Przejdź do treści
Piłka nożna.. wulgarna

Ligi w Europie Świat

Piłka nożna.. wulgarna

Kiedy przed pamiętnym meczem na Wembley w 1973 roku udzielający się w studiu ITV Brian Clough nazwał Jana Tomaszewskiego klaunem, jego słowa wzbudziły ogromne oburzenie. Polski bramkarz udowodnił później na boisku, że na swoim fachu zna się jak mało kto. Od tych wydarzeń minęło już kilkadziesiąt dobrych lat. Piłka nożna poszła do przodu, podobnie jak przemysł pogardy z nią związany.

GRZEGORZ GARBACIK

Futbol to sport dla prawdziwych mężczyzn i nie ma w nim miejsca dla mięczaków – ile razy tłumaczono w ten sposób różne, często brutalne i chamskie boiskowe zachowania? Podobna fraza przy wielu okazjach jest bardzo wygodną wymówką na ostry faul czy też rzucenie w stronę przeciwnika kilku wulgarnych słów. Wypowiedź Clougha, która kiedyś wzbudziła oburzenie, dziś nie poruszyłaby nikogo. Żaden brukowiec by się tym nie zainteresował, nie powstałby sensacyjny tytuł, a określenie kogoś mianem klauna – przy obecnych standardach – z dużą dozą prawdopodobieństwa przeszłoby bez echa.

PAMIĘTAJ, BY ZAKRYĆ USTA

Ta futbolowa, bo nie chodzi tu przecież wyłącznie o słowa padające na zielonej murawie, mowa nienawiści – czy – jak kto woli – trash talking to dziś nic niezwykłego. Możemy tylko się domyślać, co piłkarze mówią do siebie w ferworze walki, naładowani emocjami i walczący o wielkie stawki, kiedy ostentacyjnie zakrywają usta. Dobrze wiedzą, że poczynania na boisku śledzi kilkanaście kamer i każda może sprowadzić na nich dość poważne problemy, gdyby wydało się, jakim epitetem poczęstowali rywala, tudzież jego rodzinę do drugiego pokolenia wstecz. Piłkarze o tym wiedzą, ale czasami zdarza się im zapomnieć.


Tak było chociażby z Diego Costą i Pepe, a więc zawodnikami, którzy nie należą do boiskowych świętoszków. Podczas derbów Madrytu urządzili na murawie konkurs, kto kogo bardziej obrazi i mocniej nawrzuca rywalowi. Obu kompletnie puściły hamulce i chociaż po końcowym gwizdku uściskali sobie prawice – jak na sportowców przystało, cała sprawa się na tym nie zakończyła. Hiszpańska telewizja miała bowiem obszerny materiał ze starcia Atletico z Realem, który został następnie poddany dokładnej analizie. Federacja podjęła decyzję o wynajęciu specjalistów od czytania z ruchu warg i dowiedziała się, jakie to uprzejmości padły z ust obu piłkarzy.

Mocnego materiału dowodowego zabrakło niestety w sprawie, którą żyła ostatnio futbolowa Polska, a która dotyczyła tego, co miało się wydarzyć podczas spotkania Jagiellonii z Wisłą Płock. Tuż po końcowym gwizdku Taras Romanczuk stanął przed dziennikarzami i niemal łamiącym się głosem oznajmił, że nie poda już nigdy ręki Dominikowi Furmanowi za to, że ten nazwał go „banderowcem”. – Gramy przeciwko rasizmowi, tyle o tym mówimy, a on tak mnie nazywa. Trudno w takiej chwili opanować emocje. Znam historię swojej rodziny… On mnie przezywa, a moi najbliżsi zostali przecież zamordowani przez Banderę – powiedział reprezentant Polski i… rozpętała się burza, no, właściwie to niewielka ulewa okraszona paroma odległymi grzmotami. Jak się bowiem okazało, w tej sprawie padło słowo przeciwko słowu, a chociaż jakiś materiał dowodowy udało się zgromadzić, był on niewystarczający do tego, by ukarać Furmana (ten miał usłyszeć od rywala, że jest „rudym ch…”) lub stwierdzić, że Romanczuk mija się z prawdą. Głos w sprawie zabrał między innymi prezes PZPN Zbigniew Boniek, który podczas wizyty w „Magazynie Ekstraklasy” stwierdził: – Nie jest do końca tak, że jest to słowo przeciwko słowu. Mamy materiał dowodowy, są nagrania, na których widać wypowiedzi, układ ust, z których jasno można pewne rzeczy wyczytać.

Mijały kolejne dni – a umówmy się, gdyby dowody były naprawdę tak mocne, nie czekano by z ogłoszeniem werdyktu – i sprawa zaczęła się ślimaczyć. A kiedy swoje trzy grosze w rozmowie ze Sport.pl dorzucił Cezary Kulesza, szef klubu z Podlasia, który nie stanął jednoznacznie za swoim piłkarzem i przyznał, że nie chce walczyć o ukaranie Furmana, było już jasne, że całość rozejdzie się po kościach. I tak się właśnie stało. Panowie podpisali się bowiem pod oświadczeniem, w którym mieli się przyznać, że oboje nieco przesadzili, no ale trudno, bo wiadomo – złe emocje. Obaj przyznali się do błędów, pokajali się publicznie i podali sobie, choć na razie wirtualnie, dłonie. Taki był finał najgłośniejszego przykładu trash talkingu w ekstraklasowym wydaniu na przestrzeni ostatnich lat.

KRÓL POGARDY I KSIĄŻĘ PROWOKACJI

To, co się wydarzyło ostatnio w Białymstoku, to jednak nic w porównaniu z tym, co dzieje się na szeroko pojętym Zachodzie. W piłkę grają tam zdecydowanie lepiej niż w Polsce, ale wyzywają się na równie wysokim poziomie. Najgłośniejszym chyba takim przypadkiem było to, co wydarzyło się w 2006 roku, podczas finału mistrzostw świata. Prowadzący wtedy Francję do złota Zinedine Zidane dał się sprowokować jak uczniak Marco Materazziemu i nie czekając na wyroki innych instancji, sam wymierzył obrońcy rywali sprawiedliwość ciosem z byka. Zidane otrzymał oczywiście czerwoną kartkę, a Puchar Świata zdobyli Włosi. To, co znakomity Francuz usłyszał wtedy na boisku, przez lata pozostawało tajemnicą, chociaż z mniej lub bardziej wiarygodnych źródeł mogliśmy się dowiedzieć, że rosły obrońca bardzo mocno obraził matkę lub siostrę Zidane’a. Po latach do sprawy odniósł się zresztą sam zainteresowany. – Straciłem mamę, mając 15 lat, więc nigdy bym nie obraził jego rodziców. Mówiłem o siostrze – wyznał Materazzi w rozmowie z serwisem Goal. – To, co powiedziałem, było bardzo głupie, ale nie zasłużyłem sobie na takie potraktowanie. Naprawdę, dużo gorsze rzeczy słyszy się każdego dnia na ulicach Mediolanu czy Neapolu.


Jeśli przyjąć zależność, że ranga wyzwisk i ich wydźwięk zależą od klasy i popularności tego, kto je wypowiada, w tej kategorii bezsprzecznym królem wydaje się Diego Maradona. Ten nie szczędził uprzejmości i rozsiewał swoje „mądrości” jak świat długi i szeroki, jak choćby wtedy, gdy w dość niewybrednych słowach wypowiedział się na temat Pelego. – Jego miejsce jest w muzeum – przyznał podczas jednego z wywiadów, odnosząc się tym samym do słów Brazylijczyka, który stwierdził, że Leo Messi nie jest tak dobry jak on w swoich najlepszych latach. – Starość chyba go już dopadła. Nie możecie go winić za takie komentarze. Ten facet przez 20 ostatnich lat niczego nie robił, nawet nie wyszedł do supermarketu. Możecie go zobaczyć jedynie podczas uroczystości FIFA, kiedy stoi obok prezydenta federacji i przypomina zdalnie sterowaną lalkę – dodał.

To jednak nie wszystko, bywały momenty, kiedy Maradona całkowicie odpinał wrotki i toczył wojny nie tylko na niwie piłkarskiej. Argentyńczyk potrafił w wulgarny i niezbyt wyszukany sposób wypowiadać się także na inne tematy. Raz ze szczerością podkreślił niechęć do Amerykanów: – Nienawidzę wszystkiego, co pochodzi z USA. Nienawidzę tego kraju z całych sił – przyznał w rozmowie z „The Telegraph” w 2007 roku, by w kolejnym wywiadzie, tym razem dla „New York Post”, rzucić kilka pogardliwych słów w stronę Francuzów, a także ich piłkarskiej ikony. – Dobrze wiemy, że Francuzi, w tym także Michel Platini, mają o sobie bardzo wysokie mniemanie. Myślą, że są ważniejsi od reszty świata. Nigdy jednak nie poświęcałem im zbyt wiele uwagi i nie zamierzam tego robić – stwierdził. A kiedy Boski Diego jechał na ogłoszenie swojej kadry na mundial w 2010 roku, o mało nie najechał na stopy stojącego przy drodze reportera, po czym otworzył okno samochodu i wykrzyczał mu prosto w twarz: – Co za dupek z ciebie! Jak możesz podkładać nogi w miejsce, gdzie mogę po nich przejechać!

POMYŚL, ZANIM POWIESZ

Nerwy puszczały najlepszym i tym, po których niewielu się tego spodziewało, ale prym w obrażaniu zawsze wiedli zawodnicy, których temperament był powszechnie znany. Jedni, tak jak Eric Cantona, Roy Keane czy też Paolo Di Canio, dokładali do tego klasę sportową, inni, jak choćby Joey Barton, słynęli głównie z kontrowersyjnego zachowania i ciętego języka. Znakomity Francuz, który zdobywał piękne bramki dla Manchesteru United, nie należał do pokolenia grzecznych chłopców, jakich w latach 90. wielu było na Old Trafford. Kiedy trzeba było, zaatakował ciosem kung-fu kibica na trybunach, kiedy chciał kogoś obrazić, po prostu to robił, tak jak wtedy, gdy nie zostawił suchej nitki na innym świetnym francuskim piłkarzu tego okresu, Didierze Deschampsie. – Takich graczy jak on można znaleźć na każdym rogu. Deschamps nadaje się tylko do noszenia wody dla kolegów – powiedział Cantona i jak się okazało, nie miał racji, ponieważ trójkolorowi pod wodzą młodego kapitana wygrali mistrzostwo świata i Europy, a on sam, jeszcze w 1996 roku, sięgnął po dwa europejskie trofea z Juventusem. – Ilu takich zawodników możecie znaleźć na każdym rogu ulicy? – zapytał z przekąsem Deschamps. – A poza tym, każda drużyna potrzebuje kogoś, kto nosi wodę – dodał. Cantonie tym razem utarto nosa, ale podobnie było wtedy, gdy nazwał selekcjonera reprezentacji Henriego Michela workiem gów… Karą było odsunięcie na rok od drużyny narodowej.

Podobnie było z Paolo Di Canio. Jeszcze w czasach gry dla West Hamu Włoch starł się z Davidem Jamesem. – On musi mieć mózg wielkości orzeszka. Nazwałem go kretynem rok temu, a on potrzebował aż 12 miesięcy, by zrozumieć znaczenie tego słowa. Moja dwuletnia córka myśli szybciej od niego – powiedział, cytowany przez „The Guardian”. Co ciekawe, obaj panowie spotkali się ze sobą w jednej drużynie pół roku po tej akcji. Można zakładać, że w szatni WHU nie przydzielono im sąsiednich szafek. 

W tyle za Francuzem i Włochem nie pozostawał inny zadziorny i wyrazisty piłkarz, który odcisnął piętno na boiskach Premier League. Roy Keane stracił mistrzostwa świata w 2002 roku z powodu głośnego konfliktu z Mickiem McCarthym. Oświadczenie, które kapitan Manchesteru United wygłosił pod adresem selekcjonera, przeszło do annałów futbolu. – Mick, jesteś wielkim kłamcą. Jesteś piep… idiotą. Nigdy nie ceniłem cię jako piłkarza, nie ceniłem cię jako menedżera i nie cenię cię jako człowieka. Jesteś piep… idiotą, który może sobie wsadzić te mistrzostwa świata w d… Jedynym powodem, dla którego miałem z tobą jakąkolwiek styczność, był fakt, że prowadzisz reprezentację mojego kraju. Nie jesteś jednak nawet Irlandczykiem, tylko angielskim fiu… – zakończył tyradę. „The Irish Times” określił to wydarzenie mianem „irlandzkiego momentu księżnej Diany”, nawiązując do jej głośnego wypadku i śmierci. Nic jednak dziwnego, konflikt kapitana i selekcjonera kadry urósł w 2002 roku do sprawy rangi państwowej.

Ogładą nie potrafił wykazać się także jeden ze wspomnianych wcześniej grzecznych chłopców, facet wyjęty żywcem z boysbandu lat 90., czyli David Beckham. Anglik przeniósł się do Realu Madryt i podczas spotkania z Murcią w 2004 roku został sfaulowany przez Luisa Garcię, całkowicie stracił głowę i rzucił w kierunku sędziego Turieno Alvareza obraźliwe „hijo de puta”, co w wolnym tłumaczeniu znaczy mniej więcej tyle co „syn prostytutki”. Co ciekawe, Beckham tłumaczył się potem, że nie zdawał sobie sprawy z prawdziwego znaczenia tych słów i sam miał podobne usłyszeć pod własnym adresem od kolegów z Realu w trakcie treningów.

A jeśli już jesteśmy przy Becksie, kilka „ciepłych” słów poświęciła mu inna wielka siódemka Manchesteru, nieżyjący już George Best. – On nie potrafi kopać lewą nogą, nie potrafi grać głową, nie odbiera piłek i nie strzela zbyt wielu goli. Poza tym wszystkim jest OK – stwierdził w rozmowie z „The Telegraph”.

Jeśli zaś chodzi o Joeya Bartona, jego kariera jest naznaczona prowokacją i wojną z całym światem. Anglikowi zdarzało się obrazić rywala na tle rasistowskim, uderzyć w jego rodzinę i za każdym razem traktował to jako część piłkarskiego arsenału. Najgłośniej było jednak o jego zachowaniu po przeprowadzce do Marsylii, kiedy to wyzwał na Twitterze Thiago Silvę, nazywając go „transwestytą z nadwagą”, i kiedy w trakcie meczu z PSG wyśmiewał się z wielkiego nosa Zlatana Ibrahimovicia. Barton nie widział jednak w tym niczego złego, ponieważ jak utrzymywał, szwedzki napastnik miał go wcześniej przezwać angielskim fiu…

Głośno było również o aferze rasistowskiej z udziałem Johna Terry’ego, który miał na boisku obrazić Antona Ferdinanda z QPR. Na wojnę z byłym kapitanem Chelsea poszedł wtedy Rio, brat Antona, który najpierw nazwał Terry’ego idiotą oraz rasistą, a następnie zaatakował Ashleya Cole’a, który w sądzie zeznawał na korzyść klubowego kolegi. – Nie jesteśmy już przyjaciółmi. Znamy się od lat, ale to koniec. Ashley może jest czarny na zewnątrz, ale w środku jest biały – powiedział i został za te słowa ukarany zawieszeniem oraz 45 tysiącami funtów grzywny. 

WSZYSCY PIEP… TWOJĄ ŻONĘ

Obrażanie się na boisku i rzucanie obelgami podczas wywiadów to jedno. Prawdziwą skarbnicą takich treści są także oficjalne wypowiedzi menedżerów. Jedni wbijali szpilki w rywali z gracją, tak jak choćby Arsene Wenger, który w reakcji na słowa sir Aleksa Fergusona z 2002 roku, że jego Manchester United jest najlepszą drużyną w Premier League, odpowiedział: „Każdy facet uważa, że to jego żona jest najładniejsza”. Inni, jak choćby Giovanni Trapattoni, walili prosto z mostu, jak wtedy, gdy zapytano go, czy powoła do kadry Paolo Di Canio. – Tylko wtedy, jeśli wybuchnie epidemia dżumy – odpowiedział.

W podobnym tonie na temat Stevena Gerrarda i jego umiejętności wypowiedział się Arrigo Sacchi, który stwierdził, że z takim przywódcą jak Anglik Liverpool niczego nie wygra. – Jemu brakuje tego czegoś, co ja określam umiejętnością gry w piłkę – wyznał w rozmowie z dziennikiem „The Times”.

Jeśli zaś chodzi o Jose Mourinho, ten potrafił zaatakować oponenta fizycznie, tak jak wtedy, gdy włożył palec w oko Tito Vilanovie, ale równie biegle posługiwał się słowem, najczęściej obierając sobie za cel Wengera. Portugalczyk nazwał Francuza „podglądaczem”, a także „specjalistą od porażek”. Napięcie między oboma panami urosło w końcu do takich rozmiarów, że obaj wdali się ze sobą w przepychankę za linią boczną. Dla Wengera to zresztą nie była pierwszyzna, bo w przeszłości o mało co nie skoczył do gardła Alanowi Pardew.

Na polskim podwórku w takim zachowaniu – jednak bardziej na poziomie stylu Keane’a i McCarthy’ego – przodował świętej pamięci Janusz Wójcik. Do legendy przeszedł jego pomysł na powstrzymanie w 1999 roku Davida Beckhama. Desygnowany do tej brawurowej akcji został Tomasz Iwan, który nie tylko miał splunąć w kierunku wielkiej gwiazdy Manchesteru United, ale przy okazji powiedzieć obelgę, po której ten miałby stracić nad sobą panowanie. „O, Tomek Iwan! Ty masz dużą szparę w zębach! Posłuchaj mnie. Kiedy będziecie wychodzić na boisko, podejdź do tego pierd… gwiazdorka i siknij na niego śliną przez tę szparę! Kiedy na ciebie spojrzy, powiedz: Wszyscy ludzie piep… twoją żonę! – zdradził trener w biografii „Wójt. Jazda z frajerami”.

Obrażenie się, używanie wulgarnego czy tak zwanego śmieciowego języka w futbolu to żadna nowość. Piłkarze i trenerzy robili to zawsze, robią nadal i tak będzie również w przyszłości. Różnica polega na tym, że jedni dają się na tym przyłapać, a inni doszli już do takiego mistrzostwa, że doskonale wiedzą, kiedy i gdzie przypuścić atak na rywala. 

ARTYKUŁ UKAZAŁ SIĘ TAKŻE W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 10/2019)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 13/2026

Nr 13/2026

Ligi w Europie Świat

Media: Szymon Marciniak walczy o udział w mundialu

Najbardziej znany polski arbiter przebywa obecnie na zgrupowaniu europejskich sędziów w Pizie przed mistrzostwami świata. Wkrótce ma zapaść decyzja, którzy sędziowie z naszego kontynentu pojadą na turniej rozgrywany za oceanem.

2025.11.30 Lubin
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026
KGHM Zaglebie Lubin - Jagiellonia Bialystok
N/z Szymon Marciniak (Sedzia Referee)
Foto Tomasz Folta / PressFocus

2025.11.30 Lubin
Football PKO Ekstraklasa season 2025/2026
KGHM Zaglebie Lubin - Jagiellonia Bialystok
Szymon Marciniak (Sedzia Referee)
Credit: Tomasz Folta / PressFocus
Czytaj więcej

Bukmacherzy

Szwedzi wezmą rewanż za ostatnie baraże? Polska nie jest faworytem

Przed nami najważniejsze starcie kadencji selekcjonera Jana Urbana. Polacy zmierzą się z kadrą Szwecji w finale baraży o awans do MŚ.

2026.03.26 Warszawa
Pilka nozna Kwalifikacje Mistrzostw Swiata 2026
Polska - Albania
N/z bramka gol radosc na 2-0 Piotr Zielinski
Foto Pawel Andrachiewicz / PressFocus

2026.03.26 Warszawa
Football - FIFA World Cup 2026 Qualifying round
Poland - Albania
bramka gol radosc na 2-0 Piotr Zielinski
Credit: Pawel Andrachiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Ligi w Europie Świat

Feio już czaruje w nowym klubie. „To coś wyjątkowego”

Goncalo Feio przejął stery w portugalskiej Tondeli. Już pierwszego dnia Portugalczyk znany ze swojego porywczego charakteru nawijał makaron na uszy. Czy wytrzyma dłużej niż w zespole Radomiaka?

2025.04.02 Chorzow
Pilka nozna Puchar Polski polfinal sezon 2024/25
Ruch Chorzow - Legia Warszawa
N/z Goncalo Feio
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2025.04.02 Chorzow
Football Polish Cup semi-final 2024/25 season
Ruch Chorzow - Legia Warszawa
Goncalo Feio
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Ligi w Europie Świat

Mundial coraz bliżej, a w USA burza. Mauricio Pochettino w ogniu krytyki

Forma reprezentacji Stanów Zjednoczonych nie wygląda najlepiej. Mauricio Pochettino jest krytykowany za brak poprawy gry drużyny i nieumiejętność wykorzystania mocnego pokolenia zawodników.

RECORD DATE NOT STATED IV CONCACAF NATIONS LEAGUE 2024-2025 United States vs Panama Mauricio Pochettino head coach of United States during the Semifinal match between United States and Panama as part Final Four of the Concacaf Nations League 2024-2025 at SoFi Stadium on March 20, 2025 in Inglewood, Los Angeles, California, United States. INGLEWOOD LOS ANGELES CALIFORNIA UNITED STATES PUBLICATIONxNOTxINxMEXxCHNxRUS Copyright: xJorgexMartinezx 20250320174956_CNL_2025_SF_USA_PAN_POCHETTINO87
2025.03.21 Los Angeles
pilka nozna , Liga Narodow CONCACAF
Stany Zjednoczone - Panama
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Świat

Selekcjoner reprezentacji Rumunii trafił do szpitala. Po raz kolejny w ostatnim czasie

Mircea Lucescu, selekcjoner reprezentacji Rumunii, trafił do szpitala. Od dłuższego czasu ma problemy zdrowotne.

Turkiye v Romania - FIFA World Cup, WM, Weltmeisterschaft, Fussball 2026 European Qualifiers KO play-offs Mircea Lucescu head coach of Romania reacts during FIFA World Cup 2026 European Qualifiers KO play-offs game between Turkiye and Romania, in Istanbul, Turkey, March 26, 2026. Copyright: xAlexxNicodimx
2026.03.27 Stambul
pilka nozna kwalifikacje do Mistrzostw Swiata 2026
Turcja - Rumunia

Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej