Kiedyś w radiu i gazetach mówić i pisać musieli ładnie. Kwieciście, potoczyście, kiedy trzeba konkretnie. Felieton był felietonem, komentarz na dwójkę dotyczył ważnego tematu, był rysunek, felieton radiowy, słuchowiska, a przede wszystkim relacje z wydarzeń sportowych. Ten piękny czas umyka. Jak mówią medioznawcy – kultura obrazu. Chociaż z nadużywaniem słowa kultura nie ma co przesadzać.
Grę Flamengo w ubiegłym sezonie miło było pokazywać i opisywać. (fot. Reuters)
BARTŁOMIEJ RABIJ
Współczesnych relacji z meczów po prostu nie trawię. A w radiu wad wymowy, ust pełnych śliny, mówienia na wydechu, akcentowania na pierwszą sylabę i zaczynania zdania od „yyy”. Nad każdym z tych defektów się pracuje. Tu pomoże logopeda, tam dentysta, czasem warto się lepiej przygotować do wejścia, by „nie mówić emocjami”, a na „yyy” najlepiej pomaga wyspanie (chyba że naprawdę nie ma się wiele do powiedzenia).
Kiedyś radiowcy to wiedzieli. Kto się na tych elementarnych kwestiach nie wyznawał, za mikrofonem nie siadał. Nie szedł na politechnikę, kto nie znał podstaw matematyki i fizyki, humanistyczne studia wymagały zamiłowania do czytania i pisania. Tak kiedyś bywało. Mniej więcej w czasach, kiedy odbiorcy transmisji radiowych wiedzieli kim jest sprawozdawca, a kim komentator. Dzisiaj komentator jest jednym i drugim.
Latynoska idylla
A ja na to pas! Uciekam do Ameryki Południowej. Tam nadal mecz relacjonuje sprawozdawca, a komentator wygłasza swoje sądy o meczu. Na dodatek sprawozdawca nie mędrkuje o zarobkach, partnerkach życiowych, żeby nie zabierać chleba koledze. Zostawia jemu te kwestie. Komentator natomiast trzyma je tylko i wyłącznie na okoliczność meczowej drętwoty, przestojów przydługich, tudzież meczów tak nudnych, że już nawet niebiosa deszczem zalewają.
Ale duże wydarzenia, duże mecze relacjonuje się (nie, nie komentuje) z rozmachem! Weźmy relację z ligi argentyńskiej, obojętnie czy w Continental czy w Mitre. W studiu prowadzący i gość, jeśli czeka nas więcej piłkarskich emocji – goście. Na trybunach sprawozdawca i komentator.
W studiu panowie gotują atmosferę. Znają swój fach, sprzedają wiedzę, wspomnienia, atmosferę. Służy im do tego najważniejszy z aparatów: rozum.
Relacja jest zaplanowana. Do rozmowy pary albo tria zwykle dochodzą wieści ze świata, z szatni. Sprawozdawca i komentator na stadionie też nie zaczynają roboty kilka minut przed meczem. Cała grupa ludzi opowiadająca o widowisku nakręca się opowieściami. Trwać takie show może naprawdę długo. Ale o meczu, zawodnikach, trenerach, kibicach dostajemy pełny pakiet wiadomości, podany w kapitalny sposób – są bowiem emocje, ale i analizy oraz komentarze. Bo nierzadko pojawi się telefon do znanej postaci argentyńskiego futbolu, by siarczyście skwitowała zdarzenia boiskowe.
W podobnym stylu mecze relacjonuje się w sąsiednim Urugwaju. Szczególnie dwie stacje sobie upatrzyłem. 890 Deportes (ostatnio Sport) mają naprawdę świetne głosy oddelegowane do sprawozdawania meczów. Oczywiście, w Urugwaju mają pierońsko ułatwione zadanie, bo w tym niewielkim kraju prawie cała liga (a już na pewno czołówka) pochodzi z jednego miasta. Montevideo jest obszarem i liczebnością mieszkańców porównywalne z Monachium. Stolica Bawarii to Bayern i w porywach TSV. Montevideo to Nacional, Penarol, Danubio, Wanderers, Cerro, Liverpool, Defensor Sporting, River Plate, Torque, Progreso, Fenix. I wiele innych! Zrobić relację z meczów pierwszej ligi jest prostą sprawą, jeśli 12 z 16 ekip gra w jednym okręgu metropolitarnym. Kopalnią wiedzy są ludzie pracujący w Tirando Paredes na falach 1010 AM, wykonują kawał świetnej roboty, chociaż jeśli ktoś szuka show, to jednak polecam argentyński sposób i rozmach pokazywania futbolu.
Niezłe show serwują też Kolumbijczycy. Chociaż u nich nowa choroba… Stacje radiowe były bazą koncernów medialnych skupiających dzisiaj kanały telewizyjne, prasę i portale internetowe. Radio traci na znaczeniu. W Kolumbii serwuje się protezy, w których specjalizują się Amerykanie. Mają jednak Kolumbijczycy, Urugwajczycy, Argentyńczycy, Chilijczycy (bardzo dobre sportowe programy w stacjach ADN i Cooperativa) swój sposób podawania reklam. Zresztą, w Brazylii jest tak samo. Każdy zna reklamy środków medycznych i środków udających środki medyczne. Na końcu takiej reklamy słyszymy głos lektora, szybko czytającego ustawowo wymagany fragment z ulotki, mówiący o dawkowaniu, konsultacjach lekarskich. Ten fragment jest jeszcze dodatkowo przyspieszany, aby nie zajmował cennego czasu reklamowego, nie jest bowiem reklamą per se.
W wielu stacjach (może w większości), podczas relacji z meczów piłkarskich, czytanie reklam odbywa się na żywo! Lektor siedzi obok redaktorów i komentatorów w studio i co kilka minut wchodzi z reklamą czytaną w szalonym tempie. Tempie, w jakim wypluwa z siebie słowa sprawozdawca przekazujący informacje z meczu. Zabieg wprost genialny i jakże fantastycznie dopasowany do przebiegu wydarzeń. Można odnieść wrażenie, że to sprawozdawca zgrabnie wplótł reklamę dilera ciężarówek między informacje o wykopie bramkarza a zderzeniu głowami w polu karnym.
Brazylia po swojemu
Czy to dlatego, że Brazylia jest jedynym krajem w CONMEBOL, w którym mówi się po portugalsku, czy dlatego, że jest taka wielka i rządzi się swoimi prawami, czy ze względu na tradycyjną rywalizację z Argentyną – w każdym razie, w tym kraju jest trochę inaczej. Po pierwsze, nie mają już rozgłośni sportowych. Trudno w to uwierzyć, kilka lat temu na łamach „PN” opisywaliśmy Bradesco Esportes i radio ESPN, lecz po mundialu i igrzyskach olimpijskich w kraju nastąpiła recesja, globalne wydarzenia sportowe okazały się kosztowną bibką, której budżet nawet nie ocierał się o możliwość spięcia…ESPN wycofał się zatem z radiowej produkcji, podobnie BAND (od Bradesco Esportes).
Oba koncerny skupiły się na działalności telewizyjnej (ESPN zamknął też kolorową gazetę „Revista ESPN”). Prowadzą więc w telewizyjnych kanałach ogromne sportowe (de facto piłkarskie) debaty z udziałem pięciu, a nawet sześciu gości. FOX Sports w całej Ameryce Łacińskiej serwuje radiową protezę, czyli program telewizyjny, którego można słuchać (na przykład w internecie), którego scenografia i mikrofony imitują studio radiowe. W krajach hiszpańskojęzycznych gwiazdą tego typu show jest Argentyńczyk Sebastian Vignolo, w Brazylii Benjamin Black znany jako Benja. Przypominają północnoamerykańskie produkcje, gdzie gada się dla gadania, a prowadzący sili się na dowcipasy, dobry humor i bon moty. Odkąd w czasie Euro 2012 w studiu ESPN trenowali dowcip, który będą opowiadać w trakcie programu i za każdym razem wybuchali śmiechem, trudno strawić tego typu audycje, przypominające, że to ze Stanów Zjednoczonych przyszły seriale z podkładanym śmiechem, a podczas nagrywania programów pojawiają się informacje „klaskanie” albo „buczenie”.
Ale relacje z meczów piłkarskich to co innego. Mamy nadal fantastycznych sprawozdawców, komentatora, gospodarza studia i jego gości (zwykle dwóch) oraz reporterów. Co ciekawe, konferencje prasowe po meczu odbywają się równocześnie dla obu teamów. Przy szatniach są niewielkie salki, w których pojawiają się trenerzy i zawodnicy. W relacji radiowej jest to niesamowicie dynamiczne zdarzenie, mamy bowiem wejścia to z jednej, to z drugiej strony. Wymaga to jednak dwóch reporterów. No i właśnie ci reporterzy w trakcie całej transmisji są prawdziwymi bohaterami. Wykonują tytaniczną pracę i cieszą się w środowisku sporym szacunkiem. Ich robota wygląda mniej więcej tak: przed meczem Palmeiras – Sao Paulo FC jeden z reporterów śledzi jedną, a drugi przecwiną ekipę. Chodzą na konferencję pomeczowe, łapią graczy w mix-zonie, a nawet sprawdzają zdarzenia „z życia trybun”. Oni też mają podczas meczu niezwykle odpowiedzialną funkcję – śledzących „życie na ławce”. Kiedy ktoś pada kontuzjowany, kiedy szykuje się zmiana, kiedy sędzia upomina trenera lub rezerwowych, reporter natychmiast włącza się do transmisji i zabiera głos. Ile tam się dzieje! Brazylijczycy potrafią robić show z meczu piłkarskiego!
W zasadzie, jak w Argentynie, Kolumbii czy innych miejscach, transmisja telewizyjna kopiuje to, co kibice znają z radia. Tyle że w wydaniu brazylijskim przy relacji na przykład z finału mistrzostw stanu przy mikrofonie pracuje siedem-osiem osób! Bo kiedy dziesięć razy wrzaśniesz gooool, to po prostu powietrza w płucach zabraknie. Musisz mieć pomocników. Transmisja meczu piłkarskiego w Argentynie czy Brazylii (zresztą, w Hiszpanii jest tak samo, polecić warto radia Onda Cero czy Marca) pokazuje, że futbol to sport zespołowy. I wiedzą o tym już na poziomie relacjonowania meczu.
Prowadzący studio, jak bramkarz, zaczyna akcję, ale też jest ostatnią instancją ratującą program. Goście jak boczni obrońcy, goli nie strzelają, bez nich jednak robota nie zostanie poprawnie wykonana. Typ czytający reklamy oraz młoda dziennikarka dodająca wiadomości ze świata niczym środek obrony, zawsze wypełnią lukę, jeśli na chwilę stracimy inicjatywę. Reporterzy boiskowi jak defensywni pomocnicy – roboty masa, praca niewdzięczna, ale niezbędna dla sukcesu ekipy. No i komentator, jeśli dobry, klasy Zico czy Paulo Viniciusa Coelho to jego zdanie, myśl, jest jak gol środkowego napastnika. Kontaktów ze słuchaczem ma niewiele, jak Lewandowski z piłką, ale najlepszych ceni się bardzo. No i na koniec najważniejszy, bo najbardziej kochany, czyli sprawozdawca. „Dycha” w zespole. Nadaje ton, czaruje słowem, buduje atmosferę, kiedy jest w formie czyni z wyobraźnią ludzką cuda! Riquelme czy Maradona mikrofonu. Mariano Closs, Martin Perrazo, a ze starej gwardii Victor Hugo Morales, Fernando Niembro (obaj już na emeryturze) potrafią zagrać na wyobraźni, jak najwięksi magowie futbolu!
TEKST UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 36/2020)
Świetny mecz Krzysztofa Piątka w Katarze! Dwa gole i asysta Polaka
Krzysztof Piątek pokazał się ze świetnej strony tuż przed startem zgrupowania reprezentacji Polski. Napastnik zdobył dwa gole i asystował w meczu przeciwko Al Saillya.
Co z obecnością Iranu na MŚ? Prezydent USA zabrał głos
Po ubiegłotygodniowym ataku Izraela i USA na Iran, władze kraju znad Zatoki Perskiej poinformowały o bojkocie MŚ 2026. Decyzję Irańczyków ws. udziału w mundialu, skomentował prezydent USA, Donald Trump.
Finalissima w nowej lokalizacji! Messi i Yamal zagrają w innym kraju
Pod koniec marca odbędzie się "Finallisima", czyli mecz z udziałem reprezentacji Argentyny oraz Hiszpanii. Według mediów z Półwyspu Iberyjskiego, mecz zostanie przeniesiony do innej lokalizacji.