Piłkarska La Scala w kryzysie. Gdzie ci mistrzowie z dawnych lat?
Myślisz Mediolan, mówisz AC Milan i Inter – szczególnie jeśli jesteś kibicem. Giganci włoskiego i europejskiego futbolu znajdują się obecnie w piłkarskim czyśćcu i nie do końca wiadomo, gdzie zaprowadzi ich bieżący sezon. Do nieba, a może do piekła?
Cisza w La Scali…
Coś się kończy, coś się zaczyna. Piłkarska La Scala, jak przez lata nazywano San Siro doznała w lecie wielkich osłabień i straciła swoich największych mistrzów. Z Milanem i Interem pożegnali się piłkarze, którzy przez lata stanowili o sile obu tych zespołów i chociaż ściągnięto następców, to nie można się oprzeć wrażeniu, że mediolańska scena – chociaż wciąż potężna i znana – znaczy dzisiaj nieco mniej od swoich odpowiedniczek w innych europejskich miastach.
Nie może być jednak inaczej, jeśli barwy klubowe zmienili ci, którzy tworzyli jej potęgę. Kibice Milanu nie zobaczą już „solowych partii” Zlatana Ibrahimovicia czy Clarence’a Seedorfa, nie będą mogli się zachwycać pracą defensywną takich zawodników jak Mark van Bommel, Alessandro Nesta i Gennaro Gattuso, czy oklaskiwać Filippo Inzaghiego. Także niebiesko-czarna część Mediolanu płakała po swoich wielkich mistrzach. Być może Julio Cesar, Douglas Maicon i Ivan Cordoba mieli już swoje lata, ale ich obecność w kadrze wciąż sprawiła, że sztandar o minionej chwale powiewał dumnie na San Siro. Co więc czeka sympatyków obu drużyn w sezonie 2012-13?
Blaskdawnej chwały
Powody do niepokoju mają szczególnie Milaniści, którzy w trzech pierwszych kolejkach ligowych zgromadzili na swoim koncie zaledwie trzy punkty, zaliczając już dwie przykre porażki na swoim boisku (z Sampdorią i Atalantą po 0:1). Jedni mówią, że taka sytuacja była do przewidzenia, a wyprzedaż największych gwiazd i zastąpienie ich piłkarzami o klasę gorszymi będzie zbierać fatalne żniwa przynajmniej do stycznia. Teoretycznie do stycznia, ponieważ nic nie wskazuje na to, by Milan mógł w zimie wyłożyć na stół kilkadziesiąt milionów euro i dokonać niezbędnych wzmocnień. Klubowa kasa od dawna świeci pustkami, a pieniądze pozyskane w lecie trafiły do kieszeni emerytowanego premiera Włoch, a prywatnie właściciela Rossonerich Silvio Berlusconiego. Ekscentryczny polityk i magnat telewizyjny dostał niedawno od swoich wyborców czerwoną kartkę i niewykluczone, że podobną dostanie od kibiców Milanu, którzy mają mu za złe doprowadzenie klubu nad skraj przepaści.
Mocne słowa? Być może, ale jeśli słyszy się jak 18-krotni mistrzowie Italii muszą się posiłkować wypożyczeniami piłkarzy z innych klubów, czekać na wygaśniecie ich kontraktów lub walczą o upadłe gwiazdki, które w takich firmach jak FC Barcelona, Real Madryt czy Manchester City okazały się zbyt słabe, to robi się po prostu przykro. Jeśli złożyć to wszystko do kupy, to wydaje się, że Milan nie ma większych szans na sukcesy w tym sezonie. Na co więc realnie stać Rossonerich? Walka o miejsce premiowane grę w Lidze Mistrzów powinna być dla nich priorytetem, bo to zawsze stabilne i co najważniejsze pokaźne wpływy do klubowej kasy. Jeśli zaś chodzi o europejskiej puchary w kampanii 2012-13, to wyrokowanie nie ma tu większego sensu. Milan ma grupę, z której wyjść powinien, ale nawet jeśli odpadnie, to nie będzie tego można nazwać wielką niespodzianką.
Duch Mourinho czuwa nad Interem
Lepsze nastroje panują w Interze, ale ten zespół to tak naprawdę jedna wielka zagadka. Tacy piłkarze jak Antonio Cassano, Fredy Guarín czy Rodrigo Palacio mogą stworzyć na San Siro prawdziwą mieszankę wybuchową, ale lont do jej odpalenia trzyma w swoich dłoniach Andrea Stramaccioni, młody i niedoświadczony trener, który jednak cieszy się ogromnym zaufaniem nie tylko Massimo Morattiego, ale także zawodników i kibiców. Nie może być jednak inaczej, skoro został on namaszczony przez samego Jose Mourinho, o którym w Mediolanie nadal wspomina się z wielką estymą.
Nerrazzurich rozpoczęli sezon całkiem nieźle. Dwa zwycięstwa i porażka, to bilans przyzwoity, tym bardziej, że drużyna jest nadal w fazie „zgrywania się”. O zdetronizowanie Juventusu Turyn będzie mediolańczykom ciężko, ale ich celem na ten sezon jest przecież głównie Serie A (nie grają w Lidze Mistrzów), więc jak to się popularnie mówi, będą oni mogli skupić na walce w lidze wszystkie swoje siły. Stara Dama wraca z kolei na europejskie salony i można mieć pewne wątpliwości, czy zdoła pogodzić walkę na kilku frontach i rozegrać kolejny fantastyczny sezon. Na San Siro wierzą, że nie i chociaż o odzyskaniu Scudetto nikt głośno nie mówi, to wiadomo, że jest to cel numer 1.
Wszystkie te papierowe prognozy, tak w odniesieniu do Milanu, jak i Interu można traktować na razie z przymrużeniem oka, bo włoski futbol już niejednokrotnie przekonywał nas o swojej kompletniej nieprzewidywalności. Jedno jest jednak pewne. O nowych mistrzach w mediolańskiej La Scali tak czy inaczej będzie głośno w tym sezonie… w tym negatywnym, lub pozytywnym znaczeniu.
Grad goli na San Siro! Inter rozbił Pisę 6:2, Zieliński błyszczał
Mecz, który miał być formalnością, zamienił się w pełne zwrotów akcji widowisko. Inter musiał odrabiać straty, a jedną z kluczowych postaci spotkania był Piotr Zieliński.