To nie był dobry mecz biało-czerwonych, wielu zawodnikom spotkanie z Holendrami nie wyszło zupełnie, ale to… dobrze. Lepiej potknąć się i zaliczyć upadek w meczu o nic, niż na Euro pojechać napompowanym wygraną w ogórkowym meczu i otrzymać gonga, po którym można by było się już nie podnieść – pisze w swoim felietonie po meczu Polska – Holandia Paweł Kapusta, dziennikarz tygodnika Piłka Nożna.
Piotr Zieliński to jeden z największych przegranych meczu z Holandią (foto: Ł.Skwiot)
Być może to szukanie pozytywów na siłę, ale z drugiej strony niektóre
osoby ze ścisłego kierownictwa Polskiego Związku Piłki Nożnej w
nieoficjalnych rozmowach zaznaczały przed środowym meczem, że nieznaczna
porażka z Holendrami może biało-czerwonym wyjść na dobre. Polacy pojadą
do La Baule i Nicei podrażnieni, z niedosytem, co zaprocentuje lepszą
grą i pozytywnym wynikiem meczu z Irlandią Północną. Tę myśl na pewno
rozwinie w najbliższym tygodniku PN Adam Godlewski.
Nawałka tak, jak zapowiadał na przedmeczowej konferencji prasowej, posłał na boisko w zasadzie najmocniejszy skład, jakim dysponował. Gdyby zdrowy był Grzegorz Krychowiak, to on panowałby w środku pola. Tę dziurę trzeba było jednak łatać Krzysztofem Mączyskim i Piotrem Zielińskim. Ten drugi to chyba jeden z największych przegranych tego meczu (jeśli w ogóle można użyć tego określenia) – zaliczył sporo strat i niedokładnych podań. To jednak problem szerszy, środowy mecz w Gdańsku pewną słabość polskiej kadry obnażył w szczególności. Ktokolwiek po podaniu do publicznej wiadomości informacji o kontuzji Grzegorza Krychowiaka mówił, że pomocnika Sevilli spokojnie da się zastąpić (a mówił tak choćby Arkadiusz Milik podczas zgrupowania), musi się teraz poważnie zastanowić nad zasadnością tych słów. Krychowiak zapewnia jakość, Krychowiak zapewnia spokój piłkarzom ustawionym wyżej od niego. W meczu z Holandią brakowało tego po stokroć.
Zaskoczenie przed meczem było tylko jedno: Wojciech Szczęsny w bramce od pierwszej minuty. Przecież w eliminacjach na miano jedynki zapracował sobie Łukasz Fabiański, selekcjoner w Gdańsku pokazał jednak, że kwestia obsady bramki pozostaje wciąż otwarta. Ba, jedyne zaskoczenie w składzie było jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym biało-czerwonym w starciu z Holandią. Jeśli już szukać największego wygranego środowego sparingu, to chyba właśnie między słupkami. Drugim pozytywem może być ambitna postawa Bartosza Kapustki.
Cieszy również, że kolejnego już gola zdobyliśmy po stałym fragmencie gry. Widać, że zamknięte treningi, długie zajęcia w Arłamowie, na których zespół szlifował warianty – nie poszły na marne. Może się to okazać kluczowe w najcięższych momentach, gdy we Francji będzie brakować nam argumentów w wyprowadzaniu akcji, a konieczne będzie zdobycie gola.
Zmartwienie? Łukasz Piszczek – jeden z najsłabszych na boisku. W defensywie, która zagrała fatalnie w całości, nie ma już miejsca na kolejnych piłkarzy bez formy. Miejmy nadzieję, że był to jedynie słabszy dzień Piszczka, a nie objaw większego problemu.
To nie był dobry mecz biało-czerwonych, wielu zawodnikom spotkanie z Holendrami nie wyszło zupełnie, ale to… dobrze. Lepiej potknąć się i zaliczyć upadek w meczu o nic, niż na Euro pojechać napompowanym wygraną w ogórkowym meczu i otrzymać gonga, po którym można by było się już nie podnieść.
Kolejny debiutant zjawi się na zgrupowaniu reprezentacji Polski! 18-latek dostanie powołanie
W zbliżających się towarzyskich spotkaniach z Nigerią oraz Ukrainą szansę debiutu może otrzymać nie tylko Mateusz Żukowski. Powołania na zgrupowanie reprezentacji Polski ma dostać Kacper Potulski.
Chwile grozy Jana Bednarka. Obrońcę Porto okradziono i grożono mu nożem
Portugalskie media donoszą, że w piątkowy wieczór Jan Bednarek został okradziony. Reprezentantowi Polski i jego rodzinie grożono nożem, gdy ci zastali go w swoim domu.