Mauricio Pochettino, obecny trener Tottenhamu, którego barwny portret znajduje się w aktualnym numerze „Piłki Nożnej”, był wymieniany w gronie potencjalnych następców Luisa Enrique na ławce Barcelony. Spełnia bowiem wszystkie wymagania: jest młody, ambitny, preferuje futbol ofensywny, potrafi porwać za sobą zawodników, uchodzi za wizjonera. Pozostawało jednak pewne ale: w przeszłości grał w Espanyolu i pełnił rolę trenera tego zespołu. Jak się okazuje, właśnie ten fakt sprawia, że Argentyńczyka należy skreślić z grona kandydatów do posady na Camp Nou.
Poinformował o tym sam Pochettino. – Kocham Espanyol i dlatego nigdy nie będę trenerem Barcelony – powiedział dziś. Dodał, że podobnie niemożliwe jest, by kiedykolwiek został szkoleniowcem Arsenalu – największego rywala Kogutów z White Hart Lane. – W futbolu trudno jest pozostać wiernym swemu sercu, ale myślę, że jednak lojalność powinna być ważniejsza od kariery – wyjaśnił swe motywy.
We wtorek Pochettino widziany był w jednym z barcelońskich lokali w towarzystwie prezydenta Barcy Josepa Marii Bartomeu, co wzmogło spekulacje o tym, że obejmie ten zespół. – Znamy się z dawnych czasów, spotkaliśmy się na by powiedzieć sobie: cześć i spędzić razem pięć minut, jak robi to wiele osób – opowiedział.
W to, że podczas owej pogawędki nie został poruszony temat pracy Argentyńczyka w FCB akurat trudno uwierzyć. Pewne jest za to jedno: Bartomeu musi szukać dalej. Problem tkwi w tym, że nie ma drugiego równie dobrego kandydata jak Pochettino.
Atakujący Barcelony może trafić do Premier League. Chce go klub Polaka
FC Barcelona ma możliwość wykupu Marcusa Rashforda z Manchesteru United za 30 milionów euro, ale raczej z niej nie skorzysta. Planów z 28-latkiem nie wiążą również Czerwone Diabły. Niewykluczone, że przeniesie się on do innego zespołu z Premier League.