Niewykluczone, że zanim Podbeskidzie Bielsko-Biała będzie mogło grać na swoim nowym stadionie, to na jakiś czas będzie musiało się przeprowadzić na inny obiekt. Powód? Coraz bardziej zaawansowane prace budowlane przy Rychlińskiego.
Już we wrześniu do użytku ma zostać oddana trybuna północna, co zwiększy pojemność stadionu do 5 tysięcy (2,4 tys. + 3 tys. na trybunach głównych). Tak będzie do końca rundy jesiennej, jednak po niej zaczną się prace wyburzeniowe trybuny krytej i przeciwległej. To właśnie wtedy klub będzie musiał rozważyć przeprowadzkę na inny obiekt.
Chodzi bowiem o bardzo skomplikowaną operację przesunięcie murawy o sześć metrów w stronę ulicy Rychlińskiego. – To będzie skomplikowana operacja. Mamy na wyburzenie trybuny odkrytej i położenie w jej miejscu 6-metrowego pasa murawy tylko trzy miesiące. Są to jednak miesiące zimowe – powiedział Wojciech Borecki, prezes Górali.
– Albo położymy szybko i prowizorycznie ten 6-metrowy pas, albo pomyślimy nad wynajęciem innego stadionu na pierwsze wiosenne kolejki. Chciałbym tego uniknąć, bo wiem jakie to koszty i problemy, dlatego zrobimy wszystko, żeby wykonać niezbędne prace i zdążyć nawet w warunkach zimowych, byśmy mogli grać w Bielsku-Białej – dodał podczas rozmowy ze SportSlaski.pl.