23 sierpnia 2016 roku może się zapisać na kartach historii polskiego futbolu złotymi zgłoskami. Późnym wieczorem dowiemy się bowiem, czy piłkarzom Legii Warszawa uda się postawić kropkę nad „i” i wywalczyć tak upragniony awans do Ligi Mistrzów. Drzwi do piłkarskiego raju zostały bardzo mocno uchylone i wydaje się, że tylko jakiś niespodziewany kataklizm mógłby sprawić, by Wojskowi nie zameldowali się w gronie 32 najlepszych klubów na Starym Kontynencie.
Czy to będzie dzień, który przejdzie do historii? (foto: S.Frej)
Podopieczni Besnika Hasiego wywalczyli sobie przed tygodniem pokaźna zaliczkę i wygrywając w Dublinie (2:0), bardzo mocno zbliżyli się do celu jakim jest gra w Champions League. Mistrz Polski w Irlandii nie rzucił swoją grą na kolana i do momentu rzutu karnego i strzelania pierwszego gola, wcale nie był lepszy od dużo niżej notowanego rywala. Kiedy jednak wynik został już otworzony, wtedy Legia zdołała w końcu złapać swój rytm i na sekundy przed końcem spotkania przypieczętowała wygraną drugim trafieniem. Dwubramkowa zaliczka i rewanż na własnym boisku? W tak dobrej sytuacji nie był jeszcze żaden mistrz naszego kraju, który bił się o elitę od 1996 roku.
Żeby jednak nie było tak dobrze i cukierkowo, Wojskowi wcale nie znajdują się w zbyt wysokiej formie. W ekstraklasie idzie im jak po grudzie, a ostatnia porażka ligowa z Arką Gdynia (1:3) sprawiła, że od pierwszej drużyny odsunięci zostali Jakub Rzeźniczak, Tomasz Brzyski i Stojan Vranjes. Zdaniem trenera, o ich skreśleniu decydowały tylko i wyłącznie względy sportowe. – Na najważniejszy mecz ostatnich 20. lat w Legii zabieram tylko zawodników w dobrej formie i przygotowanych najlepiej do gry – powiedział.
Przy Łazienkowskiej nie chcą na razie przykładać zbyt wielkiej wagi do słabej gry drużyny w ekstraklasie. Celem nr 1 na pierwsze tygodnie sezonu były eliminacje Ligi Mistrzów i jeśli piłkarze Hasiego do niej awansują, to wszystkie winny zostaną im odpuszczone. Strata do reszty rywali na polskich boiskach nie są jeszcze tak wielka, by nie można było jej odrobić, więc można się spodziewać, że Legia wcześniej czy później wrzuci czwarty bieg i zacznie pogoń za Arką, Lechią czy Jagiellonią.
Legia ma bezpieczną zaliczkę z pierwszego meczu, jednak przy Łazienkowskiej nikt nie myśli o tym, by w rewanżowym spotkaniu z Dundalk okopać się pod własnym polem karnym i bronić korzystnego wyniku. Można wręcz zakładać, że Wojskowi będą chcieli jak najszybciej rozstrzygnąć kwestię awansu i pozwolić kibicom na rozpoczęcie długiego świętowania.
Skoro już jesteśmy przy fanach, to warto w tym miejscu dodać, że trybuny stadionu Legii wypełnią się we wtorkowy wieczór po brzegi. Biletów na to spotkanie nie ma już od jakiegoś czasu, co jednak nie może za bardzo dziwić, ponieważ nadarza się okazja, by być naocznym świadkiem historycznego wydarzenia.
– Możemy pokonać Dundalk. Przygotowujemy się do meczu, jak do każdego innego. Jeśli pokażemy odpowiednią determinację, jak w Dublinie, wygramy i awansujemy do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Nie szykujemy nic specjalnego, a dodatkowej presji na legionistów nie trzeba nakładać – powiedział wspomniany Hasi podczas poniedziałkowej konferencji prasowej.
– Rywalom będzie brakowało ich kapitana, Stephena O’Donnela. Dla nas był groźny, ale udało nam się go powstrzymać. Spodziewamy się, że przeciwnicy będą grali ofensywniej i dokonają kilka zmian. Jesteśmy na to gotowi, dlatego trenowaliśmy taktykę. Musimy wykazać się odpowiednią determinacją i dyscypliną. Jeśli tak będzie, to wygramy, a nie będziemy liczyli, że uda nam się awansować dzięki rezultatowi z Irlandii – dodał.
Co ciekawe, 23 sierpnia to data dość szczególna w historii Legii Warszawa. To bowiem tego dnia, dokładnie 21 lat temu, drużyna Pawła Janasa wyeliminowała IFK Goeterborg i zameldowała się w Champions League. Dziś historia może zatoczyć koło i stołeczny klub raz jeszcze wywalczy awans do elity.
Przypomnijmy również, że Legia walczy nie tylko o chwałę i sławę, ale również o pieniądze, których żaden polski klub nie zarobił jeszcze w europejskich pucharach, czyli o kwotę rzędu 14 milionów euro. Tyle ma trafić na konto zespołu, który pomyślnie przejdzie czwartą rundę eliminacji Ligi Mistrzów. Jest to suma za awans do fazy grupowej i przejście wcześniejszy rund kwalifikacyjnych.
W przypadku promocji do elity, mistrz Polski rozegra sześć spotkań w fazie grupowej i za każde będzie mógł dołożyć kolejne pieniądze do swojego dorobku. Zwycięstwo premiuje się bowiem kwotą rzędu miliona euro, a za remis można otrzymać 500 tysięcy. Warto jednak się włączyć do walki o jedno z dwóch czołowych miejsc w swojej grupie, ponieważ za awans do 1/8 finału można dostać kolejne 3,5 miliona euro.
gar, PiłkaNożna.pl
***
Wtorek, 23 sierpnia LEGIA WARSZAWA – DUNDALK FC (20:45) – pierwszy mecz 2:0
Gol bramkarza pogrążył Real Madryt i dał awans Benfice! To przejdzie do historii Ligi Mistrzów [WIDEO]
Takiego scenariusza nikt się nie spodziewał. Bramkarz Anatolij Trubin zdobył gola przeciwko Realowi Madryt, który dał awans Benfice do TOP24 Ligi Mistrzów.
Faza ligowa Ligi Mistrzów za nami! Jak wygląda tabela i kto awansował?
Faza ligowa Ligi Mistrzów 2025-26 dobiegła końca. Pierwsze osiem drużyn awansowało do 1/8 finału, szesnaście innych zagra w barażach. Jak prezentuje się klasyfikacja?