Polacy wyciągają ręce po bilety do Francji. Co mogą poprawić?
Reprezentanci Polski we wrześniowych spotkaniach wywalczyli trzy punkty i przybliżyli się od awansu na mistrzostwa Europy. Kadra Adama Nawałki jest przez większość kibiców chwalona, ale perfekcjoniści – a do nich trener się zaliczą – zawsze znajdą coś do poprawy.
Reprezentacja Polski jest bardzo blisko wywalczenia sobie awansu na mistrzostwa Europy (foto: Łukasz Skwiot)
W pierwszym wrześniowym meczu Polacy grali na wyjeździe z Niemcami. Biało-czerwoni pokazali charakter, nie najgorszy futbol oraz walkę, ale z Frankfurtu musieli wyjechać bez żadnego punktu. Odbili sobie za to trzy dni później w starciu z Gibraltarem. Gracze Nawałki okazali się bardzo niegościnni i na Stadionie Narodowym pokonali gości aż 8:1.
Nie wszystko było jednak tak, jak być powinno. Szwankowała choćby gra obronna. Nikt nie miał wątpliwości, że drużyna poważnie myśląca o grze na Euro nie powinna dopuszczać pod swoją bramkę piłkarzy z malutkiego Gibraltaru.
Taką postawę formacji obronnej biało-czerwonych można jednak tłumaczyć pewnego rodzaju rozprężeniem, które towarzyszy meczom z rywalami tej klasy. Inny brak kadrowy zauważa były reprezentant, Wojciech Kowalczyk, który wprost apeluje, by do kadry przywrócić… Eugena Polanskiego. 43-latek krytykuje Krzysztofa Mączyńskiego, który – jego zdaniem – nie prezentował się najlepiej.
– Mączyński po raz kolejny się nie popisał. Wciąż mamy kłopot z dopasowaniem partnera do gry w środku boiska dla Krychowiaka – ocenia na łamach „Przeglądu Sportowego”. – Żałuję, że nie ma w naszej jedenastce Eugena Polańskiego. On i „Krycha” stworzyliby idealny duet. Wspaniale by było, gdyby gracz Hoffenheim uderzył się w pierś, przestał się dąsać. Niech spotkają się z Nawałką w połowie drogi i podadzą sobie ręce – apeluje Kowalczyk.
W kadrze jednak dzieje się wiele dobrego. Nie słychać już o konflikcie Roberta Lewadowskiego i Jakuba Błaszczykowskiego, znakomicie na skrzydle spisuje się Kamil Grosicki. Nawałka odnalazł lewego obrońcę w osobie Macieja Rybusa. Pozostaje mieć nadzieję, że w październiku kibice znad Wisły będą mogli świętować awans na Euro. Najbliższy mecz nasi kadrowicze rozegrają ze Szkocją.