Popis mistrza na koniec kolejki. Teraz czas na kilka tygodni przerwy w lidze
Lech Poznań bardzo pewnie wygrał z Radomiakiem w ostatnim meczu 9. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Przed nami trzy tygodnie przerwy od rozgrywek ligowych.
Lech Poznań pokonał Radomiaka Radom 5:1 w 9. kolejce Ekstraklasy. Spotkanie przy Bułgarskiej rozpoczęło się jednak dla Kolejorza fatalnie. Goście potrzebowali zaledwie kilkunastu sekund, aby objąć prowadzenie. Guilherme Luiz wykorzystał poważny błąd Radosława Murawskiego i skierował piłkę do siatki.
Odpowiedź Lecha była błyskawiczna. Już w 3. minucie Pablo Rodríguez zdecydował się na uderzenie z dystansu, piłka po drodze odbiła się jeszcze od jednego z zawodników i kompletnie zmyliła Filipa Majchrowicza. Po szalonym początku było więc 1:1.
Poznaniacy nie zwalniali i w 9. minucie wyszli na prowadzenie. Najpierw bramkarz Radomiaka obronił pierwsze uderzenie, ale przy dobitce Patrika Walemarka był już bezradny. Wcześniej znakomitej sytuacji nie wykorzystał także Mikael Ishak, który przegrał pojedynek z Majchrowiczem.
Jeszcze przed przerwą Kolejorz dołożył trzecie trafienie. W 41. minucie Ishak dograł przed bramkę, a Allahyar Sayyadmanesh wykorzystał podanie i ustalił wynik pierwszej połowy na 3:1.
Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. Lech nadal zdecydowanie przeważał i już w 51. minucie Walemark zdobył swoją drugą bramkę. Szwed był jednym z najlepszych zawodników spotkania i kilka minut później miał udział także przy kolejnym trafieniu. W 67. minucie dograł do Rodrigueza, który świetnym zwodem zgubił rywala i strzelił na 5:1.
Radomiak po szybko zdobytej bramce praktycznie zniknął z boiska. Lech oddał aż 26 strzałów przy 10 Radomiaka, miał 60 procent posiadania piłki i mógł wygrać jeszcze wyżej. Ostatecznie skończyło się na 5:1 i bardzo mocnej odpowiedzi mistrza Polski po porażkach z Górnikiem Zabrze oraz Crystal Palace.
Legia wygrywa w hicie Ekstraklasy! Kryzys w Białymstoku staje się faktem
Legia Warszawa pokonała Jagiellonię Białystok w hitowym spotkaniu 9. kolejki PKO BP Ekstraklasa. Dla Białostoczan to trzecia porażka z rzędu. Lampka alarmowa powoli zaczyna świecić się w stolicy Podlasia.