Orły fruną do Lipska. Ambitny Szachtar nie sprostał w Krakowie Crystal Palace
Bez mała 30 tysięcy widzów na trybunach Stadionu Wisły, mimo chłodu, nie mogło narzekać. Po dobrym meczu Crystal Palace pokonał w półfinale Ligi Konferencji Szachtar Donieck 3:1 i jest o krok od pierwszego w historii tego klubu awansu do finału europejskiego pucharu.
10 kwietnia minęło 35 lat od dnia, gdy w Polsce po raz ostatni rozegrano półfinał europejskiego pucharu. W 1991 roku Legia w nieistniejącym Pucharze Zdobywców Pucharów przegrała z Manchesterem United 1:3 i od tego czasu o finał już w naszym kraju nie grano. W Krakowie w ogóle nie grano o niego nigdy, można więc mecz Szachtara Donieck z Crystal Palace określić pod tym względem historycznym.
POCZĄTEK JAK U HITCHCOCKA
– Jestem bardzo szczęśliwy, że doszedłem z drużyną do tego miejsca. Jestem trochę marzycielem. Nie potrafię rezygnować z marzeń. I chcę je przekazać moim zawodnikom. Chcemy swoją grą dawać również nadzieję naszym kibicom, pokazać, że nawet w tak trudnym czasie, jakim jest wojna, można dać im trochę radości – mówił na przedmeczowej konferencji prasowej Arda Turan, turecki trener Szachtara. Podopiecznie nie weszli jednak w spotkanie po jego myśli.
Mecz zaczął się niczym filmy Alfreda Hitchcocka, od trzęsienia ziemi. Nim wszyscy widzowie zdążyli zająć swoje miejsca na trybunach, a piłkarze z Doniecka dotknąć piłkę, prowadzenie objęły Orły z Londynu. Pierwszą akcję po rozpoczęciu gry celnym strzałem w długi róg wykończył Ismaila Sarr. Senegalski napastnik znakomicie wyszedł do prostopadłego podania Jeana-Philippe Matety z głębi pola i angielscy kibice siedzący za bramką, do której trafił, wpadli w szał radości. Fanów Crystal Palace spodziewano się w Krakowie nawet sześć tysięcy. Aż tylu chyba nie dotarło, ale było ich i tak wystarczająco dużo, by opanować w ciągu dnia krakowski Rynek i restauracje Starego Miasta, a po golu Saara na długie minuty zdominować kilkukrotnie liczniejszych fanów nominalnych gospodarzy.
Ukraiński zespół dość szybko otrząsnął się z pierwszego szoku, ale w przeciwieństwie do produkcji słynnego reżysera napięcie w meczu nie rosło. Słynące w tym sezonie ze znakomitej gry obronnej Orły, z założenia się cofnęły, ale długimi momentami nie mogły wyrwać się z oblężenia. Ukraińsko-brazylijski team Turana wyraźnie ich zdominował, Szachtarowi szwankowało jednak w jego mechanizmie tak zwane ostatnie podanie i kilka obiecująco zawiązujących się ataków, spełzło na niczym.
POLSKA SZCZĘŚLIWA DLA ORŁÓW
– W takich meczach trzeba wyczekać dobry moment, żeby pokazać się z jak najlepszej strony – mówił przed spotkaniem Turan. Dla jego drużyny ten moment nadszedł tuż po przerwie, gdy po rzucie rożnym, Dean’a Hendersona pokonał Oleh Oczeredko. Dopiero teraz stadionem wstrząsnął potężny doping „Szachtar, Szachtar!”, na przemian z „Ukraina, Ukraina!”. Czarno-Pomarańczowi z Doniecka starali się iść za ciosem, ale po kilku minutach Orły zdołały odepchnąć ich ataki. Najpierw po bardzo dobrej kontrze, niesamowitego wyczynu w bramce dokonał Dmytro Riznyk, Bramkarz, który już przed przerwą imponował grą na przedpolu, zdając się być bardziej przywiązanym do linii środkowej niż własnej bramki, teraz kapitalnie obronił strzał z bliska Saara, a po chwili w sposób wręcz niewiarygodny dobitkę Matety. Goście poczuli jednak krew. Wkrótce Mateta trafił po dalekim aucie w słupek, a w kolejnym ataku, po kolejnym dalekim aucie, Daichi Kamada huknął z pola karnego nie do obrony. Orły znów prowadziły na boisku, a ich fani na trybunach. Potwierdzali tym samym przedmeczowe słowa swojego trenera Olivera Glasnera, który mówił: – Zawsze chcemy wygrywać, zawsze podchodzimy do meczu w ten sam sposób.
Szachtar rzecz jasna znów szukał wyrównania, ale mając przewagę techniczną, zupełnie nie potrafił stworzyć taktycznej. Zamiast prób zagrań prostopadłych, stosował głównie wrzutki będące wodą na młyn dla defensorów Orłów. Goście na domiar złego, pięć minut przed końcem regulaminowego czasu, raz jeszcze skontrowali. Kamada zagrał do Jorgena Strand Larsena, ten popędził niemal przez pół boiska i nie dał szans Riznykowi. Ustalił tym ostateczny wynik, który szanse Szachtara na awans do finału Ligi Konferencji zmniejsza do iluzorycznych. Po pierwszym meczu o krok od wyjazdu do Lipska są podopieczni Glasnera, który z klubem z południowego Londynu może pożegnać się pierwszym dla niego, a drugim dla siebie triumfem w europejskim pucharze (austriacki szkoleniowiec ma już na koncie wygranie Ligi Europy z Eintrachtem Frankfurt). Co ciekawe, drogę do finału Crystal Palace rozpoczął i zdaje się kończyć w Polsce, bo przecież pierwszy mecz fazy zasadniczej Ligi Konferencji rozegrał w Lublinie z Dynemem Kijów, wygrywając w październiku 2:0.
Crystal Palace bliżej finału Ligi Konferencji. Orły pokonały Szachtar Donieck [WIDEO]
Stadion Wisły Kraków był w czwartkowy wieczór obiektem zmagań jednego z półfinałów Ligi Konferencji. Rozgrywający domowe spotkania w stolicy Małopolski Szachtar Donieck zmuszony był uznać wyższość Crystal Palace.