Niemieckie media w komplecie wystawiły Robertowi Lewandowskiemu najwyższe noty spośród wszystkich uczestników sobotnich zawodów – nie miały zresztą innego wyboru. Nasi zachodni sąsiedzi nie byliby jednak sobą, gdyby nie przypięli naszemu rodakowi choćby drobnej łatki.
Po pierwsze – frekwencja na Olympiastadion miała być taka niesamowita, ponieważ żegnani byli miejscowi bohaterowie – Adrian Ramos, który odchodzi do BVB, a przede wszystkim kapitan zespołu Lewan Kobiaszwili, który w wieku 36 lat ogłosił zakończenie sportowej kariery. A po drugie – przy pierwszym golu, którego Lewy strzelił z podania Matsa Hummelsa, miał znajdować się na spalonym, zaś rzut wolny (który zdaniem Lewandowskiego stał się wisienką na jego pożegnalnym torcie z BVB) miał zostać podyktowany z kapelusza. Jeśli nawet jednak fani Herthy przyszli fetować Ramosa, to nie bardzo… mieli okazję. Kolumbijczyk wszedł na boisko dopiero w końcówce i nie zademonstrował niczego godnego zapamiętania. Gruzin Kobiaszwili, schodząc po nieco ponad godzinie gry, dostał standing ovation, ale przy całym szacunku nawet dla Kobiego – już przed spotkaniem fani Herthy nie ukrywali, że prawdziwym magnesem dla nich był tego dnia przyjazd Roberta. Natomiast jeśli idzie o domniemane pomyłki arbitrów – trudno, aby Lewandowski brał za nie odpowiedzialność. Skoro znajdował się w bramkowych sytuacjach, robił to, za co mu płacą.
A zapłacą, jeszcze w Dortmundzie, naprawdę godnie! Nasz rodak miał w zakończonym sezonie zagwarantowaną pensję w BVB na poziomie 5 milionów euro, ale bił się jeszcze o dodatkowy bonus. Musiał jednak spełnić trzy warunki. Po pierwsze – zapewnić Borussii udział w kolejnej edycji Champions League. Po drugie – zdobyć 20 bramek. Po trzecie – mieć na koncie co najmniej 10 asyst. Ostatecznie drugi z wymienionych warunków wypełnił co do joty w Berlinie, a trzeci – nawet z nawiązką. W nagrodę za zrealizowanie potrójnego pakietu żądań pracodawcy, jeśli reporter „PN” dobrze przystawiał ucho przy rozmowach na temat zapisów w kontrakcie świeżo kreowanego króla strzelców Bundesligi, Robert dostanie dodatkowo z kasy BVB… bardzo wysoką premię!
Z Berlina Adam Godlewski
Szczegółów szukaj w najnowszym wydaniu tygodnika „Piłka Nożna”. Już w kioskach!
Gigant kupi Olise? Jasne stanowisko Bayernu Monachium
Michael Olise to fundamentalna postać Bayernu Monachium. Giganci ustawiają się w kolejkę, ale Bawarczycy nie zamierzają sprzedawać francuskiego gwiazdora.