Piotr Zieliński nie będzie zbyt ciepło wspominał środowego meczu na Estadio Santiago Bernabeu. Jego Napoli przegrało z Realem Madryt w pierwszym spotkaniu 1/8 finału Ligi Mistrzów, a sam pomocnik rozegrał dość przeciętne zawody.
Piotr Zieliński nie pomógł Napoli w walce z Realem Madryt
Reprezentant Polski wyszedł w podstawowym składzie Napoli i przebywał na boisku do 75. minuty. Podobnie jak koledzy z zespołu, Piotr Zielińskim niczym szczególnym się nie wyróżnił, a jakby tego było mało, jeszcze w pierwszej połowie został ukarany żółtą kartką. Miało to oczywiście rzecz jasna przełożenie na jego pomeczowe noty.
Dwa największe włoskie dzienniki, czyli „La Gazzetta dello Sport” i „Corriere dello Sport” solidarnie przyznały młodego pomocnikowi Napoli noty (5,0) w skali 1-10, gdzie „jedynka” jest uznawana za występ poniżej wszelkiej krytyki, a „dziesiątka” oznacza grę na poziomie klasy światowej.
Równie niską ocenę za swój występ w Madrycie otrzymał jedynie Jose Callejon, a najlepszym zawodnikiem Azzurich wybrany został Amadou Diawara (6,5).
Niską notę Piotr Zieliński otrzymał także od fachowców serwisu „WhoScored.com”, którzy ocenili jego grę na (5,8) i także tym razem była to najniższa nota w całym zespole.
Jeśli zaś chodzi o portal „Goal.com”, to ten również nie był zbyt łaskawy dla reprezentanta Polski. Nota (2,5) w pięciostopniowej skali na pewno na kolana nie rzuca, jednak w tym przypadku na podobne „wyceny” zapracowali sobie także Dries Mertens, Marek Hamsik, Jose Callejon i Kalidou Koulibaly.
W meczu z Realem Madryt zagrał również Arkadiusz Milik, jednak ten przebywał na boisku zbyt krótko, by zostać wymiernie ocenionym.
Burza po meczu Barcelony. UEFA ma podjąć radykalną decyzję
Nie milkną echa hitowego meczu Ligi Mistrzów. Atlético Madryt wygrało 2:0 z FC Barceloną na Camp Nou i jest o krok od awansu do półfinału. Jednak więcej niż o wyniku mówi się dziś o pracy sędziego.
Potężna kontrowersja w meczu Barcelony z Atletico. Sędziowie nie zauważyli ręki?
W drugiej połowie spotkania FC Barcelony z Atletico doszło do kuriozalnej sytuacji. Le Normand chwycił piłkę ręką po podaniu od swojego bramkarza. Żaden z sędziów nie zauważył tego zagrania.