W Premier League doszło do „polskiego meczu”. West Ham Łukasza Fabiańskiego wygrał z Southampton Jana Bednarka 3:0. W innym spotkaniu, rozgrywanym o tej samej porze, Wolverhampton wygrało z Fulham 1:0.
fot. Reuters
Obie drużyny grały o przysłowiową pietruszkę. West Hamowi nie groziły europejskie puchary, a z kolei Southampton był już pewny utrzymania w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii. Faworytem spotkania byli gospodarze, a dla polskich kibiców najważniejszą informacją był fakt, że od pierwszych minut na boisku byli Fabiański i Bednarek.
Zgodnie z przewidywaniami, lepiej na boisku radzili sobie piłkarze z Londynu. W 16 minucie wykorzystali błąd rywali przy konstruowaniu akcji i wyprowadzili kontrę. Mark Noble zagrał prostopadłą piłkę do Marko Arnautovicia, a ten pokonał Frasera Forstera. Mimo kolejnych okazji, piłkarze West Hamu nie podwyższyli prowadzenia w pierwszej połowie.
Co jednak się odwlecze, to nie uciecze. W drugiej połowie po raz kolejny trafił Arnautović, który z najbliższej odległości skierował do siatki po akcji Arthura Masuaku. Wynik spotkania ustalił Ryan Fredericks. Trafił on do siatki po dwójkowej akcji z Jackiem Wilsherem. Piłkarze Southampton próbowali zagrozić bramce Fabiańskiego, ale ich starania nie przyniosły żadnego efektu. Polski bramkarz nie miał zbyt wiele pracy. Bednarek z kolei, jak cały blok defensywny „Świętych”, nie zaliczy tego występu do udanych.
***
W drugim spotkaniu również nie było poważnej stawki. Fulham wiedział już, że w kolejnym sezonie będzie występować w niższej klasie rozgrywkowej, a Wolverhampton nie miał szans na europejskie rozgrywki. Pojedynek tych dwóch drużyn zapowiadał się jednak o tyle ciekawie, że obie w ostatnich spotkaniach regularnie punktowały.
Wynik spotkania to idealny przykład tego, że posiadanie piłki to nie wszystko. Goście mieli futbolówkę zdecydowanie częściej, ale nie wiedzieli jak to odpowiednio wykorzystać. Co innego Wolverhampton, którzy mieli prawie 20 sytuacji bramkowych w meczu. Jedna z nich została zamieniona na bramkę. W 75 minucie Sergio Rico pokonał Leander Dendoncker.