AFC Bournemouth jest już jedną nogą w Championship. Drużyna prowadzona przed Eddiego Howe’a przegrała z Southampton (0:2) i chociaż ma jeszcze matematyczne szanse na utrzymanie, to w praktyce jego los wydaje się być przesądzony.
Danny Ings nadal pozostaje w grze o koronę króla strzelców (fot. Reuters)
Dla piłkarzy Bournemouth niedzielny mecz był spotkaniem „o życie”. Znajdująca się w strefie spadkowej drużyna potrzebował punktów niczym tlenu, jeśli chciała jeszcze nawiązać walkę o pozostanie w elicie. The Cherries rozbili niedawno Leicester City, jednak można było się zastanawiać, czy była to jaskółka ich lepszej formy, czy tylko pojedynczy wyskok?
Rywalem, który miał to sprawdzić było właśnie Southampton. Święci już jakiś czas temu zapewnili sobie utrzymanie i dlatego na Vitality Stadium mogli zagrać bez presji. Jak się okazało, przyszło im grać również bez Jana Bednarka. Polski obrońca doznał kontuzji i dlatego tym razem nie oglądaliśmy go na boisku.
Od początku było widać, kto musi wygrać i komu bardziej zależy, a kto jest już myślami przy wakacyjnych wypadach. Miejscowi praktycznie od pierwszej minuty budowali swoje ataki pozycyjne, a chociaż mieli więcej z gry i często gościli w okolicach pola karnego Southampton, to przez długi czas niewiele z tego wszystkiego wynikało.
Goście dość długo nie byli w stanie niczego ciekawego zaproponować, ale kiedy już doszli do swojej szansy, to od razu udało się im wyprowadzić cios, po którym rywal upadł na deski. W 41. minucie piłkę w polu karnym Bournemouth przejął Danny Ings, który balansem ciała zwiódł obrońcę i mierzonym strzałem przy słupku dał swojej drużynie prowadzenie.
19 – Danny Ings has scored in 19 different @premierleague games this season, the most by any Southampton player in a single season in the competition, overtaking James Beattie’s 18 in 2002-03. Consistency. pic.twitter.com/aUQqJNOti5
Niedługo po zmianie stron Święci mogli podwyższyć prowadzenie. Po zagraniu piłki ręką we własnym polu karnym przez obrońcę Bournemouth, sędzia wskazał na „wapno”, a do wykonania jedenastki podszedł Ings. Najlepszy strzelec Southampton nie stanął jednak tym razem na wysokości zadania, a jego czytelne i słabe uderzenie obronił Aaron Ramsdale.
Gospodarze walczyli do samego końca, ale strat nie udało się im odrobić (w doliczonym czasie gry sędzia nie uznał trafienia Sama Surridge’a). Nokautujący cios wyprowadzili za goście, dla których gola w 99. minucie zdobył Che Adams.
Taki wynik oznacza z kolei, że Bournemouth przed ostatnią kolejką znajduje się w dramatycznej sytuacji. Jedynym zespołem, który Wisienki mogą jeszcze dogonić jest Watford, a temu do utrzymania wystarczy wywalczenie w dwóch pozostałych mu spotkaniach jednego „oczka”.
Wydaje się więc, że pięcioletnia przygoda Bournemouth z Premier League dobiega końca, a wraz z nim z ligą żegna się rzecz jasna Artur Boruc.
Newcastle ma problem. Brak pucharów może ich zmusić do sprzedaży czołowych graczy
Sroki nie notują najlepszej kampanii w Premier League. Drużyna Eddiego Howe'a plasuje się na 13. miejscu i może nie zagrać w pucharach, co będzie oznaczać przymusową sprzedaż kluczowych zawodników.
Media: Liverpool chce gwiazdę Sportingu! W kontrakcie jest klauzula
The Reds widzieliby u siebie Francisco Trincao ze Sporingu Lizbona. Były gracz Barcelony ma w kontrakcie klauzulę, która będzie obowiązywać od letniego okienka transferowego.
Z hukiem spadli z Premier League. To może być ich nowy trener
Burnley nie ma już nawet matematycznych szans na utrzymanie się w Premier League. Do końca sezonu zespół poprowadzi Michael Jackson, który tymczasowo przejął schedę po Scottcie Parkerze. Tymczasem media wskazały menedżera mogącego od przyszłego sezonu na stałe przejąć stery w ekipie The Clarets.