Od kilku dni Patryk Małecki nie ma łatwego życia. Media rozpisują się na temat jego skandalicznego zachowania w trakcie i po meczu ze Standardem Liege. Zawodnik wyjaśnia sprawę na łamach portalu kibiców Wisły Kraków.
– Na pewno mogłem zachować się lepiej. Był to pierwszy mecz w tej rundzie i ja byłem zdegustowany, że trener mnie zdejmuje z boiska w 57 minucie, a nie w przerwie, to była sportowa złość. To jest właśnie ten problem, z którym nie umiem sobie poradzić. Mi po prostu za bardzo zależy, wszystko mocno przeżywam. Popełniłem błąd, że pojechałem po meczu do domu – wyjaśnił Małecki.
Pojawiły się takie informacje, że Małecki na drugi dzień nie przyszedł na spotkanie z trenerem Kazimierzem Moskalem. – Ja nic o takim spotkaniu nie wiem! Nikt mnie o tym nie poinformował. Kierownik jest od tego, żeby przekazywać takie informacje, czy mam iść do trenera czy nie. Nie było jednak osoby, która by powiedziała, że trener Moskal na mnie czeka – przedstawił swoją wersję wydarzeń „Mały”.
W ekipie Białej Gwiazdy znalazł się tylko jeden zawodnik, który udzielił wsparcia Małeckiemu. – Jedynym zawodnikiem, który okazał mi wsparcie był Chavez. Człowiek, który nie jest z Polski , który nie zna naszego języka powiedział mi, że jest ze mną, że na pewno wszystko się jakoś ułoży – zakończył gracz Wisły, który został odsunięty od składu.
Według doniesień medialnych, 30-letni Ukrainiec zostanie w Rakowie. Już wkrótce klub z Częstochowy powinien zamknąć rozmowy z pomocnikiem na temat przedłużenia umowy, która wygasa w czerwcu.
Środkowy obrońca Piasta Gliwice wzbudza coraz większe zainteresowanie kilku europejskich klubów przed letnim oknem transferowym. To też reprezentant Polski U-21.
Ogromne emocje w zaległym hicie PKO BP Ekstraklasa. Jagiellonia Białystok pokonała Raków Częstochowa i wykonała gigantyczny krok w stronę eliminacji Ligi Mistrzów.