Górnik Łęczna wyeliminował Koronę Kielce z Pucharu Polski. Gol przesądzający o awansie spadkowicza kosztem beniaminka padł w samej końcówce.
Korona, jako tegoroczny beniaminek do Ekstraklasy, uchodziła za faworyta w przeciwieństwie do Górnika, który nie dość że pożegnał się z najwyższym poziomem rozgrywkowym w kraju, to na dodatek nawet w I lidze nie radzi sobie zbyt dobrze.
Leszek Ojrzyński postanowił dokonać aż ośmiu zmian i posłał do boju skład złożony niemal wyłącznie z zawodników rezerwowych. Marcin Prasoł postąpił wprost przeciwnie i desygnował do gry wyjściowy garnitur.
W Łęcznej długo utrzymywał się bezbramkowy remis. Nic dziwnego. Spotkanie było doprawdy wyrównane i wydawało się że do wyłonienia zwycięzcy będzie potrzebna dogrywka, a być może nawet konkurs rzutów karnych.
Obyło się jednak bez tego. W końcówce Górnik przycisnął Koronę i to się opłaciło. W 89. minucie niepilnowany przez nikogo Hubert Sobol miał dużo czasu i miejsca, co też skrzętnie wykorzystał, uderzając mocno pod poprzeczkę nie do obrony dla bramkarza.
Tym samym mała niespodzianka stała się faktem. „Duma Lubelszczyzny” zameldowała się w 1/8 finału, podczas gdy „Koroniarze” – jako kolejni uczestnicy PKO Bank Polski Ekstraklasy – odpadli z krajowego pucharu.
Do wyłonienia drugiego półfinalisty STS Pucharu Polski potrzebna była seria rzutów karnych. Lepiej wykonali je zawodnicy Zawiszy Bydgoszcz, którzy wyeliminowali Chojniczankę Chojnice i uzyskali awans.