Po kadrze: Czy biało-czerwonych stać w ogóle na więcej? Gdzie szukać pozytywów?
Polska po środowym laniu wciąż nie może wyjść z ciężkiego szoku. Urusi mieli przyjechać do nas w rozsypce, a okazało się, że rozjechali nas w okamgnieniu i bez zająknięcia. Post factum ciężko jednak wyzbyć się wrażenia, że tradycyjnie już przed spotkaniem z potentatem rozbudzono w nas apetyty ponad miarę.
Nie chodzi tutaj nawet o ostatnie sukcesy Celeste na wielkich turniejach, bo puchary nie grają, a o będący do dyspozycji Tabareza materiał ludzki. Cóż jest dziwnego w tym, że Suarez ośmieszał Glika? Czy w ogóle mamy prawo rozjeżdżać krytycznym walcem zawodnika Torino? Jeden robi przecież ostatnio furorę w Premier League, czego się nie dotknie, zamienia w bramkowe sytuacje. Zachwycają się nim obserwatorzy najmocniejszej ligi piłkarskiej świata. Drugi kopie we włoskim przeciętniaku, stara się bawić w solidnego piłkarza i może i mu się to ostatnio często udaje, ale od czasu do czasu takie występy, jak z Urugwajem – szczególnie w meczach z przeciwnikami ze ścisłego topu – będą mu się zapewne jeszcze przytrafiać.
I nie jest to wyzłośliwianie się i typowo polskie podejście do tematu, pełne uprzedzeń i kompleksów, a zwrócenie uwagi na fakty. Dobrze przynajmniej, że nasze Orły potrafiły przyznać się same do tego, że najnormalniej w świecie na Urugwaj byli zbyt krótcy. Marcin Wasilewski to przykład idealny. W kadrze ciągnie z serca i wątroby, jest dobrym duchem tej ekipy, ale nie zapominajmy, że od lat gra w przeciętnej lidze belgijskiej, a ostatnio ma problemy w klubie. Suarez problemów w klubie nie ma. I to w klubie odrobinę mocniejszym.
– Urugwaj był w środę od nas co najmniej o klasę lepszy. Nie mieliśmy w zasadzie wiele do powiedzenia, bo byliśmy słabsi od rywala. Teraz mamy ogromną ilość materiału do analizy – mówił po meczu wyraźnie przybity, przygaszony Wasyl. Nic dziwnego, chwilę wcześniej zszedł z zapewniającego nieprzyjemne doznania roller coastera.
Nieco inaczej należałoby spojrzeć na piłkarzy Borussii Dortmund oraz Ludo Obraniaka, czyli jedynych w tym momencie zawodników występujących w zespołach o porównywalnych mocach do tych, w których na co dzień zarobkują reprezentanci Urugwaju. Z napadem mamy wyraźny kłopot, bo Lewandowski – piłkarz absolutnie wybitny – nie daje kadrze tego, co powinien dawać. Nie daje jej goli. Ciężko jednak o bramki, skoro do wysuniętego napastnika docierają trzy – cztery piłki w meczu. Lewy zirytowany tym faktem cofa się więc po futbolówkę do linii pomocy, walczy z przeciwnikiem daleko od jego bramki, stara się rozprowadzać akcje (tak padła przecież bramka zdobyta przez Obraniaka), ale nie jest to układ idealny, bo brakuje wtedy w polu karnym zawodnika będącego w stanie wykańczać akcje.
Fornalik musi więc mieć nie lada ból głowy, bo wyliczanie kolejnych minut bez zdobytego gola przez gwiazdę Borussii w takim układzie może potrwać jeszcze jakiś czas. Jeśli ktoś ma jakiś pomysł, jak ustawić zespół, żeby w stu procentach wykorzystać potencjał Lewego, chętnie się z nim zapoznamy. My mamy z tym wyraźny problem. Pisaliśmy już o tym po meczu z Anglią (TUTAJ – KLIKNIJ!) i wiele z naszych słów sprawdziło się w meczu z Urugwajem. Problem wciąż jednak jest i nie ma co tego tuszować. Może Lewandowskiemu pomoże powrót do zespołu Błaszczykowskiego? A może Obraniak w końcu wskoczy w reprezentacji na poziom prezentowany w Ligue 1?
Trochę w cieniu gdańskiego lania pozostaje inny środowy mecz. Reprezentacja rocznika 1992 ograła swoich rówieśników z Niemiec, co bez dwóch zdań należy uznać za spory sukces. Chłopaki z U-20 rozwijają się w zawrotnym tempie i już w tym momencie są bardzo powoli wprowadzani do pierwszego zespołu narodowego. Powołania od trenera Fornalika otrzymał Arkadiusz Milik, a przecież media i kibice krzyczeli w niedzielę o konieczności dowołania na lewą stronę obrony robiącego furorę w lidze Adama Pazio. Z naszych źródeł wynika, że Fornalik nawet nie rozważał opcji dowołania obrońcy Polonii, bo uważał, że nastąpiłoby to zbyt szybko, ale już przy kolejnych powołaniach Pazio będzie murowanym kandydatem do wyjazdu na zgrupowanie. Pamiętajmy, że we wspomnianej kadrze są również tacy zawodnicy, jak Furman, Bereszyński, Drewniak czy Przybyłko, czyli wysyp graczy z naprawdę sporym potencjałem. To piłkarze, którzy już niedługo mogą stanowić o sile pierwszej kadry i być może pomogą w rozwiązaniu problemów selekcjonera Fornalika. I właśnie dlatego nie możemy spuszczać tych zawodników z oka i warto kilku z nich powołać na grudniowe zgrupowanie pierwszej reprezentacji w Turcji…
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii: