Onyszko broni Szczęsnego: Nie róbmy z niego kozła ofiarnego!
Wojciech Szczęsny to niedawna uważany był za utalentowanego i pewnego siebie bramkarza. Słabszy występ w meczu z Grecją wystarczył jednak, żeby golkiper Arsenalu został sprowadzony do parteru i dla wielu stał się głównym winowajcą tego, że reprezentacja Polski nie wygrała inaugurującego meczu Euro 2012. O komentarz do występu piłkarza „Kanonierów” w starciu z Grekami poprosiliśmy Arkadiusza Onyszko, który jako bramkarz reprezentacji Polski zdobył wicemistrzostwo olimpijskie w Barcelonie w 1992 roku.
– Przy pierwszym golu dla Greków Szczęsny niepotrzebnie wychodził z bramki, ponieważ będący przy piłce Grek był kryty przez Wasyla (Marcina Wasilewskiego – przyp.). Wojtek się jednak podpalił, powstało zamieszanie i Grecy wyrównali – mówi Onyszko. – Będę jednak Wojtka bronił, ponieważ sam kiedyś broniłem i wiem, że grając w tak ważnym meczu człowiek chce pokazać się jak z najlepszej strony. Gdy bramkarz przez większość spotkania jest bezrobotny, nagle pojawia się w głowie myśl, że to ta chwila i… wychodzi się do piłki, do której szans dojść tak naprawdę się nie ma. Nie inaczej było w przypadku Szczęsnego w sytuacji kiedy Grecy doprowadzili do wyrównania – ocenił były golkiper Odense, w którego barwach rozegrał ponad dwieście spotkań.
– Dwadzieścia minut przed końcem regulaminowego czasu gry niefortunnie interweniujący Szczęsny faulował rywala, sędzia podyktował rzut karny, a bramkarz reprezentacji Polski został ukarany czerwoną kartką, przez co był zmuszony opuścić boisko. Biało-czerwoni kończyli mecz w dziesiątkę…
– I tu nasuwa się pytanie co by było, gdyby Wojtek nie faulował? Otóż najprawdopodobniej stracilibyśmy drugą bramkę i mecz zakończyłby się naszą porażką 1:2. Konsekwencje takiego rezultatu byłby dla nas katastrofalne. Piłkarze na pewno by się podłamali, a nawet jeżeli udało by się im zachować chłodne umysły to o „poprawę” nastroju zadbali by dziennikarze i kibice, którzy postaraliby się o to, żeby wbić „Orłom” gwóźdź do trumny. A tak, choć mamy prawo odczuwać niedosyt, to wciąż zachowujemy bardzo duże szansę na awans do ćwierćfinału.
– Aby ten cel zrealizować Polacy muszą zdobyć punkty w meczach z Rosją i Czechami. Siłę zespołu Rosjan już widzieliśmy, Czesi, mimo że przegrali, długi fragmentami grali całkiem dobrze. Czy w sytuacji, gdy nie byliśmy w stanie wygrać z Grecją, mamy jakieś uzasadnione podstawy, aby wierzyć w sukces w kolejnych spotkaniach?
– Ależ oczywiście! Pamiętajmy, że mecz meczowi jest nie równy. Nie da się rozegrać dwóch takich samych spotkań w tak krótkim czasie. Ja wiem, że Rosjanie super zaczęli turniej, ale w futbolu wszystko jest możliwe.
– Sytuacja zespołu Franciszka Smudy po pierwszej serii spotkań byłaby jednak o wiele lepsza, gdyby udało się dowieźć do końca wynik z pierwszej połowy. Kibice, wśród których oglądałem piątkowy mecz stwierdzili, że łatwiej byłoby wygrać, gdyby dostępu do bramki bronił bardziej doświadczony bramkarz, jak na przykład Artur Boruc.
– Żaden, nawet najlepszy i najbardziej doświadczony golkiper, nie jest w stanie zagwarantować tego, że nie przydarzy mu się głupi błąd, który zaważy o końcowym rezultacie. Wojtek, mimo młodego wieku, jest doświadczonym piłkarzem. W Anglii przecież co trzy dni mierzy się z rywalami znacznie bardziej wymagającymi niż reprezentacja Grecji. W piątek zgubiła Wojtka młodzieńcza naiwność. Wszyscy dobrze wiemy, że jest to facet, który lubi brylować. Takie szukanie kwadratowych jajek często przydarza się młodym zawodnikom, ale na pewno nie jest to powód by robić ze Szczęsnego kozła ofiarnego. Gdyby gracze z pola wykorzystali w pierwszej połowie jeszcze jedną okazję do zdobycia bramki to dziś nikt by o Wojtku nie mówił.
– Po tym jak do szatni odesłany został Wojciech Szczęsny, w bramce zastąpił go Przemysław Tytoń, który najprawdopodobniej będzie bronił dostępu do bramki biało-czerwonych także w meczu z Rosją. Jak na poczynania zespołu może wpłynąć ta zmiana?
– Zmiana Szczęsnego na Tytonia na pewno nie jest osłabieniem polskiej drużyny. W Polsce istnieje taki durny stereotyp, że drugi bramkarz w kadrze jest gorszy od pierwszego. Przecież Przemek jest podstawowym zawodnikiem PSV Eindhoven, drużyny w której rywalizacje o bluzę z numerem jeden wygrał z Andreasem Isakssonem, będącym reprezentantem Szwecji i mającym na koncie ponad sto występów w holenderskim klubie. Tytoń miał dobre wejście w turniej, a to na pewno doda mu wiatru w skrzydła. Przypomnijmy, że bramkarz ten przyjeżdżał na zgrupowanie jako ten trzeci na swoją pozycję. To tylko dowód na to jak przewrotne jest życie. Przestańmy więc wreszcie narzekać i trzymajmy kciuki za naszych. Najwyższa pora uwierzyć, że ćwierćfinał jest w naszym zasięgu!
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.