Marek Papszun przejął Legię w bardzo trudnym momencie, a dziś zajmuje z nią 1. miejsce w Ekstraklasie. 21 meczów, 11 zwycięstw, 8 remisów i tylko 2 porażki — taki bilans mówi sam za siebie. Do tego dziewięć kolejnych spotkań bez porażki. Stołeczna drużyna może poważnie myśleć o najwyższych celach.
Marek Papszun został oficjalnie ogłoszony trenerem Legii Warszawa 19 grudnia 2025 roku. Nie obejmował stołecznego zespołu w komfortowej sytuacji. Wręcz przeciwnie – jego zadaniem było przede wszystkim odwrócenie bardzo złej tendencji. Wówczas Wojskowi byli na ostatnim miejscu w Ekstraklasie, a jeszcze 30 kwietnia br. mieli tylko punkt przewagi nad strefą spadkową.
Papszun potrzebował czasu, ale efekty jego pracy przyszły stosunkowo szybko. Druga część sezonu 2025/26 była dla Legii zupełnie inną historią niż pierwsza. Zespół z Łazienkowskiej zaczął regularnie zdobywać punkty, był nawet blisko załapania się do kwalifikacji do Ligi Konferencji. Ostatecznie wywalczył 6. pozycję.
Trener Legii mówił, że najważniejsze było podniesienie drużyny po bardzo słabej wcześniejszej rundzie i stworzenie fundamentów pod kolejny sezon. I właśnie to zaczyna dziś przynosić efekty.
Dziewięć meczów bez porażki
Pierwszego maja 2026 roku rozpoczęła się seria Legii, która trwa do dziś. Od tego dnia Warszawiacy nie przegrali żadnego ligowego spotkania. To już dziewięć kolejnych meczów bez porażki.
Legia przeniosła dobrą dyspozycję na sezon 2026/27 i od początku nowych rozgrywek punktuje regularnie. Dzięki temu po pięciu kolejkach znalazła się na pozycji lidera Ekstraklasy. Ma 11 punktów (trzy zwycięstwa, dwa remisy), o dwa więcej niż Górnik Zabrze, który rozegrał o dwa spotkania mniej.
To właśnie ciągłość jest dziś jednym z największych argumentów przemawiających za Papszunem. Doświadczony szkoleniowiec zdołał sprawić, że Legia zaczęła wyglądać jak drużyna, która może mieć ambicje znacznie większe niż tylko spokojne zakończenie sezonu.
Liczby Papszuna robią wrażenie
W 21 meczach ligowych pod wodzą Papszuna Legia wygrała 11 razy, 8-krotnie zremisowała i poniosła zaledwie 2 porażki. To oznacza 41 zdobytych punktów i średnią niemal dwóch punktów na spotkanie (1,95 pkt). Aż 19 z 21 występów zakończyło się więc tym, że Legia przynajmniej punktowała.
Jeszcze mocniej wygląda to w zestawieniu z sytuacją, w jakiej Papszun przejmował zespół. Trener nie dostał gotowego pretendenta do mistrzostwa. Dostał drużynę pogrążoną w kryzysie, którą trzeba było odbudować od podstaw. Dziś jego Legia jest liderem.
Oczywiście sezon dopiero się rozkręca. Bycie liderem po pięciu kolejkach nie oznacza, że w maju 2027 roku Legia będzie świętowała mistrzostwo. Przed zespołem Papszuna jeszcze sporo spotkań, trudne momenty, kontuzje, presja i bezpośrednie starcia z rywalami do tytułu.
Ale Legia ma dziś coś, czego jej brakowało — stabilność. Zespół Papszuna regularnie zdobywa punkty, bardzo rzadko przegrywa, ma dobrą serię. W Warszawie mogą więc coraz głośniej mówić o miejscu w ścisłej czołówce ligi.