Choć Wisła rzutem na taśmę straciła dwa punkty w Kielcach, słowa pochwały zbierał po końcowym gwizdku Sergei Pareiko. Dwukrotnie wychodził zwycięsko z indywidualnych pojedynków z napastnikami i drugi mecz z rzędu obronił rzut karny.
– Niestety, nie mogę być zadowolony, bo straciliśmy dwa punkty. Cała drużyna jest na siebie bardzo zła. Dlatego nie czuję się żadnym bohaterem. I nie jestem wcale specjalistą od karnych. Pierwszy raz w życiu obroniłem dwa z rzędu – mówił Estończyk.
Po meczu z Jagiellonią przyznał, że oglądał na wideo, jak jedenastki uderza Tomasz Frankowski. Napastnika Korony – Ediego Andradiny nie wziął na swój celownik, ale intuicja znów go nie zawiodła. – Co powinno być dla nas najważniejsze, mogliśmy strzelić o dwa, trzy gole więcej i nie zrobiliśmy tego – podkreślał.
– Kibice obejrzeli dobry mecz. Wypada pogratulować Koronie, że walczyła do samego końca.
Przy drugiej bramce nie miał nic do powiedzenia. – Czarek chciał pomóc, ale zmienił lot piłki i nie mogłem już nic zrobić – podsumował Pareiko.