincent Labrune zrobił swoje, wyprzedał drużynę, więc żeby ułagodzić gniew kibiców zarzucających mu kłamstwa i brak kompetencji musiał odejść. Pani Margarita, 54-letnia wdowa po Robercie Louisie-Dreyfusie rodem z Leningradu (de domo Bogdanowa), która w tym roku urodziła – uwaga – bliźniaczki i której majątek szacowany jest nawet na 3 miliardy dolarów, namaściła nowego szefa klubu. Został nim Giovanni Ciccolunghi, były dyrektor generalny Adidasa w Rosji. Nowym zaś dyrektorem sportowym będzie Gumter Jacob, poprzednio pracujący w belgijskim Genku.
(…)
ZBIGNIEW MUCHA
CAŁY TEKST MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
Jakub Moder odbudowuje formę po kontuzji pleców, przez którą stracił całą rundę jesienną. W spotkaniu z Utrechtem Polak po raz pierwszy w tym sezonie pojawił się w wyjściowym składzie i zanotował swój pierwszy punkt w klasyfikacji kanadyjskiej.