Wielki, choć nieco przyblakły angielski klasyk zakończył się podziałem punktów. Manchester United zremisował przed własną publicznością z Arsenalem (1:1).
Aubameyang dał swojej drużynie cenny wyjazdowy punkt (fot. Reuters)
Na przełomie wieków to właśnie starcia tych drużyn decydowały o losach mistrzostwach Anglii. Spotkania Manchesteru United i Arsenalu elektryzowały nie tylko kibiców zainteresowanych zespołów i chociaż dziś ich znaczenie dla ligi jest nieco mniejsze, to jeśli Czerwone Diabły stają naprzeciw Kanonierom, to możemy być pewni, że na boisku będzie się działo.
Jak się okazało, początek zawodów nie rzucił na kolana swoim poziomem. Żadnej z drużyn nie udawało się zyskać przewagi, a chociaż częściej przy piłce był Manchester United, to kompletnie nic z tego nie wynikało. Przyczajony Arsenal czekał na swoją szansę, jednak David De Gea od pierwszych minut nie miał nic do roboty i musiał na własną rękę rozgrzewać się, by utrzymać ciepłotę ciała przy rzęsiście padającym deszczu.
Pierwszy celny strzał obejrzeliśmy na Old Trafford dopiero w 28. minucie, jednak od tej pory oba zespoły ewidentnie ruszyły. Groźnie na bramkę Bernda Leno strzelał Andreas Pereira, ale niemiecki bramkarz był na posterunku. W odpowiedzi bliski szczęścia był Bukayo Saka, a następnie Matteo Guendouzi, jednak za każdym razem bez zarzutu spisywał się David De Gea.
Kiedy pierwsza połowy chyliła się z kolei ku końcowi, Czerwone Diabły wyszły na prowadzenie. Gospodarze wyszli z szybkim atakiem, który – tak się wydawało – zakończy się fiaskiem. Piłka dość niespodziewanie trafiła przed polem karnym do Scotta McTominaya, a młody Szkot huknął z dystansu i trafił idealnie w okienko. Leno, który zobaczył futbolówkę w ostatniej chwili, mógł jedynie odprowadzić ją wzrokiem w drodze do siatki.
W drugiej połowie obraz gry długo nie ulegał zmianie, jednak W 58. minucie wszystko się zmieniło. Saka dograł świetną piłkę, a Pierre-Emerick Aubameyang znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i trafił do siatki. W pierwszej chwili gol uznany nie został, jednak po interwencji systemu VAR arbiter wskazał na środek boiska. Cała sytuacja wzbudziła spore kontrowersje, ponieważ przed bramką sędzia użył gwizdka i piłkarze United stanęli. Mimo tego całość została jeszcze sprawdzona i gol został ostatecznie uznany.
Kanonierzy poczuli krew i kilkadziesiąt sekund później już mogli znajdować się na prowadzeniu. Piłkę na siódmym metrze przed bramką Manchesteru dostał Saka, który zamiast zapytać De Geę, w który róg strzelić, okrutnie przestrzelił.
Piłkarze Manchesteru United i Arsenalu już do samego końca szukali swoich szans na zmianę rezultatu, jednak kolejnych goli na Old Trafford już nie zobaczyliśmy. Spotkanie zakończyło się więc remisem, który wydaje się być dość sprawiedliwym rozstrzygnięciem.