Pewne zwycięstwo nad Podbeskidziem Bielsko-Biała odniosła w piątek Korona Kielce. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego wygrali 2:0. – Musieliśmy zachować czujność do samego końca – powiedział po meczu Ojrzyński.
– Chcieliśmy zagrać jak z Górnikiem w rundzie jesiennej i wszystko było podobnie. Także zdobyliśmy dwie bramki do przerwy. Potem było ciężko, bo musieliśmy zachować czujność do końca. Podbeskidzie to przecież bardzo dobra drużyna. Na szczęście bramka kontaktowa nie padła i dowieźliśmy 2:0 do końca. Piłka nożna uczy pokory. Niektórzy już w pewnym momencie myśleli, że mecz jest wygrany. Już przecież raz w tym sezonie byliśmy już w ogródku, ale GKS Bełchatów strzelił w końcówce bramkę na 2:2. Uczulałem zawodników, żeby grali do ostatniego gwizdka – zaznaczył Ojrzyński.
Czego zabrakło Podbeskidziu, aby odnieść wygraną? – Gospodarze byli od nas lepsi w przekroju całego meczu. Szczególnie to było widać pod względem agresywności. Padła jedna, druga bramka, a potem mogła też trzecia. Nam tej agresywności właśnie brakowało – zaznaczył Robert Kasperczyk, szkoleniowiec Górali.
Jagiellonia nie dojechała do Krakowa, a Adrian Siemieniec zdrowo się nasłuchał [KOMENTARZ]
Biała Gwiazda rozegrała zdecydowanie najlepszy mecz od powrotu do Ekstraklasy. Pokonała 2:0 Jagiellonię i był to najniższy wymiar kary dla zespołu z Białegostoku. Oba gole zdobył Angel Rodado, który pozwolił błyskawicznie zapomnieć kibicom w Krakowie, że jeszcze przed chwilą martwili się odejściem Jordiego Sancheza.