Werder Brema zameldował się w ćwierćfinale Pucharu Niemiec. Bremeńczycy pokonali przed własną publicznością Freiburg (3:2), a na boisku mogliśmy zobaczyć Bartosza Kapustkę.
To nie było mecz Bartosza Kapustki (fot. Łukasz Skwiot)
Środowe spotkanie pucharowe miało być okazją dla wspomnianego Kapustki do tego, by przekonać do siebie trenera. Polak wyszedł w podstawowym składzie Freiburga, ale przez 45 minut niczym szczególnym się nie wyróżnił i w przerwie został zmieniony.
Goście w pierwszej połowie zaprezentowali się bardzo przeciętnie i po nieco ponad kwadransie przegrywali już różnicą dwóch trafień. Już w 3. minucie wynik spotkania otworzył Jerome Gondorf, a kiedy na 2:0 podwyższył Florian Kainz wydawało się, że gospodarzom nic złego w tym meczu stać się już nie może.
Freiburg zdołał powstać z kolan i jeszcze przed przerwą zdołał złapać kontakt z przeciwnikiem. W 28. minucie Milos Veljkovic sfaulował rywala we własnym polu karnym i sędzia na zawahał się ze wskazaniem na „wapno”. Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Nils Petersen.
W drugiej części goście przypuścili pogoń za Werderem, jednak nie uczestniczył w niej Kapustka, który dalsze poczynania swoich kolegów oglądał z wysokości ławki rezerwowych.
Kibice w Bremie zobaczyli kolejnego gola i po raz kolejny zdobyli go ich pupile. W 69. minucie fatalny błąd gości w wyprowadzaniu piłki wykorzystał Philipp Bargfrede, który z bliska skierował piłkę do siatki.
W końcówce Freiburg było jeszcze stać na strzelenie gola kontaktowego autorstwa Yorica Raveta, ale na więcej gości nie było już stać i w ćwierćfinale Pucharu Niemiec zameldowali się piłkarze Werderu.
W równolegle rozegranym meczu Bayer Leverkusen pokonał w delegacji Borussię M’Gladbach (1:0). Gola na wagę wygranej gości strzelił w drugiej połowie rezerwowy Leon Bailey.
Żukowski znów strzela i oddaje hołd Jackowi Magierze [WIDEO]
Mateusz Żukowski ma fantastyczny sezon i zaliczył już szesnastego gola dla swojej drużyny w tym sezonie. Po bramce Polak oddał hołd Jackowi Magierze. Żukowski prowadzony był przez trenera Magierę w Śląsku Wrocław.
Historia dzieje się na naszych oczach. Kobieta po raz pierwszy poprowadzi klub Bundesligi
Union Berlin ogłosił, że do końca sezonu pierwszą drużynę poprowadzi Marie-Louise Eta. To pierwsza taka sytuacja w historii piłki niemieckiej na jej najwyższym poziomie.