Wspominaliśmy już występ reprezentacji Polski na mistrzostwach świata organizowanych przed 14 laty w Korei Południowej i Japonii. W naszym cyklu przyszedł czas na rok 2006 i kolejny wielki turniej. I to taki, na który Dudkanie wzięli.
Jerzy Dudek nie wyjechał na mundial do Niemiec. Mistrzostwa odbyły się zaledwie rok po słynnym finale LM w Stambule(foto: Łukasz Skwiot)
Jerzy Dudek rzeczywiście miał prawo czuć się rozczarowany. Po udanych eliminacjach – w których Biało-Czerwoni poradzili sobie z wszystkimi poza Anglią (a więc Austrią, Irlandią Północną, Walią i Azerbejdżanem), a bramkarz rozegrał siedem spotkań – selekcjoner Paweł Janas podjął decyzję o pozostawieniu golkipera w domu. Nie była to jedyna kontrowersja przy powołaniach. Do Niemiec nie wybrał się także Tomasz Frankowski czy Tomasz Kłos. Jednak do kanonu weszło powiedzenie związane z bramkarzem: „Ale że Dudka na mundial nie wzięli”, wyrażające powątpiewanie w słuszność decyzji trenera.
– Dopiero później rodzice powiedzieli mi: „Jurek, ciebie tam nie ma”. Myślałem, że zaraz trener dopowie, że to nie ta kartka i podyktuje inny skład. Nawet teraz jestem rozkojarzony i jest mi bardzo przykro – przyznał Dudek jeszcze przed mistrzostwami.
Wspomniane wcześniej eliminacje Biało-Czerwoni zakończyli z 24 punktami na koncie, czyli tylko o jednym mniej niż zwycięzcy – Anglicy. Późniejsze losowanie grup na niemiecki mundial można było uznać za szczęśliwe, z jednym tylko minusem, czyli obecnością gospodarzy turnieju. Jednak Ekwador czy Kostaryka zdecydowanie nie jawiły się polskim kibicom jako piłkarskie potęgi.
Niestety scenariusz, jaki nakreślił los, przewidywał tradycyjną wówczas formułę, a więc kolejno mecz: otwarcia, o wszystko i o honor. W pierwszym spotkaniu w Gelsenkirchen optymizm został przygłuszony już po 24 minutach. Ekipa z Ameryki Południowej wykorzystała nieuwagę w naszej obronie, a gola głową zdobył Carlos Tenorio, pozostawiając bez szans Artura Boruca. Niewiele później zdobywca bramki mógł zostać asystentem, ale z bliska w niebo strzelił niekryty Agustin Delgado.
Boruc w bramce spisywał się bardzo dobrze, dlatego kibice nie musieli szczególnie tęsknić za Dudkiem. Jego koledzy z pola jednak zupełnie zapomnieli jak gra się w piłkę. Polacy – mimo że nie byli u siebie – wykazywali się przesadną gościnnością. Wreszcie Jacek Krzynówek strzelił gola, ale sędzia odgwizdał spalonego.
Pod koniec meczu, gdy kibice odśpiewywali na trybunach Mazurka Dąbrowskiego, Biało-Czerwonych przygasił Delgado. A pomyśleć, że mogliśmy wówczas wywalczyć jeden punkt. Pecha zdecydowanie mieli Ireneusz Jeleń i Paweł Brożek – obaj niewiele przed ostatnim gwizdkiem obili słupki bramki Ekwadorczyków.
Rozprężenie zdecydowanie uleciało z graczy Janasa, a w ich głowy wkradła się nerwowość. Otóż w drugim spotkaniu przyszło im się zmierzyć z gospodarzami turnieju. O tym, że był to mecz o wszystko, wiedziały w Polsce nawet małe dzieci. Mimo że starcie odbywało się w Dortmundzie, na boisku mieliśmy obronę Częstochowy. Boruc bronił jak natchniony, w 90. minucie większość fanów była go w stanie obsypać złotem. W przeciwieństwie do Radosława Sobolewskiego, który kwadrans przed końcem został wyrzucony z placu gry.
Wreszcie nadszedł feralny doliczony czas, a Niemcy potwierdzili, że z kim jak z kim, ale z nimi należy zawsze grać do końca. Na boku zagapiła się trójka naszych defensorów, a w środku krycie odpuścił Bartosz Bosacki. Całe to zamieszanie wykorzystał Oliver Neuville.
– Ze wszystkich meczów Polska – Niemcy, ten był najlepszy w naszym wykonaniu, bo graliśmy dobrą piłkę. Gdyby nie ta pechowa, praktycznie ostatnia minuta, to byśmy ten mecz zremisowali – wspominał w 2012 roku Michał Listkiewicz.
Po dwóch kolejkach sytuacja była fatalna. Niemcy mieli na koncie komplet punktów, podobnie jak Ekwadorczycy. Nie było więc już szans na wyjście z grupy, dlatego z Kostaryką trzeba było zagrać o honor. Spotkanie w Hanowerze również nie rozpoczęło się po myśli Biało-Czerwonych. W 25. minucie rywale prawie rozmontowali naszą obronę, a faul przed polek karnym popełnił Jacek Bąk. Do piłki podszedł Ronald Gomez i mocnym strzałem po ziemi pokonał Boruca. Tym razem ówczesny golkiper Celtiku Glasgow się nie popisał, puszczając futbolówkę między nogami.
Całe szczęście, że na boisku był Bosacki. Dzięki jego dwóm bramkom strzelonym głową, kibice i reprezentanci Polski mogli świętować chociaż godne pożegnanie z niemieckim turniejem.
Mecze Polaków na mistrzostwach świata 2006:
9 czerwca 2006
Polska – Ekwador 0:2 (0:1) 0:1 – Carlos Tenorio (24′) 0:2 – Agustin Delgado (80′)
14 czerwca 2006
Niemcy – Polska 1:0 (0:0) 1:0 – Oliver Neuville (90+1′)
20 czerwca 2006
Kostaryka – Polska 1:2 (1:1) 1:0 – Ronald Gomez (25′) 1:1 – Bartosz Bosacki (33′) 1:2 – Bartosz Bosacki (66′)
Skład reprezentacji Polski na mundialu w Niemczech:
Bramkarze: Artur Boruc, Łukasz Fabiański, Tomasz Kuszczak
Obrońcy: Marcin Baszczyński, Jacek Bąk, Bartosz Bosacki, Dariusz Dudka, Seweryn Gancarczyk, Mariusz Jop, Mariusz Lewandowski, Michał Żewłakow.
Pomocnicy: Piotr Giza, Kamil Kosowski, Jacek Krzynówek, Sebastian Mila, Arkadiusz Radomski, Euzebiusz Smolarek, Radosław Sobolewski, Mirosław Szymkowiak
Napastnicy: Paweł Brożek, Ireneusz Jeleń, Grzegorz Rasiak, Maciej Żurawski
Kolejny debiutant zjawi się na zgrupowaniu reprezentacji Polski! 18-latek dostanie powołanie
W zbliżających się towarzyskich spotkaniach z Nigerią oraz Ukrainą szansę debiutu może otrzymać nie tylko Mateusz Żukowski. Powołania na zgrupowanie reprezentacji Polski ma dostać Kacper Potulski.
Chwile grozy Jana Bednarka. Obrońcę Porto okradziono i grożono mu nożem
Portugalskie media donoszą, że w piątkowy wieczór Jan Bednarek został okradziony. Reprezentantowi Polski i jego rodzinie grożono nożem, gdy ci zastali go w swoim domu.