W poniedziałek umowę z Terekiem Grozny podpisał młody skrzydłowy Legii Warszawa, Maciej Rybus. – Skoro klub zapłacił za Rybusa takie pieniądze, to wiąże z nim poważne plany – ocenia w rozmowie z Przeglądem Sportowym Piotr Polczak, zawodnik Tereka.
Kibice zastanawiają się, jak wygląda codzienne życie piłkarza grającego w tym dość egzotycznym miejscu na ziemi, jeszcze niedawno pogrążonym w wojnie. Okazuje się jednak, że piłkarze Tereka w Groznym rozgrywają tylko mecze.
– W Groznym tylko gramy mecze ligowe albo pucharowe, czyli pojawiamy się tam raz na dwa tygodnie. Czasami przytrafiają się ekstra wyjazdy w przypadku ważnych uroczystości, jak chociażby zaprzysiężenie prezydenta republiki. (…) Na co dzień mieszkamy jednak w Kisłowodzku, czyli około 400 km od Groznego. To już Rosja, nie Czeczenia – tłumaczy Polczak.
– Naszą bazę można nazwać pensjonatem. Tam każdy z nas ma swój pokój. Stamtąd na stadion mamy pięć minut drogi autobusem.