Rozgrywki Premier League zostaną dokończone. Na to, że rozegranie do końca sezonu 2019-20 jest konieczne zgodziły się kluby, które rywalizują w lidze angielskiej. Teraz do ustalania została jeszcze kwestia ostatecznego formatu tej nadzwyczajnej kampanii.
Operacja „powrót Premier League” w toku (fot. Reuters)
Wiadomo, że wszystkie pozostałe 92 mecze będą rozegrane bez udziału kibiców, co jest jak najbardziej zrozumiałe, szczególnie jeśli weźmie się pod lupę takie spotkania jak Atalanta Bergamo – Valencia czy Liverpool – Atletico Madryt, które okazały się finalnie bombami biologicznymi. W obu przypadkach uważa się, że miały one ogromny wpływ na rozprzestrzenieni się wirusa po Europie i dlatego dziś na przedwczesny powrót fanów na trybuny nikt nie zamierza się godzić.
Liczy się również czas, a przy założeniu, że sezon zostanie wznowiony w połowie czerwca, wcale nie będzie go dużo. Mecze będą musiały być rozgrywane co kilka dni, co z kolei oznacza spore wyzwania logistyczne i konieczność częstego podróżowania.
Stąd też pomysł, by zaległe spotkania odbyły się na ośmiu wybranych stadionach + dwóch zapasowych. Jak się okazało, spotkał się on z dość ciepłym przyjęciem klubów. Gdyby plan został zatwierdzony, to żadna z drużyn nie będzie rozgrywała meczów na swoim terenie, co ma zagwarantować neutralność. Brak kibiców i ich wsparcia to bowiem tylko jedna strona medalu, ale dobra znajomość przygotowanego pod dany zespół boiska także odrywa ważną rolę.
Które obiekty mają być tymi, na których kampania ligowa zostanie dokończona? Mowa tu o stadionach Arsenalu, Aston Villi, West Hamu United, Manchesteru City, Southampton, Leicester City, Brighton oraz Manchesteru United. Do tego należy doliczyć areny rezerwowe, czyli Wembley i St. George’s Park.
Zgodnie z ustaleniami, które miały zapaść podczas spotkania przedstawicieli wszystkich dwudziestu klubów Premier League, już 18 maja drużyny powinny wrócić do normalnych treningów. Okres przygotowawczy ma potrwać kilka tygodni, a rozgrywki mają ruszyć 12 czerwca. Celem jest ich dokończenie do końca lipca.
W Premier League gra wciąż z kolei toczy się o wysoką stawkę. Liverpool potrzebuje zaledwie sześciu punktów do pierwszego od trzydziestu lat mistrzostwa, a za jego plecami trwa zacięty bój o miejsca premiowane awansem do Champions League. Na razie zajmują je Manchester City, Leicester i Chelsea, jednak warto pamiętać, że drudzy w tabeli Obywatele zostali wykluczeni z gry w pucharach na okres dwóch lat. Jeśli więc wyrok zostanie podtrzymany w mocy, to nawet dziewiąty Arsenal będzie mógł realnie myśleć o tym, by w przyszłym sezonie zagrać w Lidze Mistrzów (dystans pięciu punktów do Manchesteru United).
Ciekawie jest również na dole. Pod kreską znajdują się obecnie Norwich City, Aston Villa i Bournemouth, jednak na boisku wciąż znajduje się sporo punktów do podniesienia i praktycznie każda kolejka może przynieść przetasowania w strefie spadkowej.
Butt krytykuje plany transferowe MU. „Dziwne i ryzykowne”
Angielskie media donoszą, że Manchester United jest gotów wyłożyć 50 mln funtów na pomocnika Chelsea FC, Andreya Santosa. Planów transferowych Czerwonych Diabłów nie może zrozumieć ich były gracz, Nicky Butt.
Tottenham szykuje kolejny transfer. W grze wymiana z Juventusem
Tottenham pozostaje jednym z najaktywniejszych klubów podczas letniego okna transferowego. Według włoskich mediów londyńczycy pracują nad kolejnym ruchem, który może zakończyć się wymianą bramkarzy z Juventusem.